MTSC and Trump's kidnapping of Maduro

niepoprawni.pl 19 hours ago

Ten tek­st je­st kon­ty­nu­acją dwó­ch mo­ich wcze­śniej­szy­ch roz­k­min. Sta­no­wią one za­ple­cze teo­re­tycz­ne te­go, co da­lej.

]]>Od wy­kład­ni­cze­go po­stę­pu do upad­ku pań­stwa]]>

  W tej not­ce opi­su­ję pro­stą za­leż­no­ść: wy­kład­ni­czy po­stęp tech­no­lo­gicz­ny zmie­nia śro­do­wi­sko dzia­ła­nia szyb­ciej, niż pań­stwa są w sta­nie zmie­niać swo­je pro­ce­du­ry, pra­wo i spo­sób po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji. Efek­tem je­st na­ra­sta­ją­ca nie­wy­dol­no­ść kla­sycz­ne­go po­rząd­ku te­ry­to­rial­ne­go.

]]>Me­me­tycz­na Teo­ria Suk­ce­su Cy­wi­li­za­cyj­ne­go (MTSC)]]>

  Tu wpro­wa­dzam po­ję­cie mem­plek­sów: ze­sta­wów idei, in­sty­tu­cji i prak­tyk, któ­re kon­ku­ru­ją ze so­bą jak or­ga­ni­zmy w ewo­lu­cji. Wy­gry­wa­ją te, któ­re le­piej do­pa­so­wu­ją się do ak­tu­al­ne­go śro­do­wi­ska tech­no­lo­gicz­ne­go i spo­łecz­ne­go.

  Dzi­siej­sze wy­da­rze­nia w We­ne­zu­eli są czy­stym stu­dium przy­pad­ku. Wi­dać w ni­ch jed­no­cze­śnie si­łę pań­stwa i je­go struk­tu­ral­ną kru­cho­ść.

Su­we­ren­no­ść ja­ko mem

  Po­rwa­nie Nicolása Ma­du­ro przez si­ły USA, na roz­kaz Do­nal­da Trum­pa, oraz za­po­wie­dź tym­cza­so­we­go ad­mi­ni­stro­wa­nia We­ne­zu­elą do cza­su bez­piecz­nej trans­for­ma­cji, wy­glą­da jak de­mon­stra­cja spraw­no­ści he­ge­mo­na. Ope­ra­cja je­st szyb­ka. Lo­gi­sty­ka dzia­ła. Woj­sko dzia­ła. Wy­wiad dzia­ła. Na tym po­zio­mie pań­stwo wy­glą­da jak ma­szy­na, któ­ra wciąż ma peł­ną kon­tro­lę. Jed­nak dru­gie pań­stwo tę kon­tro­lę tra­ci. I tu po­ja­wia się py­ta­nie za­sad­ni­cze: co to mó­wi o sa­mej idei pań­stwo­wo­ści?

  Z per­spek­ty­wy MTSC pań­stwo nie je­st na­tu­ral­ną for­mą ła­du, le­cz pro­duk­tem kon­kret­ne­go mem­plek­su. Ten mem­pleks opie­ra się na te­ry­to­rial­nym mo­no­po­lu na prze­moc, cen­tral­nej kon­tro­li pra­wa i wa­lu­ty oraz prze­ko­na­niu, iż su­we­ren ma pra­wo de­cy­do­wać o wszyst­kim, co dzie­je się na da­nym ob­sza­rze. To nie je­st przy­pa­dek. Ten do­gmat sta­to­la­trii po­wstał wraz z na­dej­ściem ery rol­nic­twa: zie­mia sta­ła się pod­sta­wo­wym no­śni­kiem war­to­ści, wy­mu­si­ła gra­ni­ce, a gra­ni­ce wy­mu­si­ły prze­moc ja­ko me­cha­ni­zm wy­łącz­no­ści.

  To wła­śnie ten ze­staw idei umoż­li­wił po­wsta­nie i wie­lo­let­nie trwa­nie re­żi­mu Ma­du­ro. Chro­nił go przed kon­ku­ren­cją we­wnętrz­ną i jed­no­cze­śnie spo­wal­niał je­go na­tu­ral­ny roz­pad.

  Gdy­by ten mem­pleks nie do­mi­no­wał, po­rwa­nie dyk­ta­to­ra nie by­ło­by po­trzeb­ne. Re­żi­my opar­te na przy­mu­sie gi­ną szyb­ko w śro­do­wi­sku, w któ­rym ka­pi­tał, lu­dzie i in­for­ma­cja mo­gą swo­bod­nie ucie­kać. Pań­stwo mu­si ra­to­wać pań­stwo, bo tyl­ko pań­stwo po­tra­fi stwo­rzyć wa­run­ki dłu­go­wiecz­nej ty­ra­nii. Nie­mniej ta ty­ra­nia sta­je się już po­wo­li zbęd­na.

Te­za I. He­ge­mon i ty­ran dzia­ła­ją w tym sa­mym pa­ra­dyg­ma­cie

  Usu­nię­cie Ma­du­ro nie je­st le­cze­niem cho­ro­by, le­cz za­rzą­dza­niem jej ob­ja­wa­mi. USA eli­mi­nu­ją jed­ne­go ty­ra­na, a jed­no­cze­śnie wzmac­nia­ją prze­ko­na­nie, iż po­rzą­dek świa­ta mu­si opie­rać się na uzbro­jo­ny­ch po zę­by pań­stwa­ch, któ­re w ra­zie po­trze­by przej­mu­ją kon­tro­lę nad in­ny­mi i tym­cza­so­wo ni­mi rzą­dzą. Pa­ra­dyg­mat ty­ra­nii zo­sta­je więc utrwa­lo­ny, a nie pod­wa­żo­ny.

  To nie je­st ce­cha Trum­pa ja­ko oso­by. To je­st lo­gi­ka he­ge­mo­na dzia­ła­ją­ce­go w tym sa­mym mem­plek­sie, któ­ry wy­two­rzył re­żim w Ca­ra­cas. Róż­ni­ca mię­dzy USA a We­ne­zu­elą nie po­le­ga na im­ma­nent­ny­ch ce­cha­ch pań­stwa, le­cz na spraw­no­ści tech­nicz­nej i ska­li eta­ty­zmu. Fun­da­ment je­st wspól­ny. Je­den mo­no­pol prze­mo­cy je­st bo­gat­szy i le­piej zor­ga­ni­zo­wa­ny, dru­gi bied­niej­szy i bar­dziej zde­ge­ne­ro­wa­ny.

Te­za II. Każ­de na­ru­sze­nie su­we­ren­no­ści przy­spie­sza jej ero­zję

  Z punk­tu wi­dze­nia MTSC pro­ble­mem nie je­st Ma­du­ro ja­ko jed­nost­ka, le­cz sam mem su­we­ren­no­ści te­ry­to­rial­nej. I tu po­ja­wia się pa­ra­doks.

  Je­że­li moż­na na­ru­szyć su­we­ren­no­ść We­ne­zu­eli, to zna­czy, iż su­we­ren­no­ść nie je­st za­sa­dą, le­cz funk­cją si­ły. A sko­ro je­st funk­cją si­ły, to je­st wa­run­ko­wa. Tym­cza­so­wa. Ne­go­cjo­wal­na. To nie je­st oce­na mo­ral­na, tyl­ko opis me­cha­ni­zmu.

  Trump, pod­wa­ża­jąc su­we­ren­no­ść te­ry­to­rial­ną We­ne­zu­eli, pod­wa­żył ideę su­we­ren­no­ści ja­ko ta­kiej. In­sty­tu­cjo­nal­nie USA na­dal z niej ko­rzy­sta­ją, ale mem zo­stał nad­kru­szo­ny. To wy­star­czy, by uru­cho­mić pro­ces ero­zji.

  Su­we­ren­no­ść te­ry­to­rial­na ero­du­je nie dla­te­go, iż ktoś ją pod­wa­ża, le­cz dla­te­go, iż prze­sta­je być naj­tań­szym i naj­sku­tecz­niej­szym na­rzę­dziem or­ga­ni­zo­wa­nia ła­du. I bar­dzo do­brze. To ana­chro­ni­zm po­przed­ni­ch epok.

  W no­wej epo­ce ro­śnie zna­cze­nie su­we­ren­no­ści do­bro­wol­ny­ch grup, ode­rwa­ny­ch od te­ry­to­rium. Re­gu­ły eg­ze­kwu­je się nie przez prze­moc fi­zycz­ną, le­cz przez kon­trak­ty, re­pu­ta­cję i kon­ku­ren­cję sys­te­mów. To je­st in­ny mo­del wła­dzy. Lżej­szy. Tań­szy. Bar­dziej mo­bil­ny.

Te­za III. Wy­kład­ni­czy po­stęp zmie­nia ra­chu­nek kosz­tów

  Ży­je­my w świe­cie wy­kład­ni­cze­go po­stę­pu tech­no­lo­gicz­ne­go. War­to­ść co­raz rza­dziej za­le­ży od zie­mi, a co­raz czę­ściej od wie­dzy, sie­ci, kom­pe­ten­cji i in­fra­struk­tu­ry cy­fro­wej. Ka­pi­tał, in­for­ma­cja i ta­len­ty po­ru­sza­ją się szyb­ciej, niż ja­kie­kol­wiek pań­stwo po­tra­fi re­ago­wać. Cy­wi­li­za­cja sta­je się co­raz bar­dziej mo­bil­na.

  Te­ry­to­rium wciąż ma zna­cze­nie, bo za­so­by są geo­gra­ficz­ne. Jed­nak to zna­cze­nie nie je­st sta­łe. Je­st funk­cją tech­no­lo­gii po­zy­ski­wa­nia ener­gii i pro­duk­cji. Dziś geo­po­li­ty­kę kształ­tu­ją zło­ża ro­py. Ju­tro mo­że ją kształ­to­wać tech­no­lo­gia, któ­ra w ogó­le nie po­trze­bu­je ty­ch złóż, le­cz in­ne, lżej­sze i bar­dziej wy­daj­ne no­śni­ki ener­gii. Wte­dy ca­ły układ mo­że się za­wa­lić bar­dzo szyb­ko.

  Pań­stwo je­st struk­tu­rą cięż­ką. Ma wy­so­kie kosz­ty sta­łe, po­wol­ne de­cy­zje i przy­mus ja­ko pod­sta­wo­wy pro­to­kół dzia­ła­nia. To by­wa­ło opty­mal­ne w świe­cie wol­niej­szy­ch zmian. W świe­cie więk­sze­go ką­ta asymp­to­ty krzy­wej wy­kład­ni­czej sta­je się co­raz droż­sze i co­raz go­rzej przy­sto­so­wa­ne do wy­so­kiej mo­bil­no­ści – tak­że tej po­za ziem­skim po­lem gra­wi­ta­cyj­nym.

  Tech­no­lo­gie kon­trak­to­we, kryp­to­gra­ficz­ne, sie­cio­we i ko­smicz­ne umoż­li­wia­ją or­ga­ni­za­cję współ­pra­cy i bez­pie­czeń­stwa bez cen­tral­ne­go przy­mu­su. MTSC mó­wi ja­sno: w ta­ki­ch wa­run­ka­ch wy­gry­wa­ją mem­plek­sy zdol­ne do szyb­kie­go ucze­nia się, de­cen­tra­li­za­cji de­cy­zji, ad­ap­ta­cji i mo­bil­no­ści.

Wi­do­wi­sko ja­ko symp­tom koń­ca epo­ki

  Po­rwa­nie Ma­du­ro je­st jed­no­cze­śnie de­mon­stra­cją si­ły i do­wo­dem sła­bo­ści pań­stwa. Si­ły, bo mie­cz wciąż po­tra­fi ude­rzyć da­le­ko. Sła­bo­ści, bo mu­si ude­rzać co­raz bar­dziej wi­do­wi­sko­wo, ta­nio i chi­rur­gicz­nie, by pod­trzy­mać wia­rę w mem, któ­ry tra­ci kon­ku­ren­cyj­no­ść.

  Każ­dy ta­ki akt zwięk­sza mo­ty­wa­cję do uciecz­ki od pań­stwo­we­go ar­bi­tra­żu. Do bu­do­wy al­ter­na­tyw­ny­ch sys­te­mów fi­nan­so­wy­ch. Do roz­pra­sza­nia in­fra­struk­tu­ry. Do mi­gra­cji ka­pi­ta­łu i lu­dzi po­za naj­bar­dziej opre­syj­ne ju­rys­dyk­cje. Do po­szu­ki­wa­nia tech­no­lo­gii ener­gii, któ­re unie­waż­nia­ją geo­po­li­tycz­ne szan­ta­że. Na­wet do uciecz­ki po­za Zie­mię – co dziś prze­sta­je być fan­ta­zją.

  Je­st w tym jesz­cze je­den pa­ra­doks.

  Świat zdo­mi­no­wa­ny przez kil­ka wiel­ki­ch pań­stw sta­bi­li­zu­je skraj­nie nie­efek­tyw­ne re­żi­my, czy­niąc z ni­ch ele­ment gry geo­po­li­tycz­nej. W świe­cie, w któ­rym uciecz­ka ka­pi­ta­łu i lu­dzi je­st szyb­ka i ta­nia, ta­kie re­żi­my nie ma­ją dłu­giej ży­wot­no­ści. Upa­da­ją sa­me, bez spek­ta­ku­lar­ny­ch ope­ra­cji.

  Dla­te­go suk­ces USA w Ca­ra­cas je­st jed­no­cze­śnie zna­kiem, iż kla­sycz­na epo­ka pań­stw jesz­cze trwa, i zna­kiem, iż do­ży­wa koń­ca. Nie znik­nie na­gle. Bę­dzie się de­ge­ne­ro­wać funk­cjo­nal­nie. Bę­dzie co­raz droż­sza. Co­raz mniej sku­tecz­na.

  W świe­tle MTSC nie je­st to jesz­cze po­czą­tek no­we­go po­rząd­ku. To je­st ob­jaw schył­ku sta­re­go. Ludz­ko­ść za­czy­na­ła od mo­bil­no­ści no­ma­dów, osia­dła w sta­cjo­nar­no­ści rol­ni­ków, ale wró­ci do ru­chu. Dro­ga tkwi nam w ge­na­ch. Za­wsze chce­my wie­dzieć, co je­st za wzgó­rzem. Ode­rwa­nie or­ga­ni­za­cji spo­łecz­nej od te­ry­to­rium uczy­ni pań­stwo zbęd­nym – nie ak­tem wo­li, le­cz ra­chun­kiem kosz­tów.

Grzegorz GPS Świderski
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>
]]>https://Twitter.com/gps65]]>
]]>https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele]]>

Read Entire Article