Międzywojenny prowincjonalny Chełm „stolicą odradzającego się państwa poezji polskiej”.

przegladdziennikarski.pl 1 day ago

Ten zdumiewający tytuł jest odwołaniem się do artykułu Stanisława Czernika, który omawiając na łamach „Kameny” („Kamena”, rok II 1934, nr 1-2) twórczość międzywojennych poetów Lubelszczyzny, tak pisał m. in. o Kazimierzu Andrzeju Jaworskim, poecie, prozaiku, tłumaczu literatury słowiańskiej i romańskiej, eseiście, krytyku literackim, założycielu w Chełmie w 1933 roku miesięcznika literackiego „Kamena”:

„Obecnie, gdy nad poezją naszą unoszą się pierwsze oznaki odrodzenia, idącego od dołu, Jaworski przejął na siebie ciężar przedstawicielstwa idących przemian – jako redaktor „Kameny” symbolicznie prawie w przedziwnej przypadkowości umiejscowił stolicę odradzającego się państwa poezji polskiej w prowincjonalnym Chełmie”.

****************

Prowincjonalny Chełm po odzyskaniu niepodległości, po zbrodniczym prześladowaniu Polaków w zaborze rosyjskim, budził się do kulturalnego, literackiego życia.

Chełm był znowu polskim miastem, polskim Chełmem, a nie „istinno ruskim” Chełmem.

W okresie rosyjskiego zaboru prześladowania unitów przez carat na Chełmszczyźnie i Podlasiu, rugi pruskie, krwawe rozprawienie się z rewolucją 1905 r., dramat Polaków-emigrantów, stały się – jak pisano w ówczesnej prasie – „nie tylko polskim, ale i międzynarodowym palącym problemem religijnym i narodowym”, podejmowanym przez pisarzy polskich, np. M. Konopnicką, W. S. Reymonta, S. Żeromskiego, H. W. J. Wiercieńskiego, Z. Bartkiewicza, A. Gruszeckiego, W. Żmudzkiego.

Polskość chełmska była tarczą, która przyjmowała ciosy skierowane w cały naród…“ („Ziemia Lubelska”, rok 1917, nr 107, s. 2-3).

Maria Konopnicka do Chełma (i Włodawy) przyjechała w 1893 roku.

W 1910 r. w poemacie Unici (dołączonym do Pana Balcera w Brazylii) wyznała:

Chełmie, miasto podparte nieszczęść swoich górą,

Jakżeś mi czarną w oczach pokryło się chmurą,

Kiedym żałości pełna i wstydu, i trwogi,

Jakbym w dom zadżumionych wchodziła w twe progi.

W utworze tym wykorzystała motywy biblijne i polskie ludowe pieśni religijne oraz romantyczny mit narodu wybranego (ludu polskiego) i ziemi swojskiej, umęczonej ale świętej, wybranej, którą jest Polska i do której z ziemi obcej, przeklętej, wracają polscy emigranci.

Cząstką tej swojskiej, świętej i umęczonej ziemi polskiej jest Chełm i Ziemia Chełmska.

Do Chełma, na Ziemię Chełmską i Podlasie, w 1909 r. przyjechał Władysław Stanisław Reymont jako korespondent „Tygodnika Ilustrowanego” w celu zbadania nastroju ludu miejscowego („Tygodnik Ilustrowany”, 1909, nr 27291) i zwrócenia uwagi opinii publicznej Europy na tragedię i prześladowania unitów przez rząd carski.

Władysław Stanisław Reymont:

„Przez parę tygodni z rzędu, (…) tak złowrogo brzmiała mi w uszach nazwa tego miasta, iż wjeżdżałem do niego z uczuciem dziwnego niepokoju i obawy. Są bowiem „złe miasta”, które, jak i źli ludzi, roztaczają dokoła siebie atmosferę niewytłumaczonej trwogi. Takim „złym miastem” wydał mi się Chełm”.

Wstrząsające artykuły Reymonta o prześladowaniach i gehennie mieszkańców Ziemi Chełmskiej drukowane były w numerach 28, 30, 31, 32, 37,38, 41, 42, 43, 47, 48 i 49 „Tygodnika Ilustrowanego” z 1909 r.

W 1910 r. ukazała się jego książka pt. Z Ziemi Chełmskiej. Wrażenia i notatki, za którą władze carskie wytoczyły mu proces sądowy, a której tytuł – obok Chłopów – wdzięczni rodacy umieścili na płycie nagrobnej Reymonta na Powązkach w Warszawie.

Echa wydarzeń i reminiscencje krwawych prześladowań unitów odnajdziemy również w Urodzie życia oraz w Snobizmie i postępie Stefana Żeromskiego, w publikacjach prasowych i książkach Henryka Wiercieńskiego, nazywanego ”Strażnikiem Kresów” i „Trybunem Ziemi Chełmskiej”.

****************

„Kamenę” w latach 1933–1939 Kazimierz Andrzej Jaworski wydawał z Zenonem Waśniewskim i Wawrzyńcem Berezeckim.

Redaktorem naczelnym „Kameny” był Kazimierz Andrzej Jaworski (KAJ), skarbnikiem, administratorem i wydawcą Zenon Waśniewski, redaktorem odpowiedzialnym, tzw. „redaktorem od kozy”, Wawrzyniec Berezecki.

Kazimierz Andrzej Jaworski :

„Wszystko poszło niespodziewanie gładko”. (…). Byliśmy wydawcami, redaktorami, korektorami, dozorcami zecerów, administratorami i chłopcami na posyłki w dwóch naszych osobach (K. A. Jaworskiego i Z. Waśniewskiego – przypis mój). Ale praca ta dawała nam dużo euforii i zadowolenia (K. A. Jaworski, Mały jubileusz, „Kamena” 1948, nr 4-6, s. 41-45).

„Kamena” jako miesięcznik miała ukazywać się w nakładzie 300 egz., postanowiono wydawać 10 numerów w ciągu roku, pieniądze gromadzić poprzez dobrowolne wpłaty w wysokości po 5 – 10 zł dokonywane przez miejscowych nauczycieli.

Pierwszy numer „Kameny”– po załatwieniu formalności urzędowych, zdobyciu potrzebnych funduszy i materiałów – ukazał się we wrześniu 1933 r. w drukarni „Kultura” M. J. Bronfelda,

Pierwsza „Kamena” poświęcona był prawie w całości poezji lubelskiej. Zawierała też artykuł domagający się rehabilitacji Stanisława Brzozowskiego.

A tak zapowiadał „Kamenę” miejscowy tygodnik regionalny „Kronika Nadbużańska”, który w 12 numerze z 1933 roku w artykule W. B. (Wawrzyńca Berezeckiego) pt. Stanisław Brzozowski – syn Chełmszczyzny, oczyszczającym autora Legendy Młodej Polski ze stawianych mu przez prasę zarzutów szpiegostwa i współpracy z carską ochraną (służbą bezpieczeństwa), pisał:

„Redakcja „Kroniki Nadbużańskiej”, czasopisma, które obejmuje teren miejsc rodzinnych Stanisława Brzozowskiego, gdzie spędził dzieciństwo i skąd wyrosła jego dusza (są w Chełmie choćby jego bliscy krewni) – przyjmie z zadowoleniem najmniejszą wiadomość o zainteresowaniu się tą sprawą sąsiednich czasopism regionalnych (…). Zgromadzony przez E. Dobkowskiego nowy, nikomu jeszcze nieznany, materiał w sprawie rehabilitacji Brzozowskiego – przedstawiał się jako szereg przeciw argumentów, wyjątków, cytat, fragmentów i świeżych danych, mających być ostatnim słowem po wszystkim, co przez kilka ubiegłych lat w całej prasie polskiej o tem napisano.

Praca ta przedstawia około 50 stron arkuszowych i publikowanie jej rozpocznie się w Chełmie w końcu sierpnia w mającym tu powstać dwutygodniku literacko-artystycznym „Kamena”.

„Kamena” przyniosła Chełmowi „od razu” sławę i rozgłos w wymiarze ogólnopolskim i europejskim.

O „Kamenie” pisała m. in. literacka prasa przedwojennej i powojennej Polski, w tym krytycy i znawcy literatury tej miary co Wacław Kubacki czy Kazimierz Wyka.

Charakterystyczna jest wypowiedź Kazimierza Wyki, który już na początku powstania „Kameny” podkreślił jej wielki wkład w popularyzacje literatury słowiańskiej oraz wskazał na jej rolę jako „filtra dla liryki”, którą „Kamena” jako pismo poetyckie już wtedy spełniała.

Józef Czechowicz, po ukazaniu się pierwszego numeru „Kameny”, w liście do K. A. Jaworskiego, pisał z Warszawy:

Winszuję „Kameny”. Nic to, iż zewnętrznie nie dociągnięta, nic to, iż tu i ówdzie mogłaby być lepsza. Całość jest pięknym wysiłkiem. Nie ustawaj”. (Antologia lubelskich poetów dwudziestolecia międzywojennego. Opracował Wacław Mrozowski. Lublin 1965, s.20).

W okresie międzywojennym, do wybuchu II wojny światowej, ukazało się 50 numerów „Kameny” w nakładzie po 500 egzemplarzy każdy.

W tym okresie w „Kamenie” drukowali m. in. Józef Czechowicz, Władysław Broniewski, Bruno Schulz, Józef Łobodowski, Czesław Miłosz, Julian Tuwim, Kornel Makuszyński, Mieczysław Jastrun, Włodzimierz Słobodnik, Jan Śpiewak, Franciszka Arnsztajnowa.

Genezę powstania „Kameny” – powszechnie znaną, uzupełnianą przez lata opracowaniami naukowymi – przedstawił Kazimierz Andrzej Jaworski w książce pt. W kręgu „Kameny” (Lublin 1965).

Powstanie „Kameny” miało chełmskie korzenie.

Zakładając „Kamenę”, Kazimierz Andrzej Jaworski był już doświadczonym redaktorem i wydawcą. Od 1931 r. wydawał w Chełmie serię wydawnictw poetyckich pod nazwą Biblioteka Kameny.

W latach 1923-1925 współpracował z redakcją lubelskiego „Reflektora”, w latach 1923 -1934 z warszawskim dziennikiem „Robotnik”, gdzie publikował swoje utwory literackie. Prowadził też ożywione kontakty redakcyjno-wydawnicze z wieloma czasopismami, np. z ”Dziennikiem Polskim”, „Przeglądem Lubelsko-Kresowym”, „Nowym Życiem” itd.

Zenon Waśniewski, przyjaciel K. A. Jaworskiego, malarz, grafik, poeta, tłumacz poezji niemieckiej, pedagog, w latach 1934–1938 podczas wydawania „Kameny”, korespondował z Brunonem Schulzem.

25 listów Zenona Waśniewskiego oraz rękopis jego opowiadania Druga jesień wydał Jerzy Ficowski po ich zakupie od Michaliny Waśniewskiej, wdowy po Zenonie Waśniewskim.

Latem 1935 r. Bruno Schulz i Zenon Waśniewski spotkali się w Zakopanem. Zenon Waśniewski namalował wówczas portret Brunona Schulza w trzech ujęciach.

Waśniewski, mimo sukcesów artystycznych, nie wydał tomiku wierszy: mógł to zrobić w wychodzącej od 1934 r. Bibliotece „Kameny”, czy od 1938 r. Małej Bibliotece „Kameny”.

Dziennik wojenny, pamiętnik Zenona Waśniewskiego pisany od 26 listopada 1939 r. do 5 czerwca 1940 r. w opracowaniu dr Andrzeja Rybaka, ukazał się w 2011 roku.

Wiersze Zenona Waśniewskiego pt. Taki mój los w opracowani Z. W. Okonia ukazały się w 1999 roku.

W ten sposób spełniło się życzenie Zenona Waśniewskiego, aby – cytuję Zenona Waśniewskiego – liryki moje w najlepszym razie wydać po mojej śmierci…”, o co prosił w wierszu „Dyspozycja”.

Bardzo oryginalnie wiersze Wawrzyńca Berezeckiego, poety, redaktora, autora artykułów w prasie chełmskiej, ocenił J. Czechowicz, który przyjeżdżał czasem do Jaworskiego i pracowali nad „Kameną” i który w liście do K. A. Jaworskiego pisał:

„Pozdrów chełmską ferajnę, a szczególnie tego pana Sołłuhuba czy Briusowa, który takie fajne wiersze w zoszczenkowskim języku pisze”.

Tym pana Sołłuhubem czy Briusowem był Wawrzyniec Berezecki.

Wawrzyniec Berezecki był m. in. przyjacielem lat szkolnych, rówieśnikiem Klemensa Redko (1897-1956), światowej sławy, wybitnego malarza i grafika radzieckiego, przedstawiciela awangardy artystycznej 1920-930, teoretyka malarstwa, przyjaciela Pabla Picassa.

Klemens Redko urodził się w Rakołupach k. Chełma w rodzinie chłopskiej. Dzieciństwo do 1910 r. spędzał w Chełmie, gdzie uczył się w szkole parafialnej. W 1914 r. podczas studiów artystycznych (malarskich) w Petersburgu, odwiedził Chełm, do którego już nigdy potem nie dane mu było powrócić.

Wawrzyniec Berezecki:

„Było to jakieś dwa lata przed wojną rosyjsko-japońską. Zaglądał do mnie mentor i nauczyciel, Klimek Redko, syn praczki, naszej lokatorki, mój rówieśnik. Od dawna wałęsał się po koszarach, już dorósł do chodzenia po zlewki żołnierskie, jak uprawiało to wiele innej biedoty. Nazywało się to w chłopięcej naszej gwarze „chodzić po zup“ (zupę). Znosił też rozmaite nowiny z obrębu koszar. Czasami wtajemniczał mnie w sprawy teologiczne. (…). Po kilku latach Klimek chodził już do szkoły parafialnej na Górce (w Chełmie – przyp. mój), ja zaś – do Markiewicza. Klimek Redko znikł z mego rodzinnego miasta przed gimnazjalnymi mymi latami. I nagle zabłysnął jaskrawą kometą powrotną. (…).Otrzymuję portret en face – na pamiątkę od przyjaciela lat chłopięcych“. (Wawrzyniec Berezecki, Wspomnienia o Klemensie Redce. „Ziemia Chełmska” – wydawnictwo okolicznościowe Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej w Chełmie. Chełm, wrzesień 1966, s. 12).

****************

W okresie wydawania „Kameny” K. A. Jaworski, nauczyciel Seminarium Nauczycielskiego Męskiego w Chełmie, skupił wokół siebie, dość liczną, grupę uczniów, zainteresowanych literaturą, którą S. Czernik w cytowanym powyżej artykule nazwał chełmską podchorążówką poetów.

Pod patronatem i opieką, z inicjatywy swego ulubionego nauczyciela, wychowawcy, poety i pisarza, przywódcy życia literackiego Chełma, założyli oni w 1925 r. Koło Literackie im. Stefana Żeromskiego.

Młodzi wydawali w latach 1925-1926 miesięcznik „Pióro”, którego redaktorem odpowiedzialnym był K. A. Jaworski. Uczyli się wierszy Jaworskiego na pamięć. Szczególne wrażenie zrobiły na nich „Więcierze – wieniec sonetów” Jaworskiego, wydane w 1932 roku.

Głównym zadaniem ich literackiej działalności było pogłębianie znajomości życia i twórczości Stefana Żeromskiego, którego młodzież obrała sobie za patrona oraz zapoznanie się ze współczesną poezją nie objętą programem nauczania, m. in. skamandrytów i futurystów.

W latach 1933-1934 grupa rozrosła się do kilkunastu uczniów, spośród których najbardziej wyróżniającymi się byli autorzy tomików poetyckich wydawanych w Chełmie w 1atach 1930-1935, późniejsi znani poeci: Wacław Mrozowski, Zdzisław Popowski, Ignacy Gąsiorowski (Igoń), Stanisław Turczyn, Wiktor Matyszczuk oraz Wacław Iwaniuk (należący adekwatnie do grupy literackiej Wołyń, w której w 1935 r. wydał tomik Pełnia czerwca).

Do grupy należeli także Stanisław Turczyn, Wincenty Okoń, Kajetan Sosnowski, Ignacy Igoń Gąsiorowski.

Kontakty z kołem utrzymywali Tadeusz Ścibior i Czesław Twardzik, uczeń Powszechnej Szkoły Ćwiczeń przy Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim w Chełmie (twórczość artystyczną rozwinęli oni już po wojnie).

Koło Literackie im. Stefana Żeromskiego – jak stwierdził Kazimierz Andrzej Jaworski – „stworzyło klimat sprzyjający powstaniu takich, zdawałoby się niedorzecznych pomysłów, jak zamiar założenia w Chełmie pisma literackiego” oraz Zespołu Poetyckiego “Pryzmaty”, grupy bezprogramowej, jak wiele grup w okresie międzywojennym (np. skamandryci).

W 1934 r. z inicjatywy Wacława Mrozowskiego Koło Literackie m. Stefana Żeromskiego, podczas uroczystego wieczoru autorskiego, przyjęło nazwę Zespół Poetycki „Pryzmaty”.

„Kamena”, luty1934 rok:

Na gruncie szkolnym powstał zespół „Pryzmaty”, mający na celu doskonalenie się jego członków, posiadających zamiłowanie i uzdolnienie literackie w żmudnej pracy literackiej. (…) Zespół składa się naprawdę z ludzi, rokujących po tym względem mniej lub więcej nadziei, a nie zarozumiałych grafomanów.(…).

Utwory swoje odczytali: W. Iwaniuk, W. Matyszczuk, C. Morawski, W. Mrozowski, Z. Popowski. (…) Iwaniuk, Mrozowski i Popowski najbardziej opanowali technikę, choć nie zawsze są samodzielni. Morawski zdaje się mniej ulegać wpływom i dlatego jest bardziej oryginalny, wiersze Matyszczuka są na razie zapowiedzią”. („Kamena” 1933/34, nr 8).

Młodzi spotykali się co tydzień, w niedzielę, po nabożeństwie szkolnym. Na zebraniach odczytywano m. in. referaty omawiające twórczość Stefana Żeromskiego, zapoznawano się z dorobkiem grup literackich, w formie dyskusji starano się rozstrzygać nurtujące młodzież problemy warsztatu poetyckiego, omawiano cele i zadania grup literackich itp.

Lekturą były przede wszystkim książki z prywatnej biblioteki profesora Jaworskiego, który bardzo chętnie udostępniał ją garnącej się do literatury młodzieży. Z biegiem lat, po wprowadzeniu składek i płatnych zebrań szkolnych, Zespół Poetycki „Pryzmaty” zakupił własną biblioteczkę, w skład której weszły m. in. dzieła Stefana Żeromskiego i Andrzeja Struga.

Nawiązał też poprzez K. A. Jaworskiego stałą współpracę z lubelskim środowiskiem literackim.

Członków Zespołu Poetyckiego “Pryzmaty” łączył artyzm bez wyszukiwanego konceptualizmu i formalizmu oraz wspólna tematyka i problematyka wierszy, dojrzała artystycznie, postępowa, wrażliwa na sprawy społeczne, na problemy miasta i ludzi.

Wacław Mrozowski, Wacław Iwaniuk, Zdzisław Popowski i Czesław Morawski utwory swoje w prasie lokalnej i ogólnopolskiej oraz w tzw. „kolumnie najmłodszych” w „Kamenie”.

W numerze Mickiewiczowskim „Kameny” do chełmskiej młodzieży literackiej dołączył Wiktor Matyszczuk.

W trzecim roczniku „Kameny” wystąpili jako początkujący Ignacy Gąsiorowski (Igoń) i Stanisław Turczyn. Niektórzy z nich drukowali później w „Okolicy Poetów”, w „Miesięczniku Literatury i Sztuki” i w „Pionie”. (Kazimierz Andrzej Jaworski, W kręgu „Kameny”. Lublin 1965, s.189).

W artykule pt. Przysposobienie poetyckie („Kamena” 1938/39, nr 3,4) Wiktor Matyszczuk pisał o swoich kolegach.

O Wacławie Mrozowskim:

Brawura i prymitywizm, potem eklektyzm tematyki i nastroju, szukanie swojego języka w języku znanych poetów, którzy istotnie smakują kwalifikowanemu czytelnikowi”.

Zdzisław Popowski to poeta, który „idzie rzetelnie i bez zakłamania, sławiąc młodymi wierszami to, co sławić warto”.

Najlepszym według Matyszczuka jest W. Iwaniuk, którego tomik pt. „Pełnia czerwcowa” „jest szczelnie zmontowana konstrukcją przedestylowanych obrazów o pięknych ujmująco i ujmująco prawdziwych wymiarach. Przemyślana, a tym samym trafna metaforyka”.

Warto podkreślić, iż w artykule nie zabrakło krytycznej, gorzkiej uwagi Matyszczuka pod adresem opiekunów chełmskiej ferajny poetyckiej:

„A iluż to spośród tych zbiorków byłoby więcej coś wartych, gdyby ich autorzy mieli życzliwą radę, solidną naukę, które rozbrykaną elokwencję ujęłyby w dyscyplinę słowa pisanego i odpowiedzialności za nie”.

****************

Do Chełma w okresie międzywojennym kilkakrotnie przyjeżdżał Józef Czechowicz, którego podczas prac redakcyjnych nad „Kameną” poznali w domu u Jaworskiego m. in. W. Mrozowski i W. Iwaniuk.

Wacław Mrozowski zaprzyjaźnił się z J. Czechowiczem i przyjaźń ta trwała do tragicznej śmierci autora Dnia jak co dzień we wrześniu 1939 r.

Wacławowi Iwaniukowi, który „wybierał się” na studia, Czechowicz odradził pójście na polonistykę i zachęcił go, aby „zapisał się na jakiś praktyczny przedmiot”, wskutek czego autor Pełni czerwca wybrał Wydział Prawno-Ekonomiczny na Wolnej Wszechnicy Polskiej.

****************

O chełmskich twórcach już w okresie międzywojennym ukazało się kilka opracowań literackich. Jedną z najważniejszych jest m. in. cytowana tu już rozprawa Stanisława Czernika pt. Poeci Lubelszczyzny.

Czernik omawia w niej twórczość oryginalną Jaworskiego oraz jego przekłady, z których najwyżej ocenia przetłumaczony w 1931 r. tom Jesienina „Wybór poezji”.

Stanisław Czernik:

„Zwraca uwagę wcześniej zaznaczona skłonność do autentyzmu oparta na mocnym murze przeżyć młodości i dzieciństwa. Skłonność ta przyniosła najpiękniejszy w pierwszym tomie wiersz „Do rodzinnego miasta”, a ostatnio niepospolity w zespoleniu „prawdy treści” z „prawdą formy” wiersz „Wtedy”. Osobną kartę w twórczości Jaworskiego zajmują przekłady z poetów rosyjskich, zwłaszcza przekład wierszy Jesienina zdobył sobie powszechne uznanie. (Kazimierz Andrzej Jaworski, W kręgu „Kameny”. Lublin 1965, s. 272).

Następnie analizuje chełmski „narastający pagórek poetycki”:

W twórczości Wita Kasperskiego, widzi „prostotę doznań: brak skomplikowań metafizycznych (…), pryncypialność, szczerość wzruszeń, prymitywizm szlachetnych odruchów, naturalną filozofię prawdy” oraz bardzo silnie zaakcentowane pierwiastki społeczne „oparte na micie ziemi i rolnika”.

O Wacławie Mrozowskim pisze:

„Jest znacznie dalszy od dojrzałości”, ale „przedstawia jednak bardzo interesującą obietnicę. Wyróżnia go świeżość niejednokrotnie sparaliżowana przez nieświeżą skłonność do wulgaryzacji. Świetnie zapoczątkowana nieraz koncepcja zostaje lekkomyślnie sparaliżowana (…) przez pośpiech szybkiego gromadzenia bogactw wierszowych. Tak samo z metaforyką – czasem przekonywująca i oryginalna, czasem dziecinnie śmieszna”. (Kazimierz Andrzej Jaworski, W kręgu „Kameny”. Lublin 1965, s. 276, 277).

****************

Z Zespołem Poetyckim „Pryzmaty” rywalizowała Grupa Literacka „Wiry” (1932-36) z Państwowego Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie (dzisiaj Liceum Ogólnokształcące im. S. Czarnieckiego ). Okres jej działalności nie jest dokładnie ustalony.

Jej członkami byli uczniowie tegoż gimnazjum: Henryk Białowiejski, Władysław Jankowski, Klemens Lechnicki, Czesław Łagoda, Adam Z. Pyzik, Mieczysław Tronczyński i Tadeusz Zygmunt.

W 1924 r. Gimnazjum im. S. Czarnieckiego ukończył Władysław Kuraszkiewicz.

Do Gimnazjum im. S. Czarnieckiego uczęszczał Czesław Bednarczyk, absolwent gimnazjum z 1931 r.

12 czerwca 2012 r., w osiemdziesiątą pierwszą rocznicę zdania matury przez Czesława Bednarczyka, w Liceum Ogólnokształcącym im. S. Czarnieckiego otwarto Izbę Pamięci im. Czesława Bednarczyka oraz wmurowano tablicę pamiątkową jemu poświęconą.

Opiekunem Grupy Literackiej „Wiry” był Stefan Mrożkiewicz (1905-1977), polonista, autor nie publikowanych sztuk scenicznych.

W gimnazjum, co miało niewątpliwie wpływ na postawę artystyczną uczniów, uczył języka polskiego Kazimierz Andrzej Jaworski (w niepełnym wymiarze godzin).

Członkowie Grupy Literackiej „Wiry” publikowali swoje utwory we „Wzlocie”. Miesięczniku Młodzieży Gimnazjum Państwowego w Chełmie, wydawanym przez Koło Samopomocy Młodzieży Gimnazjum Państwowego w Chełmie pod redakcją Tadeusza Machajskiego oraz w czasopismach lokalnych.

Czesław Łagoda redagował gazetkę ścienną „Życie”.

Ich twórczość odwoływała się do tradycji romantycznej, widoczne są w niej wpływy literackie okresu Młodej Polski oraz odniesienia do S. Wyspiańskiego i współczesnej im literatury okresu międzywojennego, głównie do skamandrytów.

Samodzielne tomiki poetyckie wydali: Tadeusz Zygmunt Lirykon (1933) i Adam Z. Pyzik Oblicze (1936).

Grupa „Wiry” zaprzestała działalności po ukończeniu gimnazjum przez jej członków i opuszczeniu Chełma.

Ich dalsze losy, z wyjątkiem cząstkowych informacji o K. Lechnickim, Cz. Łagodzie i H. Białowiejskim (pozostał w Chełmie) są nieznane.

****************

Chełmska ferajna, którą tak literacko określił J. Czechowicz w cytowanym liści do K. A. Jaworskiego, wychowywała się w entuzjazmie i patriotyzmie, jakie zapanowały w Chełmie po odzyskaniu niepodległości.

Miasto po okresie wyniszczającego zaboru rosyjskiego odbudowywało swoją tożsamość narodową i regionalną. Chełmianie entuzjastycznie włączali się do ruchu społecznego i działań patriotycznych przywracających Polsce upragnioną niepodległość, tworząc polską państwowość we wszystkich dziedzinach narodowego życia.

Na przykład:

3 maja 1918 r., na błoniach pod Chełmem, podczas ogólnopolskiej manifestacji patriotycznej w wiecu niepodległościowym, uczestniczyło (według niektórych źródeł) od 30000 do 50000 tysięcy osób, żądających „niepodzielnej całości ziem polskich“ ipozostawienia Chełma i Chełmszczyzny, prastarej ziemi polskiej, w granicach wolnej i niepodległej Polski”.

Był to protest Chełmian – w związku z traktatem w Brześciu z 9 lutego 1918 r., włączającym Chełm i Ziemię Chełmską do tworzonego państwa ukraińskiego. (Janusz Paweł Krzywicki, Czarniecczycy, (Chełm 2010, s. 23).

W manifestacji bardzo aktywnie uczestniczyła młodzież szkół chełmskich, w tym młodzież Królewsko-Polskiego Gimnazjum im. S. Czarnieckiego, którą w nocy poprzedzającej manifestację ze sztandarem szkolnym wyhaftowanym przez uczennice, „w zwartych, karnych szeregach”, wspólnie z nauczycielami prowadził uwielbiany przez nich dyrektor Wiktor Ambroziewicz. działacz wielu organizacji niepodległościowych, patriotycznych, społecznych, państwowych i samorządowych; gdy odszedł z Chełma dyrektor Państwowego Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, w którym uczyli się m. in. Jan Bytnar, członek Szarych Szeregów i Tadeusz Zawadzki „Zośka”, podporucznik Armii Krajowej, jedni z głównych bohaterów książki Kamienie na szaniec Aleksandra Kamińskiego.

Niepowtarzalną atmosferę tamtych lat opisał Józef Biernacki, w 1920 roku uczeń klasy siódmej Państwowego Gimnazjum im Stefana Czarnieckiego w Chełmie, jeden z uczniów – ochotników biorących udział w walkach z bolszewikami.

Oto jego wspomnienie:

„Z dumą wzbierało młodociane serce, iż jest się synem Wielkiego Narodu. (…). Udaliśmy się wraz z kolegami do Chełma, do naszego ogniska – gimnazjum, w którego murach uczyliśmy się kochać dziś zagrożoną Ojczyznę. (…). Cały naród krzyknął: „Nie damy ziemi!”. A Ziemia Chełmska, pomna na swoje krzywdy doznane, nie została w tyle. Rwali się młodzi, szli starzy, choćby kobiety (…). Z wiarą wołaliśmy: „Jeszcze Polska nie zginęła!”

O! Te słowa tyle razy śpiewane, znane od małego dziecka, jakże inaczej teraz brzmiały! Młodzież (…) rwała się z innymi do wojska. Profesorowie z uczniami razem stanęli do szeregu”. (Janusz Paweł Krzywicki, Czarniecczycy. Chełm 2010, s. 23).

***********

W okresie międzywojennego Chełma szczególną postacią był Kazimierz Czernicki, drukarz, redaktor, założyciel i wydawca kilku czasopism, działacz społeczno-kulturalny i polityczny.

W 1922 r. Kazimierz Czernicki założył w Chełmie wspólnie z Piotrem Hykielem i Władysławem Habrowskim pierwszą polską drukarnię „Zwierciadło”, w której Czernicki drukował swoje pisma, np. „Zwierciadło”, „Kronikę Nadbużańską”. (Inne drukarnie to m. in. Mortka Josefa Bronfelda, Wajsztajnów, Sz. H. Goldmana, Szlomy Borucha Szmaragda, Lejby Wagnera).

W drukarni Czernickiego w okresie nauki w Państwowym Gimnazjum im Stefana Czarnieckiego w Chełmie pracował Czesław Bednarczyk.

Czesław Bednarczyk:

Z drukarstwem zetknąłem się jeszcze w latach chłopięcych, tzn. zobaczyłem i obejrzałem powierzchownie drukarnię, kaszty z czcionkami, zecerów układających czcionki w wierszownikach i maszynę do tłoczenia składów. Z dużym kołem przypominającym urządzenia przy studniach pompujących wodę. Było to w Chełmie Lubelskim, w mieście, w którym się wychowałem, w małej drukarni drukującej jedyny tygodnik pt. „Zwierciadło”. W drukarni tej zatrudniany byłem od czasu do czasu, na parę godzin, do kręcenia korbą-kołem poruszającą prasę. (Czesław Bednarczyk, W pomostowej arkadzie. Wspomnienia drukarza i wydawcy londyńskiej Oficyny. Wyd. 2, Londyn 2003, s.8-9).

Kazimierz Czernicki jest autorem m. in. Chełm – przeszłość i pamiątki (1936), pierwszego w literaturze chełmskiej przewodnika po Chełmie i okolicach.

Unikalną książką jest opracowana przez K. Czernickiego broszura chłopa spod Wojsławic, Jana Krystiańczuka, pt. Przeklęci dziedzice (1938), demaskująca właścicieli Wojsławic hrabiów Polletyłów oraz ukazująca drogę i sposoby, jakimi zdobyli oni majątek i bogactwo. Broszura w całości (nakład 1.000 egzemplarzy) została skonfiskowana przez starostę chełmskiego, a K. Czernicki za jej wydanie odpowiadał karnie przed chełmskim sądem.

Do historii literatury polskiej przeszły kłótnie, jakie K. Czernicki toczył z K. A. Jaworskim.

Do nieporozumień między Jaworskim i Czernickim doszło w 1934 r. po wydrukowaniu w „Kamenie” artykułu Stanisława Czernika pt. „Poeci Lubelszczyzny”, w którym Czernik, co już cytowałem, stwierdził, iż Jaworski jako redaktor „Kameny” symbolicznie prawie w przedziwnej przypadkowości umiejscowił stolicę odradzającego się państwa poezji polskiej w prowincjonalnym Chełmie”.

„Burzę w szklance wody” (określenie K. A. Jaworskiego) rozpętał K. Czernicki w „Kronice Nadbużańskiej” w artykule Chełm stolicą pomylonego grafomaństwa, nazywając wiersze poetów drukujących w „Kamenie” „zwykłą sztuką grafomańską, a poeci ci „mają (…) nie laksę, ale ciężkie zatwardzenie i zamroczenie umysłów. (…). Całe szczęście, iż nasza „stolica” posiada odpowiedni zakład (szpital psychiatryczny – przypis mój), który w razie przybrania niebezpiecznej dla otoczenia i samych pacjentów formy może przyjąć tych nieszczęśliwców chorych na „odrodzenie poezji polskiej” (K. A. Jaworski, op. cit., s. 61).

W odpowiedzi na tę recenzję Jaworski i Waśniewski wysłali do Stowarzyszenia Przyjaciół Kultury Polskiej w Chełmie, wydawcy „Kroniki Nadbużańskiej”, list z żądaniem wyjaśnienia i sprostowania krzywdzącego ich artykułu, którego„ton i treść (…) urąga wszelkim zasadom krytyki i przyzwoitości dziennikarskiej oraz pełnego zadośćuczynienia i likwidacji niepoczytalnych analfabetów redakcyjnych czyniących właśnie Chełm stolicą chamstwa i bagnem parafiańskiej ignorancji . (K.A. Jaworski, op. cit.,s. 62).

Odpowiadając na list Jaworskiego i Waśniewskiego, Czernicki powtórzył w „Kronice Nadbużańskiej” (nr 39/73 z 30 IX 1934 r.) zarzuty pod adresem „Kameny”, a żądanie Jaworskiego i Waśniewskiego skomentował:

„Redakcja („Kroniki Nadbużańskiej” – przypis mój) po dokładnym przestudiowaniu listu pp. poetów doszła do wniosku, iż to „chamstwo, głupota, brak kultury, pomyje i atmosfera kloaczna”, którymi redaktorzy i wydawcy „Kameny” zasłaniają się przed nielitościwym ostrzem sprawiedliwej krytyki, nie mogąc jej dosięgnąć”. (K. A. Jaworski, op. cit., s. 63).

Kłótnie między redaktorami „Kameny” i „Kroniki Nadbużańskiej” szerokim echem jako „przyczynek do charakterystyki ówczesnej prowincji” odbiły się w prasie polskiej (m. in. wKurierze Porannym” i w tygodniku warszawskim „Dekada”).

Nie zawsze jednak między „Kameną” a „Kroniką Nadbużańską” toczyła się walka „na noże”, która przycichła nieco po 1935 r., od kiedy z redakcją „Kroniki Nadbużańskiej” współpracowali uczniowie K. A. Jaworskiego, poeci z Zespołu Poetyckiego „Pryzmaty”, Zdzisław Popowski i Wacław Mrozowski.

Ale o współpracy obu tych pism nie mogło być mowy.

  1. A. Jaworski i K. Czernicki pogodzili się dopiero we wrześniu 1939 roku. Wówczas to K. Czernicki podszedł do K. A. Jaworskiego na jednej z ulic Chełma i wyciągnął rękę na zgodę:

„Co tam było między nami, to było! Zapomnijmy o tym, kiedy Polska się wali!” (K. A. Jaworski, op. cit., s. 42).

Historyczną zasługą K. Czernickiego jest to, iż podjął on na łamach „Zwierciadła” batalię w celu odszukania grobu Mikołaja Reja i sam osobiście w 1924 r. kierował poszukiwaniami grobu pisarza. Nie przyniosły one jednak spodziewanych rezultatów. Sprawie tej poświęcił Czernicki trzy obszerne artykuły w 26 numerze „Zwierciadła” z 1924 roku.

*******************

istotną rolę w okresie międzywojennym w Chełmie odgrywała literatura ludowa.

Wskazanie daty wyznaczającej początki pisarstwa ludowego ziemi chełmskiej jest trudne do ustalenia.

Chełmska literatura ludowa, tak jak we wszystkich regionach Polski, wyrastała z ziemi, ze służebności i pokory chłopa wobec ziemi, z jego pracy, miłości i szacunku do ziemi, z potrzeby i gotowości obrony ziemi-matki, ziemi-ojcowizny, ziemi-ojczyzny, z przekonania, iż ziemia jest częścią jego życia, niezbędną jak woda, ogień i powietrze. Z codziennego obcowania chłopa z przyrodą, której żywicielką, tak jak i jego żywicielką, była ziemia.

Pisarstwo ludowe ziemi chełmskiej jest twórczym wkładem w chełmskie dziedzictwo kulturowe, trwałym ogniwem chełmskiej tradycji literackiej, sięgającej czasów Mikołaja Reja.

Datą, pomijając spory na ten temat, najmniej kontrowersyjną, do której można by się odwoływać, ustalając chronologię pisarstwa ludowego ziemi chełmskiej, jest na pewno rok 1890.

Nie jest to rok, który choćby w ogólnym zarysie upoważniałby do uznania ich za początek autorskiego pisarstwa ludowego na Ziemi Chełmskiej.

Jest to rok wydania 33. tomu wiekopomnego dzieła Oskara Kolberga pt. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce (t. I-23, 1857-90). Tom 33 nosił tytuł Chełmskie i został wydany jeszcze za życia Oskara Kolberga. Tom 34 o tym samym tytule opracował i wydał w 1891 r., po śmierci Kolberga, w oparciu o materiały otrzymane i uzupełnione przez Marię Hempel, Izydor Kopernicki – „testamentowy spadkobierca spuścizny rękopiśmiennej oraz kontynuator kolbergowskich monografii”.(H. Zwolakiewicz, W kręgu Hieronima Łopacińskiego. Lublin 1977, s. 102).

Pozostawiając rok 1890 i rok 1891 jako punkt odniesienia do rozważań o pisarstwie ludowym Ziemi Chełmskiej, jego autorskich początków szukać należy na początku XX w., co potwierdza monumentalna Antologia poezji ludowej 1830-1980 Jana Szczawieja z 1985 r., którą Julian Krzyżanowski, uznał za dzieło doskonałe, wskazując na jej pionierską rolę w udokumentowaniu literatury ludowej w literaturze narodowej.

Jan Szczawiej pierwszych poetów ludowych z terenu powiatu chełmskiego umiejscawia w okresie międzywojennym, podkreślając przy tym, iż współcześnie „regionów, gdzie poeci ludowi występują najliczniej, mamy dosłownie kilka: Lubelszczyzna z dwoma przede wszystkim powiatami: puławskim i chełmskim, Podhale – niemal wyłącznie powiat Nowy Targ, Żywiecczyzna z okolicami Zawoi, Kielecczyzna i wreszcie Kaszuby”. (Jan Szczawiej, Antologia poezji ludowej 1830-1980. Warszawa 1972).

Do grona pisarzy ludowych z terenu powiatu chełmskiego, tworzących lub rozpoczynających twórczość w okresie międzywojennym, zaliczyć należy Paulinę Hołyszową, Władysława Kuchtę, Izabelę Balik, Józefa Bassę, Annę Gąsiorowską, Franciszka Materę, Anielę Stańczak, Józefę Surdyk, Władysława Surowieckiego.

Największymi z nich są P. Hołyszowa i W. Kuchta, zaliczani do najwybitniejszych poetów ludowych w Polsce w XX wieku.

Paulina Hołysz to legendarna poetka i pieśniarka ludowa Ziemi Chełmskiej, reżyserka, malarka, piewczyni i zbieraczka dawnych tradycji, obrzędów i zwyczajów ludowych, animatorka życia kulturalnego „swojej” wsi Strupina Dużego (pow. chełmski), w której się urodziła, z której, nie licząc rzadkich wyjazdów do Chełma, wyjeżdżała tylko trzykrotnie „w świat”: w 1928 r. na wycieczkę nad morze do Gdyni, w 1939 r. i 1963 r. do Warszawy, w tym ostatnim przypadku na spotkanie poetów ludowych.

Wiersze pisać zaczęła najprawdopodobniej w dwudziestym czwartym roku życia, w latach 1916-1917. Zdobyła ogromny autorytet wśród miejscowej ludności. Nazywano ją Ciotką Pauliną. Jej utwory, które pisała wielokrotnie na prośbę i potrzeby lokalnej społeczności wiejskiej, śpiewane były na weselach, dożynkach oraz podczas innych gromadzkich uroczystości, stawały się utworami anonimowymi wędrującymi po wsiach nie tylko powiatu chełmskiego.

Władysław Kuchta, był równie cenionym i popularnym ludowym działaczem kulturalnym w swojej rodzinnej wsi Mołodutynie (pow. chełmski), której nigdy nie opuścił i mieszkał do końca życia.

Pisał wiersze.

Jego dziennik Twardą chłopską ręką. Kronika mego życia (2000), który Kuchta pisał przez 44 lata, od 1928 do 1972 r., jest unikalnym, o ogromnym potencjale artystycznym, poznawczym i dokumentalnym, utworem w polskiej literaturze ludowej.

Dzieło to D. Niewiadomski ocenił jako „fenomen piśmiennictwa chłopskiego”, porównując je z tzw. literaturą wysoko-artystyczną, w tym do dzienników Marii Dąbrowskiej, pisanych w ciągu 51 lat. (Władysław Kuchta, Twardą chłopską ręką. Kronika mego życia. Wybór, wstęp, opracowanie Donat Niewiadomski. Lublin 2000, s. 5.

***************

W okresie międzywojennym z Chełmem, określmy to najogólniej, związani byli m. in. inni pisarze, których nazwiska trwale wpisały się w dzieje polskiego dziedzictwa kulturowego, a których pobyt w tym mieście uznać można za epizodyczny.

Stefan Napierski odwiedzał rodzinę Orsettich w Świerżach.

Ryszard Kapuściński wakacje 1939 r. spędził u wuja, sekretarza gminy, w Pawłowie.

Jadwiga Korczakowska, autorka 50 książek, głównie dla dzieci i młodzież, mieszkała w Chełmie w latach 1929-1933. Była żoną lekarza (chirurga), majora Wojska Polskiego, skierowanego do pracy w Wojskowym Szpitalu Okręgowym w Chełmie. W międzywojennym Teatrze Ziemi Chełmskiej była aktorką (pseudonim Jaga Orcza) i reżyserką. Wyreżyserowała 10 przedstawień.

Władysław Benedykt Gacki, pisarz, publicysta, o bogatym dorobku naukowym i literackim. od 1 września 1916 r. 30 czerwca 1917 r. był dyrektorem Chełmskiej Szkoły Filologicznej. Utrzymywał stałe kontakty z Chełmem i Ziemią Chełmską.

W 1935 r. wydał listy Brzozowskiego (tytuł: Kilka listów Stanisława Brzozowskiego), z którym prowadził koleżeńską korespondencję.

***************

Po wybuchu II wojny światowej znaczna grupa uciekinierów z centralnej Polski przemieszczała się przez Chełm.

Było wśród nich wielu pisarzy, którzy podczas wojennej tułaczki szukali schronienia u redaktorów „Kameny”, m. in. Jerzy Kamil Weintraub, Tadeusz Hollender, Stanisław Wasylewski, Jalu Kurek, Wanda Wasilewska, Halina Pilichowska, Stefan Kordian Gacki, Adam Polewka, Wawrzyniec Czereśniewski, Stefan Krukowski i Eugeniusz Żytomirski.

Stefan Krukowski i Tadeusz Hollender uczestniczyli w Chełmie w wydaniu jednodniówki (wydanie nadzwyczajne), która ukazała się 25 września 1939 r.

Wszyscy ci pisarze, po krótszym lub dłuższym pobycie w Chełmie, wyjechali przeważnie do Lwowa, na wieść o zawarciu porozumienia niemiecko-sowieckiego, w wyniku którego Chełm znalazł się pod okupacją niemiecką.

  1. A. Jaworski i Zenon Waśniewski pozostali w Chełmie, gdyż – jak napisał autor Serc za drutem – „mój dom jest tutaj”.

20 czerwca 1940 r. K. A. Jaworski został aresztowany przez gestapo na ulicy Lubelskiej w Chełmie.

Po przesłuchaniu i pobycie w więzieniu na Zamku Lubelskim trafił do obozu zagłady w Schausenhausen, z którego szczęśliwie powrócił 2 lutego 1942 r. Do końca okupacji pracował fikcyjnie jako buchalter w aptece swego wuja Stefana Iwanowskiego w Sawinie.

Swoje obozowe przeżycia opisał w książce pt. Serca za drutem.

Zenon Waśniewski prowadził działalność konspiracyjną (pełnił m. in. funkcję komendanta Chełma z ramienia Armii Krajowej).

Aresztowany przez gestapo w nocy z 7 na 8 października 1942 r. przeszedł przez kaźnie hitlerowskiego więzienia na Zamku Lubelskim i obozów koncentracyjnych na Majdanku, w Oświęcimiu, Oranienburgu i Bergen-Belsen. W tym ostatnim obozie zmarł z wycieńczenia na początku kwietnia 1944 r. na parę dni przed wyzwoleniem obozu przez wojska alianckie.

Według relacji Igora Newerly’ego i Jerzego Zacharczuka, współtowarzyszy gehenny i męczeństwa Zenona Waśniewskiego w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen, Zenon Waśniewski zmarł w baraku nr 18 w obecności sanitariusza tego baraku mjr. Jani.

Igor Newerly w powieści Chłopiec z Salskich Stepów opisał bohaterską postawę Zenona Waśniewskiego, wokół którego – nocami – zbierali się więźniowie, „by posłuchać, co to jest dusza i jak ona może poznawać świat”. (Igor Newerly, Chłopiec z Salskich Stepów. Warszawa 1960, s. 12, 17).

  1. A. Jaworski, dowiedziawszy się o śmierci przyjaciela, tak żegnał Z. Waśniewskiego w Ostatnim liście:

„I oto piszę Ci ten list w zaświaty, list do dymu, który się rozwiał, do popiołów, które użyźniły ziemię śmiertelnego wroga, a może do kości, jeżeli uniknąłeś krematorium. Zresztą, czy to nie wszystko jedno, dość, iż nikt Ci kwiatów na grobie nie złoży, nie ma go bowiem.

A piszę Ci ten list na kartce „Kameny”, naszej „Kameny”…

Pamiętasz początki naszego pisma?…

A te Twoje linoryty, początkowo jeszcze skromne, boś dopiero terminował w tym kunszcie, a potem wciąż doskonalsze?… Pamiętam, jak niektóre z nich podobały się Czechowiczowi?. Dziś jesteście razem…

Piszę te słowa, Zenku, a cień Twój chyli się nad kartką papieru. Patrzysz na mnie ze swych obrazów wiszących na ścianie, z czarnych kresek linorytowych, z liter wiersza swego. To nieprawda, iż Ciebie nie ma. Jesteś przy mnie w tej chwili, uśmiechasz się pobłażliwie i słyszę, jak szepczesz słowa Błoka z książeczki, którą ozdobiłeś pięknymi wkładkami:”wszak wynik jest wiadomy: wszyscy umierają”.

Kazimierz Czernicki wraz z dwoma synami w lipcu 1940 r. został rozstrzelany przez Niemców w więzieniu chełmskim albo w Kumowej Dolinie koło Chełma.

***************

Pisarze chełmscy brali udział w kampanii wrześniowej, uczestniczyli w ruchu oporu.

Z partyzantami współpracował Władysław Kuchta. Paulina Hołyszowa opiekowała się wojennymi sierotami.

Władysław Kuchta i Stanisław Puch z drugą armią wojska polskiego przeszli szlak bojowy od Chełma do Berlina.

Do Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich należeli poeci ludowi, m. in. Józef Bassa, Łukasz Małysz, Michał Kossowski, Ryszard Bocheński.

Współorganizatorem i pierwszym komendantem Związku Walki Zbrojnej w Chełmie był Zenon Waśniewski.

Do Związku Walki Zbrojnej wraz z synami należał Kazimierz Czernicki.

Kazimierz Andrzej Jaworski, Zenon Waśniewski, Stefan Mrożkiewicz prowadzili tajne nauczanie.

Czesław Twardzik (1914-1979) bezimiennie, w maszynopisach, rozpowszechniał wśród mieszkańców Chełma swoje wiersze patriotyczne.

Jan Szczawiej był członkiem władz naczelnych Batalionów Chłopskich, redaktorem podziemnych czasopism.

Inni w szeregach wojska polskiego walczyli na Zachodzie i Wschodzie.

Bohaterską śmiercią lotnika zginęli: Klemens Lechnicki – nad Berlinem, Czesław Łagoda – w bitwie powietrznej nad Wielką Brytanią.

Czesław Bednarczyk z armią generała Andersa walczył na Bliskim Wschodzie, w Afryce i we Włoszech.

Wacław Iwaniuk lądował w Normandii i walczył na froncie zachodnim.

***************

Jan Szczawiej od lipca 1944 r. jako dyrektor Teatru Ziemi Chełmskiej przystąpił do jego organizacji. Jego żona Jadwiga Radlińska-Szczawiejowa napisała w 1945 r. sztukę dla tego teatru pt. Niebo bez gwiazd, wystawianą z dużym powodzeniem w Chełmie, Lublinie i Opolu.

Kazimierz Andrzej Jaworski, Jacek Bocheński i Jan Szczawiej odbyli pierwsze po wojnie w Chełmie spotkanie autorskie (jesień 1944 r.).

W tym okresie, krócej lub dłużej, przebywali w tym mieście Leon Pasternak, Jerzy Putrament, Krzysztof Gruszczyński, Lucjan Szenwald, Czesław Janczarski, Jan Huszcza, Wanda Wasilewska i Arnold Słucki.

***************

Powojenne losy „Kameny”, po 1944 r. , nie były już tak łatwe i chlubne jak w latach 1933-1939.

W listopadzie 1945 r. K. A. Jaworski wznowił jej wydawanie w Chełmie.

W redagowaniu pisma pomagał mu Jacek Bocheński, który w latach 1943-1945 przebywał w Chełmie.

Jacek Bocheński:

„On (K. A. Jaworski – przypis mój) jeszcze był w Chełmie, (…). On pisze, iż nie miał już warunków technicznych [do wydawania „Kameny”] w Chełmie, ponieważ po prostu zamordowano w czasie wojny drukarzy, z których pomocy on korzystał. To byli Żydzi i zostali zabici. Nie było tych drukarni, nie było tych drukarzy i w ogóle wtedy niczego nie było w 1947. (Cytuję za: Jacek Bocheński (ur. 1926) – Leksykon Teatr NN).

  1. A. Jaworski wierny swoim redakcyjnym i literackim zasadom oraz założeniom artystycznym, podczas wydawania „Kameny”, nie znalazł zrozumienia u ówczesnych władz Chełma, Lublina i Warszawy.

Zabieganie i troska Jaworski o ciągłość wydawania pisma na kilka się zdały. Skromne dotacje z Ministerstwa Kultury i Sztuki okazały się nie wystarczające. Odbudowującego się z ruin i zgliszcz, zrujnowanego wojną kraju, nie stać było na finansowanie inicjatyw kulturalnych w zakresie, na jaki oczekiwali ich twórcy, szczególnie z ośrodków prowincjonalnych.

W „Kamenie” brakowało pieniędzy na etaty dla redaktorów, honoraria dla autorów i druk. Jednoosobowa inicjatywa redaktora przedwojennej „Kameny”, skrywana pod szumnym zapisem w stopce redakcyjnej „Redaguje Zespół „Kameny”, nie mieszcząca się w założeniach centralnie uprawianej polityki kulturalnej, nie wszystkim, w tym cenzurze, przypadała do gustu.

„Nikogo wtedy „Kamena” nie obchodziła – ani miejscowych władz, ani władz ministerialnych, ani (…) poetów, którzy kiedyś słali do niej debiutanckie wiersze, a teraz (…) usadowieni na ministerialnych stanowiskach w kulturze – starali się (…) zapomnieć o dawnych latach”. (M. Derecki, Środowisko lubelskie KAJ, „Kamena” 1983, nr 19, s.3).

W 1949 r., po ukazaniu się trzech numerów, „Kamena” przestała się ukazywać. Wiązało się to ze zniewalającą i manipulatorską decyzją, podjętą przez władze centralne w 1949 r., likwidującą w Polsce wydawnictwa prywatne oraz ograniczającą wolność i swobodę wydawniczą, nakazującą tworzenie kultury opartej na ideologii Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i tworzenia sztuki (literatury) aktywistycznej, wyrażającej i zmieniającej rzeczywistość według kryteriów i zaleceń partyjnych.

W 1948 r. Kazimierz Andrzej Jaworski przeniósł się do Lublina.

1 listopada 1949 r. został kierownikiem działu kulturalnego „Sztandaru Ludu” w Lubinie (pisma KW PZPR w Lublinie) i na stałe zamieszkał w tym mieście.

Do 30 kwietnia 1952 r. redagował w „Sztandarze Ludu” dodatek pt. „Tydzień Literacki”, początkowo z podtytułem „Dawniej Kamena”.

Nie ustawał jednak w staraniach o powrót „Kameny” do życia literackiego w Polsce.

W 1952 r. wznowiono w Lublinie wydawanie „Kameny” jako organu Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Był to początkowo kwartalnik, od 1955 r. miesięcznik, od 1956 r. dwutygodnik.

Kazimierz Andrzej Jaworski, wspólnie z Marią Bechczyc-Rudnicką, został współredaktorem pisma.

Gdy w 1963 r. odszedł z redakcji „Kameny”, tak uzasadniał swoją decyzję:

„ Zbyt często zajmowałem w redakcji stanowisko krytyczne”.

Od 1965 r. do grudnia 1988 r., tj. do czasu likwidacji „Kameny” w Lublinie, jej redaktorem naczelnym był syn K. A. Jaworskiego, Marek Adam Jaworski, który doprowadził do ośmiokrotnego wzrost nakładu „Kameny”.

„Kamena” nie zerwała więzi z Chełmem.

Na jej szpaltach ukazywały się kolumny wierszy poetów chełmskich (sześć kolumn), nie licząc indywidualnych publikacji autorów z Chełma. Najbardziej twórcza kooperacja „Kameny” i z pisarzami chełmskimi odbywała się w latach 1961-1965 oraz 1975-1987.

Ważnym wydarzeniem kulturalnym na Lubelszczyźnie były, połączone z sesją naukową, uroczystości 50-lecia „Kameny”, które odbyły się w Wojewódzkim Domu Kultury w Chełmie 21-22 października 1983 r. Uczestniczyli w nich m. in. Marek Adam Jaworski, który wygłosił referat pt. „Dzień dzisiejszy „Kameny” i perspektywy jej rozwoju” oraz Wiktor Bazylewski, który omówił „Wkład redaktorów „Kameny” w rozwój pisma”.

Pięć lat później, 25 grudnia 1988 r. „Kamena”, przestała ukazywać się w Lublinie. „Kamena” powróciła do Chełma.

Okoliczności likwidacji lubelskiej „Kameny” i jej powrotu do chełmskich źródeł miały aspekt bardziej polityczny niż społeczno-kulturalny.

Decyzja o zaprzestaniu jej wydawania zapadła najprawdopodobniej w połowie 1988 r., jak to wówczas bywało, w aparacie partyjnym, w tym przypadku w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Lublinie. Argumentowana była nierentownością pisma, jego elitarnością, wysokoprocentowymi zwrotami nakładu, brakiem czytelniczego zainteresowania, oderwaniem od lubelskiego środowiska kulturalnego, kłopotami finansowymi i tego typu „dowodami”.

„Kamena” wciąż była – formalnie – pismem Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Był to tylko zapis tytularny. W rzeczywistości Związek Literatów Polskich w Lublinie nigdy nie miał najmniejszego choćby wpływu na redagowanie pisma.

Wobec zagrożenia zlikwidowania „Kameny” Zarząd Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich podjął starania o cofnięcie tego zamiaru, proponując rzeczywiste redagowanie „Kameny” przez Lubelski Oddział Związku Literatów Polskich.

Również redakcja „Kameny” „walczyła” o pozostawienie „Kameny” w Lublinie.

Odbyło się kilka spotkań Zarządu Związku ZLP z redakcją „Kameny”, podczas których bardzo rzeczowym mediatorem okazał się Tadeusz Jasiński, wówczas prezes Lubelskiego Oddziału ZLP (w latach 1983-1989) i kierownik działu literackiego „Kameny”, wspaniały animator kultury, organizator życia literackiego i społecznik. W spotkaniach tych ze strony Związku uczestniczyli: Tadeusz Jasiński, Henryk Makarski, Longin Jan Okoń i Zbigniew Waldemar Okoń; ze strony redakcji „Kameny”: Marek Adam Jaworski i Ireneusz J. Kamiński.

Nie te spotkania rozstrzygały jednak o dalszym losie „Kameny”. O tym zadecydował – jak zawsze – Komitet Wojewódzki PZPR w Lublinie.

Uczestnicy tych spotkań zdawali sobie z tego doskonale sprawę już od pierwszego spotkania u sekretarza propagandy Komitet Wojewódzki PZPR w Lublinie, iż są to spotkania upozorowane, rzekomo „robione” pod opinię publiczną w celu uspokojenia miejscowego środowiska literackiego. Łudzili się jednak, iż „mediacje społeczne” oraz ich przedłużanie spowodują cofnięcie tej decyzji lub przynajmniej jej odłożenie w „nieokreślonym bliżej czasie”, co w gorącym politycznie i społecznie 1988 r. dawało jakąś nadzieję w najbliższej przyszłości na pomyślne dla Związku Literatów Polskich w Lublinie rozstrzygnięcie sprawy „Kameny”.

Stało się jednak inaczej.

Ostatnie spotkanie odbyło się w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Lublinie się w grudniu 1988 r.. Uczestniczyli w nim Henryk Makarski i Zbigniew Waldemar Okoń oraz Franciszek Piątkowski, który nie był związany ani z „Kameną” ani z Lubelskim Oddziałem Związku Literatów Polskich i którego nazwisko w żadnym „kamenowym” kontekście dotychczas się nie pojawiało. Próba wyjaśnienia, dlaczego nieobecni są pozostali członkowie Zarządu Związku Literatów Polskich w Lublinie oraz redaktorzy „Kameny” skończyła się „ucięciem dyskusji” i stwierdzeniem, iż nie ma ich w Lublinie, iż „sprawa jest pilna” i dzisiaj musi być „ostatecznie rozstrzygnięta”.

A rozstrzygnięcie było następujące:

„Kamena” z końcem grudnia 1988 r. nie będzie już wydawana w Lublinie.

Ukazywać się będzie w Chełmie: na co zgodę wyraził Komitet Wojewódzkim PZPR w Chełmie.

W Lublinie w miejsce „Kameny” powstanie nowe pismo społeczno-kulturalne pt. „Relacje”, którego redaktorem naczelnym zostanie Franciszek Piątkowski. W piśmie wydawany będzie raz w miesiącu kilkunastostronicowy dodatek literacki (salonka literacka), redagowany przez Lubelski Oddział Związku Literatów Polskich. Osoby redagujące dodatek literacki ustali Zarząd Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Były to ustalenia ustne, nie został podpisany żaden dokument w tej sprawie.

Lubelski Oddział Związku Literatów Polskich negatywnie ustosunkował się do tej decyzji, pozostając na stanowisku, iż najwłaściwszym rozwiązaniem jest dalsze wydawanie „Kameny” w Lublinie, zgodnie z propozycjami Związku Literatów Polskich w Lublinie, na warunkach uzgodnionych z całym lubelskim środowiskiem literackim i społeczno-kulturalnym.

Z obowiązku dokumentacyjnego dodajmy, iż „Relacje” po wydaniu paru numerów przestały się ukazywać – w żadnym z nich nie było dodatku literackiego, gdyż pismo nie zwróciło się do nikogo z lubelskiego środowiska literackiego o jego redagowanie.

Jestem pewny (co ustaliłem z Franciszkiem Piątkowskim) – iż nie była to wina Franciszka Piątkowskiego, redaktora naczelnego „Relacji”. Był on solidnym dziennikarzem i doświadczonym, odpowiedzialnym redaktorem pism wydawanych przez niego z powodzeniem m. in. w Białymstoku. Znaliśmy się jeszcze ze studiów w Lublinie, gdy zakładaliśmy Studencką Grupę Literacką „Kontrapunkty” (1965-1968), skutecznie zabiegając o druk kolumn literackich w czasopismach lubelskich.

Decyzję o „powrocie” „Kameny” do Chełma podjął ówczesny sekretarz propagandy KW PZPR w Chełmie Witosław Szczasny, pedagog, działacz społeczny i polityczny, samorządowiec, który, jak napisał o nim dr Andrzej Rybak „był w pełni oddany temu, co robił, i miał zawsze ogromny szacunek do każdego. Liczyły się dla niego nie hasła, ale czyny, nie puste deklaracje, ale konkretne, użyteczne działania, które były poparte ogromną wiarą w człowieka i jego wielkie możliwości” (Encyklopedia Chełma. Tom I. Ludzie. Chełm 2011, s.280).

Podczas pobytu w Chełmie, w ostatniej fazie lubelskich spotkań w sprawie „Kameny”, spotkałem W. Szczasnego na jednej z imprez kulturalnych. Jak zawsze interesował się życiem kulturalnym nie tylko Chełma. Porozmawialiśmy o „Kamenie”. o ile „Kamena” ma zniknąć bezpowrotnie z rynku prasowego, o ile nie może ukazywać się w Lublinie, to niech wróci do źródła, z którego wytrysła.

W październiku 1989 r. – po 56 latach od wydania w Chełmie pierwszego numeru „Kameny” – „Kamena” powróciła do Chełma jako kwartalnik społeczno-kulturalny (kwartalnik kresowy) Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej. Jej redaktorem naczelnym został Ireneusz J. Kamiński z Lublina, bliski współpracownik M. A. Jaworskiego z lubelskiego okresu „Kameny”.

W latach 1989-1993 ukazało się w Chełmie 17 numerów pisma w 13 zeszytach. „Kamena”, z wyjątkiem tego, iż wychodziła w Chełmie, związała się z życiem kulturalnym i literackim tego miasta w znacznie mniejszym zakresie niż jej lubelska poprzedniczka.

W 1993 r. z powodu braku środków finansowych oraz nikłego nią zainteresowania przez czytelników i środowiska literackie „Kamena” przestała się ukazywać.

W 4 numerze „Kresów Literackich” z 1992 r. w rubryce Varia (hr) napisał:

„W październiku br. ukazał się kolejny numer Kwartalnika Kresowego „Kamena” (…). Mimo podtytułu „kwartalnik”, jest to drugi i ostatni numer w tym roku. Oszczędności w chełmskiej kulturze nie ominęły także „Kameny”, z kwartalnika zrobił się półrocznik i nie ma pewności, czy choć jeden numer pisma ukaże się w roku przyszłym. W gorzkim wstępniaku-spowiedzi, redaktor naczelny łaje chełmską inteligencję i przypomina, iż w roku 1993 „Kamena” obchodzić będzie 60 urodziny. Czy leciwa muza dożyje jubileuszu?

***************

Rok 1933 i rok 1993 w dziejach literatury chełmskiej są datami granicznymi, otwierającymi i zamykającymi 60-letnią obecność „Kameny” na rynku czasopiśmienniczym w Polsce!

Wydarzenia związane z historią literatury polskiej zajmowały zawsze i zajmują w tej chwili znaczące miejsce w historii Chełma przede wszystkim jako jeden z ważnych dokumentalnie i artystycznie aspektów życia społecznego.

O Chełmie jako o ośrodku życia kulturalnego, literackiego wykraczającym poza region lubelski, organizowanym świadomie przez chełmskich pisarzy, regionalistów, animatorów i działaczy kultury możemy mówić dopiero od okresu międzywojennego, tj. od czasu działalności Kazimierza Andrzeja Jaworskiego i wydawania przez niego w Chełmie „Kameny” oraz od okresu współczesnego po 1945 roku – nawiązującego, co mocno podkreślam – do działalności Kazimierza Andrzeja Jaworskiego.

W dwudziestoleciu międzywojennym Chełm i chełmskie środowisko literackie było ośrodkiem znanym i liczącym się w skali ogólnopolskiej.

Podkreślił to m. in. Ryszard Matuszewski w „Literaturze” z 1973 r. (nr 38, s.14):

„Dzięki „Kamenie”, i to owej „Kamenie” międzywojennej, K. A. Jaworski pozostanie w historii polskiego życia literackiego postacią o roli wykraczającej poza swój region. Pismo to było (…) jednym z trwale zapisanych, a zarazem zgoła osobliwych fenomenów kulturalnych drugiej połowy lat międzywojennych”.

To historyczna, niezaprzeczalna i niezbywalna, zasługa K. A. Jaworskiego.

Read Entire Article