
Sławomir Mentzen poinformował na portalu X, iż został wezwany na świadka w sprawie powództwa Kierwińskiego przeciwko Jackowi Protasiewiczowi: „Dostałem właśnie wezwanie w charakterze świadka na sprawę z powództwa Marcina Kierwińskiego przeciwko Jackowi Protasiewiczowi. Domyślam się, iż chodzi o słynny pogłos i tekst Protasiewicza, iż Kierwiński był „napruty jak Messerschmitt”. Panowie, co ja mam z tym wspólnego? :)”
Przypominam, iż minister Bobas pojawił się w dniu 4 maja 2024 roku na obchodach Dnia Strażaka. Ci, którzy widzieli i słyszeli w telewizji przemawiającego Bobasa mieli wrażenie, iż Bobas był napruty, gdyż połykał głoski, bełkotał i w dziwny, charakterystyczny sposób przeciągał wyrazy. Na występ Bobasa zareagował Protasiewicz, publikując 5 maja 2024 roku wpis w mediach społecznościowych: „Podsumowując: Marcin Kierwiński wczoraj był napruty, jak Messerschmidt. Gadanie o problemach technicznych, to ściema dla maluczkich, jak niegdyś o słynnym dziadku”.
Przechodząc do meritum sprawy – nie zaskakuje mnie zdziwienie Sławomira Mentzena, którego Sąd wezwał na świadka w tej sprawie. Przecież powszechnie wiadomo, iż Mentzen nie jest ekspertem od lotnictwa, który mógłby potwierdzić lub też zaprzeczyć, iż „Kierwiński był napruty jak Messerschmidt”. To porównanie może przecież obrażać Bobasa, który został wychowany w domu najbardziej zaufanego przez Sowietów oficera, który strzegł sowieckie silosy atomowe w Polsce! Co innego, gdyby Protasiewicz porównał Bobasa do naprutego jak sowiecki Antonow, to być może sprawa rozeszła by się po przysłowiowych kościach…
Jest też inny aspekt sprawy, a mianowicie „pogłos” – którego Bobas obwinił za swój bełkot w Dniu Strażaka. Nikt dotychczas nie potwierdził lub też nie zaprzeczył, iż i tym razem Bobas się przejęzyczył. Ja na przykład słyszałem i widziałem Bobasa w telewizorze – będąc w salonie AGD. Czy to z powodu przejęzyczenia Bobasa, czy też z pogłosu w salonie AGD – usłyszałem jak Bobas się tłumaczy, mówiąc: „Był straszny pokłos”!
W te tłumaczenia Bobasa jestem w stanie uwierzyć, gdyż jeden z moich kolegów – obsługujący Dni Strażaka twierdził, iż zawsze wracał z tej uroczystości napruty jak kawka. Ale gdzie tam kawce do Messerschmidta, iż nie wspomnę o Antonowie…













