Młodzi medycy na poligonie

polska-zbrojna.pl 9 hours ago

Tamowanie masywnych krwotoków w warunkach bojowych, np. w okopach, ewakuacja z pola walki, transport rannych śmigłowcem lub wozem ewakuacji medycznej, udzielanie pierwszej pomocy po ataku bronią masowego rażenia – przyszli wojskowi lekarze ćwiczyli kolejne etapy łańcucha ewakuacji medycznej. Szkolenie „Military Doctor ‘26” zorganizowało Wojskowe Centrum Kształcenia Medycznego.

W tym roku odbyła się już dziesiąta edycja „Military Doctor”, czyli kilkudniowego szkolenia organizowanego przez WCKMed. To praktyczny sprawdzian dla podchorążych po piątym roku studiów medycznych – podsumowanie dotychczasowej wiedzy i umiejętności zdobytych podczas pięciu lat szkoleń wojskowo-medycznych w WCKMed.

Jak wyjaśnia ppłk Mariusz Kuźniak, szef Wydziału Dydaktycznego Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego, celem jest przećwiczenie pełnego cyklu ewakuacji medycznej. Cały proces zaczyna się od momentu, gdy żołnierz odniesie obrażenia na polu walki. Medycy udzielają mu pierwszej pomocy jeszcze w okopie lub innym miejscu, gdzie doszło do urazu, następnie odbywa się ewakuacja do punktu zbiórki poszkodowanych, a potem transport Rosomakiem i śmigłowcem oraz przekazanie personelowi z kolejnych poziomów zabezpieczenia medycznego. – To nie jest szkolenie dotyczące wyłącznie jednego epizodu. Dla podchorążych po piątym roku studiów jest ono podsumowaniem całej dotychczas zdobytej wiedzy i umiejętności – zaznacza ppłk Kuźniak.

REKLAMA

Scenariusze przygotowano tak, aby maksymalnie odwzorowywały realia współczesnego pola walki. Uczestnicy szkolenia mierzyli się z atakiem dronów, które przenoszą ładunki ćwiczebne. Kilku żołnierzy zostało ciężko rannych. Kiedy medycy wkroczyli do akcji, doszło do ponownego uderzenia ze strony przeciwnika. Okopy wypełnił gęsty gryzący dym. Słychać było wystrzały, eksplozje i nadlatujące bezzałogowce.

Placówkę medyczną poziomu 1, w której wykonuje się podstawowe procedury ratunkowe, takie jak tamowanie krwotoków, udrożnienie dróg oddechowych, unieruchomienie złamań oraz wstępną segregacja rannych (triaż) – zorganizowano w pomieszczeniach nieużywanego budynku. Chodziło o to, aby stworzyć warunki zbliżone do tych, w jakich działają żołnierze w Ukrainie, gdzie tego rodzaju punkty organizuje się w tej chwili m.in. w piwnicach opuszczonych domów. W ten sposób ogranicza się ryzyko wykrycia i ostrzału. Płk dr inż. Jacek Narloch, komendant Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego, podkreśla, iż program warsztatów opracowano w oparciu o wnioski płynące z Ukrainy, co ułatwia przygotowanie pododdziałów medycznych do realnych działań.


Równie istotne dla zachowania realizmu ćwiczeń były użyte do nich materiały. Podchorążowie wykonywali procedury medyczne m.in. na produktach ubocznych pochodzenia zwierzęcego. Tak ćwiczyli udrażnianie górnych dróg oddechowych, wkłucie doszpikowe lub zszywanie ran. Młodzi medycy mieli też okazję ćwiczyć z pozorantami i przy użyciu fantomów wysokiej wierności. Sierż. pchor. Justyna Szlenzak z Wojskowej Akademii Medycznej, wskazuje, iż ważnym doświadczeniem dla niej było przeprowadzenie na manekinie intubacji, zakładanie staz i często powtarzane dawkowanie leków w różnych sytuacjach. – Trenowaliśmy m.in. wykonywanie USG FAST, które medycy wojskowi robią podczas transportu pacjenta do placówek poziomu pierwszego lub drugiego – mówi. Jak wskazują instruktorzy, bardzo istotne jest przygotowanie przyszłych lekarzy wojskowych do podejmowania decyzji pod presją czasu, w stresie i trudnych warunkach. Na pokładzie śmigłowca czy wozu ewakuacji medycznej, gdzie wszystko się trzęsie, buja, podskakuje, wykonywanie procedur medycznych, choćby tak prostych jak wkłucie dożylne, jest dla medyka niemałym wyzwaniem.

Szkolenie trwało siedem dni. W tym czasie uczestnicy byli podzieleni na siedem grup, które każdego dnia realizowały inny scenariusz w przygotowanych przez organizatorów punktach ćwiczeń. – Dzięki temu wszyscy przeszli identyczny proces szkoleniowy, obejmujący wszystkie etapy ewakuacji medycznej – wskazuje ppłk Kuźniak. Program obejmował m.in. kierowanie i zarządzanie ewakuacją rannych z pola walki na kolejne poziomy zabezpieczenia medycznego, udzielanie pierwszej pomocy w warunkach bojowych, ewakuację medyczną z zapewnieniem opieki podczas transportu, ewakuację drogą lotniczą, a także szkolenie z zakresu Prolonged Field Care (PFC), czyli przedłużonej opieki nad rannym w sytuacji braku możliwości szybkiej ewakuacji.

Ostatni z punktów poświęcony był ewakuacji poszkodowanych z terenu skażonego. Medycy ćwiczyli zabezpieczenie rannego, wyniesienie z zagrożonego terenu, dekontaminację, czyli usuwanie szkodliwych substancji, i pełne przygotowanie pacjenta do przekazania kolejnym placówkom różnego poziomu.

Mjr Łukasz Romaniuk, kierownik cyklu obrony przed bronią masowego rażenia i epidemiologii wojskowej w Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego, podkreśla, iż wyzwaniem dla młodych lekarzy jest choćby oddychanie, poruszanie się i wykonywanie najprostszych procedur w strefie skażonej, do której wchodzą w specjalnym kombinezonie wysokiej klasy bezpieczeństwa. Utrudnia on poruszanie się i ogranicza pole widzenia. – Obowiązują restrykcyjne zasady bezpieczeństwa. W kombinezonie nie można siadać ani klękać, aby nie narazić powłoki na przedarcie. Grube rękawice dodatkowo utrudniają udzielanie pierwszej pomocy – wyjaśnia oficer i dodaje, iż uczestnicy dodatkowo mierzą się także z zadymieniem, które dezorientuje i utrudnia znalezienie drogi ewakuacji.

Na koniec szkolenia sierż. pchor. Szlenzak przyznaje, iż „Military Doctor” to istotny element podsumowujący lata nauki. – Mamy okazję wykonywać różne procedury, wymieniać się doświadczeniami, ale też zawierać nowe znajomości – dodaje.

AB
Read Entire Article