Meta kontra Amazon. Kto zarobi, gdy AI zacznie robić za nas zakupy?

niepoprawni.pl 55 minutes ago

Co się stanie, gdy zamiast przeglądać oferty w sklepie, zlecimy zakupy sztucznej inteligencji? Meta i Amazon walczą o wpływ na nasze decyzje, a wraz z nim o przychody z reklam i transakcji. Wyjaśniamy, kto może zarobić na rozwoju agentów AI i na co powinni zwrócić uwagę inwestorzy.

We wrześniu 2026 roku Meta (Facebook) uruchomiła Muse – agenta AI, który potrafi samodzielnie przeglądać strony, znajdować produkty, porównywać oferty i przejść przez kolejne etapy zakupu. Użytkownik musi jedynie na końcu zatwierdzić transakcję.

W zaledwie 12 dni aplikację pobrano na iPhone’y w USA i Kanadzie 1,8 mln razy. Dla porównania ChatGPT w analogicznym okresie po swoim debiucie zanotował około 1,3 mln pobrań.

Niedługo później Amazon odciął Muse od swojego sklepu. Pytanie brzmi: dlaczego? Z punktu widzenia klienta takie rozwiązanie wydaje się przecież bardzo wygodne.

Problem w tym, iż jeżeli agent zacznie wybierać produkty jeszcze zanim użytkownik wejdzie na Amazon lub stronę konkretnego sklepu, platformy te stracą część wpływu na jego decyzję. A wtedy może zmienić się również to, kto zarabia na tym, iż wybierzemy dany produkt zamiast innego.

Amazon zamyka drzwi przed Muse

Muse nie działa jak zwykły chatbot. Dostaje zadanie i może samodzielnie otwierać strony internetowe, wyszukiwać informacje oraz wykonywać kolejne kroki w imieniu użytkownika.

Różnicę dobrze widać na prostym przykładzie. Chatbot może podpowiedzieć, który hotel wybrać. Muse może sam otworzyć strony, wypełnić formularze i pracować nad zadaniem choćby po zamknięciu aplikacji. Do użytkownika wraca wtedy, gdy potrzebna jest jego decyzja.

Grafika wygenerowana przez AI

Amazon nie chce jednak, żeby agent Mety robił to w jego sklepie.

Firma najpierw poprosiła Metę o wyłączenie Amazon.com z Muse. Meta odmówiła, więc Amazon zaczął blokować dostęp agenta. Użytkownik próbujący wejść przez Muse na stronę Amazona otrzymywał komunikat, iż korzystanie z nieautoryzowanego agenta AI narusza regulamin serwisu.

Amazon tłumaczy decyzję m.in. kwestiami autoryzacji agenta, jego identyfikacji oraz bezpieczeństwa danych klientów. Firma twierdzi, iż Meta nie uzyskała zgody na działanie Muse w sklepie, a agent może uzyskiwać dostęp do stron konta klienta i historii jego zamówień.

Meta przedstawia zabezpieczenia inaczej. Firma twierdzi, iż dane uwierzytelniające są przechowywane osobno, a sam agent nie ma dostępu do haseł ani danych płatniczych.

Spór nie dotyczy tylko Muse. Amazon wcześniej pozwał Perplexity w związku z działaniem jego agenta zakupowego, a także ograniczał dostęp agentów OpenAI i Google.

Jednocześnie Amazon rozwija własne rozwiązania o bardzo podobnym działaniu.

W 2025 roku Amazon uruchomił Buy for Me. jeżeli użytkownik znajdzie w aplikacji Amazona produkt, którego Amazon sam nie sprzedaje, agent może przejść do strony zewnętrznej marki i dokonać tam zakupu w jego imieniu.

Firma, która nie wpuszcza cudzych agentów do siebie, wysyła więc własnego agenta do cudzych sklepów.

Różnica jest ważna. W przypadku Buy for Me klient przez cały czas zaczyna zakup w Amazonie. To Amazon pomaga znaleźć produkt i decyduje, kiedy skierować użytkownika dalej.

Muse działa odwrotnie. Użytkownik zaczyna od agenta Mety, a Amazon staje się dla niego jednym z wielu sklepów, które można sprawdzić.

Agent wybiera produkt, zanim klient wejdzie do sklepu

Wyobraźmy sobie, iż ktoś chce kupić laptopa do 5000 zł.

Dziś może wpisać takie zapytanie w Google, wejść na Amazon albo otworzyć strony kilku sklepów z elektroniką. Przegląda wyniki, czyta recenzje, porównuje procesory, pamięć, ekran czy czas pracy na baterii.

Po drodze widzi reklamy, sponsorowane wyniki i polecane produkty. Za część z nich ktoś zapłacił.

Agentowi AI można zlecić całość jednym zdaniem:

„Znajdź mi najlepszy laptop do 5000 zł do pracy i lekkiego montażu filmów”.

Agent może sam przejrzeć sklepy i recenzje, wybrać kilka modeli, sprawdzić ceny i przygotować zakup. Użytkownik jest potrzebny dopiero do zatwierdzenia transakcji.

Produkt został więc wybrany, zanim klient wszedł na stronę konkretnego sklepu.

Dla Amazona to spora różnica. o ile użytkownik najpierw zapyta Muse, agent może wybrać określony laptop i dopiero później skierować go do sklepu, w którym można go kupić. Klient nie wpisuje wtedy na Amazonie „laptop do 5000 zł”. Wchodzi już po konkretny model.

Amazon może przez cały czas sprzedać dany produkt, obsłużyć płatność i dostarczyć paczkę. Traci jednak część wpływu na wcześniejszy etap, kiedy użytkownik dopiero zastanawia się, co wybrać.

A właśnie wtedy reklamy produktowe są szczególnie wartościowe.

Czytaj dalej: ]]>Meta kontra Amazon. Kto zarobi, gdy AI zacznie robić za nas zakupy?]]>

]]>Jak newsy wpływają na wyniki inwestorów?]]>

Autor: ]]>Piotr Chuszno]]>

Read Entire Article