- Przygotowuję się na najgorsze. Nasi przeciwnicy pokazali już, do czego są zdolni - mówił Aleksander Miszalski, który po przegranej w krakowskim referendum zabrał głos w sprawie nadchodzącej kampanii wyborczej oraz roli, jaką zamierza w niej odegrać. Jak mówił, "nie ma nic na sumieniu", ale "nie pcha się na afisze".
Miszalski zabrał głos po referendum. "Nie da się mnie zabić"

- Sypiam dobrze. Jestem trochę przeziębiony, co jest konsekwencją bardzo dużego wysiłku w ostatnich miesiącach. Psychicznie jestem jednak twardym człowiekiem. Można mnie pokonać, ale nie da się mnie zabić - mówił były prezydent stolicy Małopolski Aleksander Miszalski w wywiadzie udzielonym na antenie Radia Kraków.
Odwołany ze stanowiska polityk zabrał głos w sprawie swojej przyszłości po przegranej w referendum, przyczyn wyniku głosowania oraz kampanii zbliżającej się w związku z koniecznością przeprowadzenia przedterminowych wyborów prezydenckich.
Aleksander Miszalski odwołany w referendum. "Nie mam nic na sumieniu"
W referendum przeprowadzonym w Krakowie 24 maja większość głosujących opowiedziała się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta miasta, które objął 7 maja 2024 r. Głosy przeciwników polityka przybrały na sile wraz z początkiem 2026 r., kiedy w stolicy Małopolski weszła w życie strefa czystego transportu, której sprzeciwiała się część mieszkańców.
- Mam też poczucie, że przegrałem z machiną narracji, a nie racji - z gazetkami, które przez wiele miesięcy trafiały do skrzynek mieszkańców, z aktywnością w mediach społecznościowych i z mobilizacją elektoratu prawicowego - mówił Miszalski, tłumacząc, co jego zdaniem zaważyło na wyniku głosowania. Przyznał jednocześnie, iż "popełnił błędy polityczne i nie wyczuł pewnych nastrojów społecznych".
ZOBACZ: Miszalski skomentował referendum. Powiedział, co planuje
Zaznaczył, iż nie zgadza się z opinią "lat zastoju", które miały panować w Krakowie w czasie jego prezydentury. - W magistracie powstały nowe struktury, nowe zespoły i nowe sposoby działania. Codziennie prowadziliśmy 'Ławkę Dialogu', codziennie trafiały do nas dziesiątki spraw zgłaszanych przez mieszkańców, a wiele z nich już następnego dnia było kierowanych do realizacji - argumentował. Podkreślał, iż w tym kontekście "wystarczy spojrzeć na fakty, liczby, procedury, realizowane inwestycje, budżet czy zmniejszający się deficyt operacyjny miasta".
Co dalej z Miszalskim w strukturach KO? "Widziałem różne publikacje"
Miszalskiego zapytano również, czy po przegranej w referendum przez cały czas będzie pełnił funkcję przewodniczącego małopolskich struktur Koalicji Obywatelskiej. - Takie decyzje podejmuje premier. Widziałem różne publikacje - jedne zapowiadają zmiany, inne twierdzą, iż ich nie będzie. Najważniejsze są wybory. Nie zamierzam komentować plotek - mówił polityk, odnosząc się do doniesień wskazujących na to, iż jego stanowisko miałby przejąć poseł Marek Sowa.
ZOBACZ: Wiceszef MSZ: Miszalski zirytował znaczną część mieszkańców
Były prezydent ustosunkował się również do kwestii jego przyszłości w życiu publicznym. Jak przyznał, "nie planuje się z niego wycofywać". - Czuję odpowiedzialność za Kraków i chcę pomóc w zwycięstwie kandydata lub kandydatki Koalicji Obywatelskiej. Chciałbym, aby przy zachowaniu koniecznych korekt kontynuowano to, co udało się zrobić dobrze - mówił Miszalski, ponawiając deklarację wsparcia osoby, która z ramienia KO zawalczy o stanowisko włodarza miasta.
Wybory prezydenckie w Krakowie. Miszalski "przygotowuje się na najgorsze"
Jak mówił, w kontekście nadchodzącego wyścigu o fotel prezydenta Krakowa, "przygotowuje się na najgorsze". - Nasi przeciwnicy pokazali już, do czego są zdolni. Mam na myśli gazetki, manipulacje, granie emocjami czy wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia fałszywych materiałów (...) Wielu ludzi nie potrafi odróżnić takich materiałów od rzeczywistości. Obawiam się, iż tego typu działania będą się nasilać - przewidywał.
ZOBACZ: Prawica triumfuje po referendum. "Dziś Kraków, jutro cała Polska"
Zapowiedział, iż "nie zamierza odgrywać pierwszoplanowej roli" w zbliżającej się kampanii wyborczej. - Nie pcham się na afisze, nie będę grał pierwszych skrzypiec, nie będę szefem sztabu. Mówię jedynie, iż pomogę w takiej formule, jaka będzie potrzebna - choćby doradczej - wskazał.




![Francja wchodzi w wojnę o własną tożsamość [Nathaniel GARSTECKA]](https://s3.us-west-004.backblazeb2.com/wcn-media/2026/05/ChatGPT-Image-28.05.2026-o-20_18_57.png)





