Mateusz Morawiecki ma 21 września przyjechać do Janowa Lubelskiego, bastionu PiS na Lubelszczyźnie, gdzie silną pozycję ma Przemysław Czarnek. Wizyta nastąpi po brutalnym zaostrzeniu ich sporu, w którym Czarnek nazwał działania byłego premiera „skurczysyństwem”. Dla prawicy oznacza to walkę o teren, struktury i wyborców.
Morawiecki wchodzi na Lubelszczyznę
Mateusz Morawiecki ma pojawić się 21 września w Janowie Lubelskim. To miasto leżące w regionie politycznie kojarzonym z Przemysławem Czarnkiem i zarazem rodzinne strony posła PiS Michała Moskala. Według Wirtualnej Polski środowisko Rozwoju Plus mówi wprost o walce o wyborców.
Tego ruchu nie da się sprowadzić do zwykłego spotkania w terenie. Rozłam, który dotąd rozgrywał się w Sejmie, mediach i internetowych wpisach, schodzi do lokalnych struktur. To właśnie tam rozstrzyga się, kto ma działaczy, zdolność mobilizacji i realne poparcie poza Warszawą.
Lubelszczyzna jest dla takiej próby miejscem szczególnym. Kilka dni wcześniej czworo radnych wybranych z list PiS powołało w Lublinie klub Rozwój Plus. Regionalne Radio Lublin informowało również o kilkuset osobach z województwa, które miały zgłosić chęć przystąpienia do stowarzyszenia Morawieckiego. Janów Lubelski będzie więc kolejnym sprawdzianem, czy ten polityczny ruch potrafi zamienić rozpoznawalność byłego premiera w trwałe zaplecze.
„Skurczysyństwo” po sporze o Zondacrypto
Konflikt gwałtownie zaostrzył się po publicznej wymianie zdań dotyczącej Zondacrypto. Jarosław Kaczyński skrytykował stanowisko Morawieckiego wobec rynku kryptowalut. Były premier odpowiedział zdjęciem prezesa PiS ściskającego dłoń Michała Moskala, nawiązując do ujawnionego wcześniej spotkania posła z Przemysławem Kralem na Ibizie.
Przemysław Czarnek uznał reakcję Morawieckiego za przekroczenie granicy. Podczas spotkania na Podkarpaciu nazwał zachowanie byłego premiera i jego otoczenia „skurczysyństwem niebywałym” oraz mówił o „całkowitym upadku”. Wcześniej apelował do Morawieckiego, by „nie przeginał”, wskazując zarazem na potrzebę jedności po prawej stronie.
Tak ostre słowa pokazują, iż spór dawno przestał być różnicą zdań o programie. Stawką stało się przywództwo nad dużą częścią prawicowego elektoratu. Czarnek buduje pozycję jednego z głównych polityków PiS, a Morawiecki rozwija osobne środowisko i prezentuje własne propozycje, w tym program oparty na rozwoju, tożsamości i krajowym kapitale.
Prawica płaci za walkę wewnętrzną
Polityczna konkurencja może przynieść programowe ożywienie, ale wojna personalna ma konkretną cenę. Każdy tydzień poświęcony wzajemnym uderzeniom jest tygodniem oddanym bez walki obozowi Donalda Tuska. Wyborcy prawicy oczekują obrony polskiej suwerenności, bezpieczeństwa i portfeli rodzin, a nie pojedynku o szyldy i lokalne wpływy.
Wizyta w Janowie Lubelskim pokaże, czy Rozwój Plus rzeczywiście potrafi wejść na teren mocnych struktur PiS. Pokaże też, czy odpowiedzią obozu Czarnka będzie argument programowy, czy kolejna eskalacja języka. Bezpieczeństwo Polski i własna armia powinny ważyć więcej niż ambicje poszczególnych polityków.
Polskiej prawicy potrzebna jest uczciwa konkurencja o lepszy program i skuteczniejszą obronę interesu narodowego. jeżeli zamiast tego dostaniemy wyniszczającą wojnę obozów, rachunek zapłacą wyborcy, a polityczny zysk zbierze obecna władza. Janów Lubelski staje się więc czymś więcej niż punktem na trasie byłego premiera. To test dojrzałości całego środowiska.
Źródło: Wirtualna Polska, Radio Lublin
Źródło: WP Wiadomości













