Czwarte miejsce wywalczyła st. kpr. Aleksandra Mirosław w zawodach o Puchar Świata we wspinaczce sportowej, które odbyły się w Krakowie. Mistrzyni olimpijska w wielkim finale popełniła falstart i wypadła z rywalizacji o medal. Srebro zdobyła druga z Polek Natalia Kałucka. Ta sama zawodniczka wraz z siostrą Aleksandrą pobiegła po srebro w sztafecie kobiet.
Dla st. kpr. Aleksandry Mirosław start na Rynku Głównym w Krakowie był ostatnim w karierze przed polską publicznością. Reprezentantka Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego bardzo chciała wypaść w nim jak najlepiej. W kwalifikacjach wynikiem 6,14 s uplasowała się na drugiej pozycji, tuż za Amerykanką Emmą Hunt, która była od niej szybsza o 0,09 s. Do czołowej „32” zawodniczek z przepustkami do rywalizacji w fazie pucharowej zakwalifikowało się pięć Polek. Oprócz mistrzyni olimpijskiej także Aleksandra Kałucka (z czwartym wynikiem), Natalia Kałucka (szóste miejsce), st. szer. spec. Patrycja Chudziak (23.) i Anna Brożek (29.).
Po raz pierwszy w historii zawodów o Puchar Świata zawodnicy rywalizowali w Krakowie na ściance z czterema torami. Tym samym publiczność miała okazję zobaczyć walkę o medale w jednym wyścigu, a nie najpierw „mały finał”, czyli bieg o brąz, a potem pojedynek o złoto i srebro. Do czołowej czwórki zakwalifikowały się te same zawodniczki, co podczas zeszłorocznej imprezy o PŚ pod Wawelem: Polki Aleksandra Mirosław i Natalia Kałucka, Indonezyjka Desak Made Rita Kusuma Dewi oraz Amerykanka Emma Hunt. W 2025 roku triumfowała Dewi przed Hunt, Mirosław i Kałucką. Reprezentantka Indonezji powtórzyła ubiegłoroczny sukces i triumfowała z czasem 6,54 s, a na kolejnych miejscach doszło do roszad. Srebro wywalczyła Kałucka (z wynikiem 6,62 s), brąz Hunt (11,37 s), a czwartą pozycję zajęła Mirosław.
Pech rekordzistek świata
W finale wielkiego pecha miały rekordzistki świata we wspinaniu na czas: była – Aleksandra Mirosław (we wrześniu 2025 roku na mistrzostwach świata w Seulu wynikiem 6,03 s po raz 11. z rzędu poprawiła ustanawiany przez siebie rekord świata) i aktualna – Emma Hunt (Amerykanka odebrała Polce rekord w ćwierćfinale tegorocznych zawodów o PŚ w Krakowie; na ściance na Rynku Głównym jako pierwsza kobieta na świecie uzyskała wynik poniżej 6 s – 5,99 s). Reprezentantka Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego popełniła falstart, a zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych w powtórzonym biegu bez udziału zdyskwalifikowanej mistrzyni olimpijskiej popełniła błędy, które odebrały jej szansę na walkę o złoto lub srebro.
Kilkanaście minut po pechowym dla niej finale st. kpr. Aleksandra Mirosław podziękowała publiczności za gorący doping i zdradziła, iż po raz pierwszy w karierze przydarzył jej się falstart. – Wiadomo, każdy z nas życzy sobie czegoś lepszego przed startem, ale to jest właśnie brutalność tego sportu i przez to on jest piękny. To mogło się zdarzyć w każdym biegu, to mogło się zdarzyć na każdych zawodach. A dzisiaj ktoś mądry powiedział mi, iż tylko jednego brakowało w mojej karierze: falstartu – zwróciła uwagę mistrzyni olimpijska.
Pożegnanie przy Sukiennicach
Reprezentantka CWZS-u wiedziała, iż startuje po raz ostatni zarówno przed polską publicznością, jak i w zawodach o Puchar Świata. Cieszyła się, iż może podziękować kibicom za te lata, kiedy wspierali ją swoim dopingiem. – Chciałam się pożegnać z fanami i myślę, iż zrobiłam to w najlepszy możliwy sposób, bo jednak biegałam do końca, walczyłam – podkreśliła zawodniczka. Potwierdziła również, iż w tym roku, za osiem tygodni, czeka ją start na mistrzostwach Europy we Francji, zaś w przyszłym pożegnalnym występem w karierze będzie start w VIII Światowych Wojskowych Igrzyskach Sportowych w Stanach Zjednoczonych.
– To już był mój ostatni start w Pucharze Świata i cieszę się, iż tak on wyglądał, iż był nieidealny, bo o to chodzi w sporcie. Sport jest piękny przez to, iż dostarcza całą paletę emocji. Mogłam się o tym przekonać dzięki bieganiu po tej ściance przez tyle lat i jestem za to ogromnie wdzięczna – stwierdziła reprezentantka CWZS-u podczas miłej ceremonii jej pożegnania na krakowskim Rynku Głównym.
Przemawiając do swoich fanów i podsumowując swoją karierę, Aleksandra Mirosław przyznała, iż rozwinęła się nie tylko jako sportowiec, ale przede wszystkim jako człowiek. – To jest coś, co ze mną zostanie dużo dłużej niż wszelkiego rodzaju rekordy i medale, które zdobyłam. Miałam przepiękną karierę i lepszej nie mogłam sobie wymarzyć – podkreśliła i dodała, iż jeszcze przez chwilę tę historię będzie uzupełniać. – Zobaczymy, co będzie dalej, ale jestem naprawdę dumna z tego, co zrobiłam, czego dokonałam – przyznała sportsmenka.
Mistrzyni olimpijska zwróciła też uwagę na to, iż sportowych sukcesów nie odniosła sama. – Zawsze to podkreślam, na każdym etapie, iż mam ogromne szczęście do ludzi, których spotykam na swojej drodze. Każdy z nich ukształtował mnie, ukształtował tę drogę i dołożył małą cegiełkę, dzięki czemu dzisiaj stoję tutaj i z podniesioną głową, z uśmiechem na twarzy mogę odejść ze sportu – powiedziała mistrzyni olimpijska.
W olimpijskim finale w Paryżu Aleksandra Mirosław pokonała o 0,08 s Chinkę Deng Lijuan. Z tą samą zawodniczką rywalizowała w finale zeszłorocznych mistrzostw świata i również z nią wygrała. Lijuan startowała także w tym roku w Krakowie i podczas ceremonii pożegnania Mirosław z polskimi kibicami wręczyła jej swoją reprezentacyjną bluzę dresową. – To bardzo miłe i zaskakujące. Naprawdę bardzo doceniam ten gest – stwierdziła mistrzyni olimpijska po odebraniu niespodziewanego prezentu od Chinki. Przypomniała też, iż ostatnio wygrywała z nią w rywalizacji o złoto w Paryżu i Seulu. – Oba biegi wygrałam. Nie było lekko ją pokonać. Deng jest bardzo dobrą i szybką zawodniczką – dodała reprezentantka Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego.
Srebro Polek w sztafecie
St. kpr. Aleksandra Mirosław poza startem w rywalizacji indywidualnej wzięła też udział w walce o medale w konkurencji sztafet kobiet. Reprezentacja Polski wystawiła w niej dwa duety. Jeden tworzyły Aleksandra i Natalia Kałuckie, a drugi reprezentantki CWZS-u: st. kpr. Aleksandra Mirosław i st. szer. spec. Patrycja Chudziak. Siostry Kałuckie dotarły do finału, w którym przegrały z reprezentantkami Chin. Zhou Yafei i Deng Lijuan wynikiem 12,89 s poprawiły własny rekord świata. Brąz zdobyły Indonezyjki (Desak Made Rita Kusuma Dewi i Rajiah Sallsabillah), które w małym finale pokonały Hiszpanki Leslie Adrianę Romero Pérez i Carlę Martínez Vidal, trenowane przez Mateusza Mirosława, męża i trenera mistrzyni olimpijskiej.
W rywalizacji sztafet mężczyzn triumfowali również reprezentanci Chin. Złoto wywalczyli Jianguo Long i Shouhong Chu, którzy w półfinale wynikiem 9,86 s ustanowili rekord świata. W finale Chińczycy pokonali Amerykanów Sama Watsona i Zacha Hammera. Brąz wywalczyli Ukraińcy, którzy w pojedynku o trzecie miejsce wyprzedzili Indonezyjczyków.
Po raz pierwszy w historii Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas doszło w Krakowie do rywalizacji sztafet mieszanych. Bezkonkurencyjny okazał się duet ze Stanów Zjednoczonych. Sam Watson i Emma Hunt na Rynku Głównym dwukrotnie pobili rekord świata. W półfinale uzyskali 11,00 s, a w finale wyśrubowali go do 10,89 s. W biegu o złoto reprezentanci USA wyprzedzili Antasyafiego Robby’ego Al Hilmiego i Desak Made Ritę Kusumę Dewi z Indonezji. Brązowe medale zdobyła ekipa z Chin w składzie Zhou Yafei i Yicheng Zhao.