Dla przeciętnego użytkownika e-papieros to wybór i element stylu życia często jako symbol walki z uzależnieniem od tytoniu. Pod powierzchnią tego rynku jednak się kotłuje, a w sercu tego wszystkiego jest reforma akcyzy. A połowa rynku przez cały czas jest w rękach szarej strefy. Narzędzia do zmiany są już praktycznie gotowe, ale eksperci wskazują na lekceważenie rządu.
Twój lifestyle z Shenzhen
Reforma akcyzowa z 2025 roku wprowadziła nowe definicje produktów nikotynowych, a co za tym idzie podwójne podatkowanie za poszczególne elementy e-papierosa (łącznie 80 zł – po 40 zł na urządzenie i na wkład).
Efekt jest taki, iż producenci coraz częściej stosują uniki, a w Polsce szara strefa ma się dobrze. Wedle raportu Instytutu Fraunhofera (IF) 58 proc. rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa, z czego 83 proc. pochodzi z Chin, z centrum globalnej produkcji w Shenzhen. Służby w Europie nie są zdolne kontrolować szerokiego rynku, zalewanego przez miliony paczek w sposób zorganizowany i profesjonalny. Przy tym import od naszych bezpośrednich sąsiadów jest dość mały, bo stanowi 13 proc. całej szarej strefy.
Jak pisała redakcja naTemat, w Europie praktycznie co drugi e-papieros pochodzi z chińskich źródeł. Kiedy ceny szybują pod niebo, internet stał się prawdziwym rajem dla obrotu "spod lady".
A producenci, aby uniknąć akcyzy, prowadzą wojnę na pomysły. Niektórzy sprzedają e-papieros w zestawach albo na części do samodzielnego montażu. Inni wyprzedzają przepisy nowymi rozwiązaniami jak modele ze wbudowaną grzałką ceramiczną. To nie wchodzi w definicję e-papierosa indukcyjnego i pozwala uniknąć 40 zł daniny, chociaż pełni dokładnie tę samą funkcję.
Jeden producent poszkodowany
W obecnej postaci sytuacja legislacyjna faworyzuje kreatywność i w zasadzie, kilka zmienia. Stąd Ministerstwo Finansów wprowadza dwie "łaty", w postaci projektów UD308 i UD363.
Wedle branży vapingowej, forsowany wpierw projekt UD308 uderza praktycznie w 1 proc. rynku, wybiórczo w konkretne rozwiązania technologiczne, w tej chwili stosowane przez jedną firmę. I ma ona przepisowo 14 dni na dostosowanie się, czyli w praktyce na wyprzedaż towaru. Co wielu określa "absurdem", a inni nazywają rozwiązanie wprost "lex 1 proc." Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH oraz Rządowe Centrum Legislacji (RCL) krytykują te propozycje jako niespójne pojęciowo i naruszające zasady równego traktowania podmiotów.
Co można zrobić inaczej?
Tymczasem proponowany jest również projekt UD363 o szerszym zastosowaniu. Zdaniem ekspertów ma ona szanse realnie uszczelnić system dla 100 proc. produktów i wprowadzić równe zasady dla wszystkich producentów, oferując także półroczny okres przejściowy dla firm, zamiast dwóch tygodniu. O 14-dniach na vacatio legis krytycznie wypowiadało się Rządowe Centrum Legislacyjne.
Do tego de facto zawiera w sobie wszystko to, co UD308. Ministerstwo zapowiada zajęcie się szerszym projektem dopiero w II kwartale 2026 roku, podczas gdy ten węższy procedowany jest szybciej. Za oba projekty odpowiada wiceminister finansów Jarosław Neneman.
Krytyka wobec Ministerstwa Finansów
Podczas konsultacji publicznych przy tworzeniu projektu ustawy akcyzowej UD308 padło ponad 700 uwag krytycznych ze strony organizacji pracodawców i ekspertów rynkowych. Oceniają oni obecną politykę akcyzową jako walkę z wiatrakami: każde rozwiązanie budzi zamieszanie, a pieniądze jak wyciekały, tak wyciekają. Ostrzegają: miliardowa luka w akcyzie może stać się trwałym elementem polskiego krajobrazu gospodarczego.
W praktyce późny termin wprowadzenia projektu UD363, spory o definicje i przepychanki legislacyjne oznaczają ryzyko wzrostu szarej strefy ponad 58 proc. Wedle IF w całej Europie może być warta 10,8 mld euro do 2030 roku.
Swoje uwagi wypowiedziały m.in. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego, Instytut Biznesu i Polska Izba Handlu. Rządowe Centrum Legislacji krytykowało UD308 za zarówno krótki termin vacatio legis, jak i ingerencje w zasady prowadzenia działalności gospodarczej, w procedurach uzyskiwania zwolnień akcyzowych i obowiązkach rejestrowych. Co ma prowadzić do zaburzenia konkurencyjności na przykładzie firm Philip Morris, a Evapify i Aroma King.











