Przypadek lekarza, który według doniesień miał otrzymać około 1,6 mln zł rocznie z pracy w kilku placówkach, uruchomił debatę o kontraktach medycznych. Problemem nie jest samo wysokie wynagrodzenie specjalisty, ale brak pełnych danych o łącznych zarobkach i czasie pracy finansowanym z publicznych pieniędzy.
Jedna kwota odsłoniła lukę w systemie
Debata o „milionowych kontraktach” przyspieszyła po ujawnieniu przypadku lekarza bez specjalizacji ze Szpitala Południowego w Warszawie. Według informacji omawianych przez sejmową Komisję Zdrowia miał on uzyskać około 1,6 mln zł w ciągu roku, pracując w kilku placówkach. To przypadek, nie dowód na zarobki całej grupy zawodowej.
Bernadeta Skóbel ze Związku Powiatów Polskich zwraca uwagę, iż Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia nie mają pełnego obrazu łącznych wynagrodzeń konkretnego medyka w wielu podmiotach. Sejm przyjął przepisy rozszerzające gromadzenie danych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Dane mają być wiązane z numerem prawa wykonywania zawodu lub numerem PESEL.
Pacjent płaci za brak przejrzystości
Wysokie wynagrodzenie lekarza nie jest samo w sobie skandalem. Specjalista odpowiada za zdrowie i życie, długo się kształci, a wiele szpitali walczy o brakujące kadry. Skandalem byłaby sytuacja, w której publiczny płatnik nie potrafi sprawdzić, czy deklarowane godziny pracy są fizycznie możliwe i czy pieniądze poprawiają dostęp pacjenta do leczenia.
Kontrola musi obejmować łączny czas pracy, formę zatrudnienia i realną dostępność personelu. Nie może natomiast służyć nagonce na wszystkich medyków. Polska potrzebuje dobrych lekarzy i warunków, które zatrzymają ich w kraju. Potrzebuje też uczciwości wobec pielęgniarek, ratowników i pacjentów czekających miesiącami na świadczenie.
Publiczne pieniądze wymagają jawnych zasad
Spór o kontrakty dotyczy jakości zarządzania ochroną zdrowia. jeżeli państwo płaci, musi wiedzieć za co. jeżeli placówka kupuje setki godzin pracy jednej osoby, musi wykazać, iż dyżury są realne i bezpieczne. Polacy nie powinni wybierać między dobrze wynagradzanym lekarzem a sprawnym systemem. Rozsądne państwo potrafi zapewnić jedno i drugie, opierając decyzje na danych zamiast na medialnych legendach.











