Ukraińscy wojskowi nie próbowali zabić rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. Celem ataku dronów w dniu 29 grudnia ub.r. był obiekt wojskowy położony w obwodzie nowgorodzkim, a nie rezydencja rosyjskiego przywódcy. Do takich wniosków doszedł wywiad Stanów Zjednoczonych.
31 grudnia br. prezydent USA Donald Trump zamieścił wpis zawierający odwołanie do artykułu New York Post pt. Wojujące oświadczenia Putina o „ataku” świadczą, iż to Rosja stoi na drodze do pokoju. Krótko przed tym Trump odbył rozmowę z dyrektorem Centralnej Agencji Wywiadowczej Johnem Ratcliffem.
Kreml początkowo odmówił przekazania dowodów na rzekomy ukraiński atak na rezydencję Putina. Wątpliwości na ten temat określił słowem „szalone”. Jednak po reakcji Trumpa Ministerstwo Obrony Rosji oświadczyło, iż przekaże Amerykanom dane analizy technicznej jednego z dronów, które „dowodzą, iż ostatecznym celem ataku był jeden z obiektów rezydencji Putina”.
Jako pierwszy informację o rzekomym ataku na rezydencję Putina rozpowszechnił szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Stwierdził, iż użyto do tego celu 91 dronów. Statystyka ta była w sprzeczności z danymi resortu obrony, który informował wcześniej, iż w dniu 29 grudnia ub.r. nad obwodem nowgorodzkim zestrzelono maksymalnie 23 drony. Mimo to Rosjanie bez dalszych prób uwiarygodnienia swojej wersji oświadczyli, iż zaostrzą stanowisko w rozmowach pokojowych z Ukrainą. Zagrozili również Kijowowi odwetem.
Źródło: moscowtimes.ru
Opracowanie BIS – Biuletyn Informacyjny Studium










