Możdżonek odpisał Bukowieckiemu. Sport uczy prawdy bez lukru

dzienniknarodowy.pl 4 hours ago
Zdjęcie: Możdżonek odpisał Bukowieckiemu. Sport uczy prawdy bez lukru


Konrad Bukowiecki 10 sierpnia w Birmingham zajął 7. miejsce w finale pchnięcia kulą ME z wynikiem 20,38 m. Po gorzkich słowach kulomiota Marcin Możdżonek napisał w serwisie X, iż na każdego sportowca przychodzi pora. Wpis wywołał krytykę, a były siatkarz tłumaczył, iż nie kpił.

Siódme miejsce i mocne słowa

Konrad Bukowiecki jechał na mistrzostwa Europy do Birmingham z prawem do większych ambicji niż miejsce poza podium. Oficjalne wyniki European Athletics pokazują jasno: 10 sierpnia Polak zakończył finał pchnięcia kulą na 7. miejscu z wynikiem 20,38 m. Złoto zdobył Włoch Leonardo Fabbri, który pchnął 22,31 m.

Sam sportowy punkt wyjścia opisaliśmy już przy siódmym miejscu Bukowieckiego w Birmingham. Tam był wynik i niedosyt. Teraz doszła dyskusja o tym, jak mówić do zawodnika, który sam publicznie przyznaje, iż zawiódł własne oczekiwania.

Eurosport relacjonował, iż Bukowiecki w eliminacjach uzyskał 19,82 m, a po południu liczył na nową historię w finale. Nie wyszło. Według relacji Eurosportu najlepsza próba Polaka w konkursie finałowym dała 20,38 m, a medal był w praktyce w zasięgu rzutu pod 21 metrów. To boli, bo polski sport żyje właśnie z takich momentów: z cienkiej granicy między szansą a pustym spojrzeniem po ostatniej próbie.

Możdżonek napisał krótko

Po zawodach Bukowiecki mówił bardzo ostro o sobie. WP SportoweFakty przytoczyły jego wypowiedź, w której przyznawał, iż nie ma dla siebie usprawiedliwienia i sugerował, iż problem leży w głowie. To nie była poza. To był zawodnik po nieudanym starcie, rozczarowany wynikiem i sobą.

Na te słowa zareagował Marcin Możdżonek, były mistrz świata w siatkówce, dziś także osoba publiczna związana z prawicą. W DN odnotowywaliśmy wcześniej jego wejście do polityki przy tekście o tym, iż Marcin Możdżonek dołączył do Nowej Nadziei. Teraz napisał w serwisie X: „Na każdego w sporcie przychodzi pora i pogodzić się z tym nikomu nie jest łatwo”.

Część internautów odebrała to jako przytyk wobec Bukowieckiego. Możdżonek gwałtownie wyjaśniał, iż nie pisał złośliwie, rozumie rozgoryczenie kulomiota i szanuje jego szczerość. Tak podały WP SportoweFakty oraz Przegląd Sportowy Onet. I tu zaczyna się rzecz ważniejsza niż sama internetowa sprzeczka.

Wymaganie nie jest pogardą

Polski sport potrzebuje normalnego języka odpowiedzialności. Nie takiego, który kopie leżącego zawodnika. Nie takiego, który udaje, iż porażka jest sukcesem, bo tak brzmi milej. Bukowiecki sam postawił sprawę twardo. Możdżonek odpowiedział językiem człowieka, który wie, iż kariera sportowa ma swoje etapy, kontuzje, presję i momenty, kiedy organizm albo głowa nie dają tego, czego zawodnik od siebie żąda.

W sieci łatwo przerobić każde zdanie na akt oskarżenia. To choroba współczesnej debaty. Zamiast rozmowy o wyniku, formie i granicy kariery dostajemy spór o intencje. A przecież sport od zawsze był jednym z ostatnich miejsc, gdzie rzeczywistość stawia człowieka pod ścianą. Miara leży na ziemi. Wynik jest widoczny. Publiczność może współczuć, ale tablica nie współczuje nikomu.

Nie oznacza to braku szacunku. Przeciwnie. Szacunek do zawodnika polega także na tym, iż traktuje się go poważnie. jeżeli Polak walczy o medal mistrzostw Europy, oceniamy go jak sportowca wysokiej klasy. Bukowiecki ma dorobek, talent i lata pracy za sobą. Właśnie dlatego 20,38 m i siódme miejsce są rozczarowaniem, a nie drobną ciekawostką.

Lekcja dla kibiców i zawodników

Ta sprawa ma sens dopiero wtedy, gdy wyjdziemy poza odruchową burzę w mediach społecznościowych. Bukowiecki pokazał rzadką dziś szczerość. Możdżonek przypomniał, iż czas w sporcie nie zatrzymuje się dla nikogo. Obydwaj dotknęli czegoś prawdziwego, choć z innych stron.

Dla polskiego kibica wniosek jest prosty. Wymagajmy od reprezentantów Polski dużo, bo startują z orłem na piersi i niosą emocje całego kraju. Róbmy to jednak bez taniej pogardy. Narodowa duma nie polega na lukrowaniu porażek, ale na tym, iż umiemy nazwać wynik, docenić wysiłek i oczekiwać więcej. Taki sport wychowuje. Reszta jest hałasem.

Źródło: European Athletics, Eurosport, WP SportoweFakty, Przegląd Sportowy Onet.

Read Entire Article