Współczesne media dosięgnął kryzys wiarygodności, który oddziałuje także na inne obszary – gospodarkę, klimat i politykę. Eksperci są zgodni – „Bez wiarygodnych informacji nie możemy rozwiązać najpilniejszych wyzwań ekonomicznych, społecznych i środowiskowych naszych czasów”. Taką tezę sformułowali uczestnicy panelu organizowanego przez Forum Informacji i Demokracji – czołowi ekonomiści z całego świata. Wśród nich znaleźli się także nobliści w dziedzinie ekonomii, profesor Joseph E. Stiglitz (otrzymał nagrodę w 2001 roku) oraz profesor Daron Acemoğlu (otrzymał nagrodę w 2024 roku).
Rzetelna informacja to fundament współczesnej gospodarki, zaufania społecznego i wolności słowa. Choć zjawiska te wydają się ze sobą niepowiązane, to w rzeczywistości istnieje między nimi silna zależność. Dostrzegli to nobliści zebrani na Forum Informacji i Demokracji* we wrześniu 2025 roku. To międzynarodowa inicjatywa założona przez Reporterów bez Granic, wspólnie pracujących na rzecz rozwoju pluralistycznych mediów. Efektem ich prac jest wydane oświadczenie, będące 21-stronnicowym raportem prezentującym dotychczasową ocenę zagrożeń, jak i plan naprawczy.
Kręgosłup ery informacji
Autorzy definiują media publiczne jako te, których celem jest dostarczanie rzetelnych informacji, przy zachowaniu niezależności redakcyjnej i finansowej, a także transparentności procesów decyzyjnych. Wyraźnie odróżniają je od mediów finansowanych z budżetu państwa, z którymi nie powinniśmy ich mylić.
Można stwierdzić, iż media publiczne są także antytezą popularnego modelu medialnego opartego o zależność finansową od dużych podmiotów.
Big-techy, posiadając własne media społecznościowe, koncentrują uwagę odbiorcy na treściach o charakterze rozrywkowym, przynoszącym zyski finansowe. Wykorzystują w tym przypadku prosty rachunek zysków i strat, nie przystający do potrzeb demokratycznego społeczeństwa. Wytwarza to bardzo negatywne konsekwencje, niewidoczne na pierwszy rzut oka. Autorzy listu alarmują, iż takie działania prowadzą do zniekształcenia procesu decyzyjnego u obywateli, co przekłada się na ogólny poziom debaty publicznej w kraju.
Niepokojąca jest także zmiana w zakresie źródeł finansowania mediów publicznych.
Rozwój platform cyfrowych sprawił, iż duże korporacje są graczem, z którym trzeba się liczyć.
Nie mając silnych przeciwników na rynku, big-techy pobierają opłaty za dystrybucję informacji na swoich platformach. Uderza to w media interesu publicznego ze zdwojoną siłą. Po pierwsze, tracą one zasięgi, a po drugie – spadają wpływy z reklam, czyli eliminowane jest jedno ze źródeł ich finansowania. Media publiczne współcześnie można przedstawić jako kręgosłup dla całego organizmu informacyjnego, który zorientowany jest na odbiorcę. Niestety, kręgosłup ten naginany jest z każdej możliwej strony.
Piszemy o Ludziach, a nie o władzy
Pokazujemy prawdę o przyczynach, nie o skutkach. Jesteśmy Twoim głosem. Wspieraj niezależność!
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Informacyjny armagedon
Powyższe sformułowanie Marii Ressy (laureatki Pokojowej Nagrody Nobla z 2021 roku) nie bez powodu znalazło się w liście noblistów. Autorka porównuje sytuację w mediach do informacyjnego armagedonu – procesu zapaści dostępu do wiarygodnej informacji. Wzmaga się on, niszcząc dotychczasowy ład, a wraz z nim fundamenty systemu, w którym funkcjonujemy.
Odpowiadają za to dwa główne procesy – propaganda i dezinformacja. A „mistrzem” jeżeli chodzi o ich wykorzystanie i rozpowszechnianie jest Federacja Rosyjska. Autorzy listu przytaczają w tym zakresie niepokojące dane. Zgodnie z raportem OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) Rosja przeznacza rocznie ponad 1,5 miliarda dolarów na manipulację faktami, ich zniekształcanie i dopasowanie pod kątem założonych celów. Tylko w 2024 celem zagranicznej manipulacji było aż 90 krajów. Eksperci podkreślają, iż podziały wytwarzane poprzez dezinformację sprzyjają powstawaniu baniek informacyjnych – pogłębiających podziały społeczeństwa poprzez budowę odizolowanej rzeczywistości, często odległej od tej prawdziwej. A oto efekty – już około 50 % wyborców w USA ma problem z odróżnieniem fake newsów od prawdziwej informacji.
Na tym problemy się nie kończą.
Na świecie pogarsza się także ogólny stan i swoboda niezależnych mediów i dziennikarzy.
W wielu krajach dochodzi do redukcji etatów. Na porządku dziennym są także ataki prawne i polityczne na media, które sprzeciwiają się podporządkowaniu oficjalnej narracji, a tym samym narażeni są na marginalizację i zamknięcie. Częstą metodą radzenia sobie z niewygodnymi dziennikarzami są w tym przypadku pozwy o zniesławienie, czyli tzw. SLAPP-y. Proces ten polega na zastraszaniu dziennikarzy w procesach karnych i cywilnych, tak aby uciszyć i unieszkodliwić ich przekaz. Tylko w Europie od 2010 roku odnotowano 1049 takich przypadków.
Informacja fundamentem gospodarki
Sygnatariusze listu Forum Informacji i Demokracji bardzo szczegółowo zarysowują problemy współczesnego środowiska informacyjnego. Widzą także wyjście z tej trudnej i zawiłej sytuacji. Eksperci biorący udział w panelu sformułowali nową wizję postrzegania mediów publicznych. Powiązanie rzetelnej informacji z pieniądzem, czyli kapitałem.
Według nich, media interesu publicznego należy postrzegać jako bank centralny we współczesnej gospodarce informacyjnej.
Założeniem tej teorii jest dostarczanie „zaufania” informacyjnego do systemu, tak aby inne podmioty mogły podejmować trafne decyzje, bazując na tym „zaufaniu”. Bez banku centralnego emitującego „zaufanie informacyjne” w systemie wytwarzają się niepożądane procesy – jest to brak efektywności gospodarczej, a także ogólne spowolnienie mechanizmów stymulujących wzrost.
Jak wygląda to w praktyce? Media publiczne generują duże zyski. Ich rola kontrolna pozwala zmniejszyć negatywne zjawisko korupcji. Media publiczne pełnią w tym przypadku rolę dodatkowego „kontrolera”. Prowadzą one swoje odrębne śledztwa, które równolegle wspomagają działania struktur antykorupcyjnych państwa. Często kończą się one sukcesem. Wylicza się, iż dzięki właśnie takiej działalności w samym 2025 roku odzyskano do budżetu państw łącznie 1,86 miliarda dolarów. A dobrych wieści jest więcej!
Dostęp do informacji zwiększa produktywność.
Wykazano to na przykładzie Indii. To tam podczas tzw. zielonej rewolucji z lat 60-tych i 70-tych audycje regionalnego radia przyczyniły się do zwiększenia plonów o 15%. Rolnicy, otrzymując informacje z radia na temat technologii upraw i prognoz, byli w stanie skorygować swoje decyzje, tym samym zwiększając swoją produktywność.
Priorytetowe działania
Aby zapewnić przyszłość mediów publicznych, trzeba podjąć zdecydowane działania. Bardzo szczegółowo przedstawiają je autorzy listu. Po pierwsze, istnieje wielka potrzeba zainwestowania w wolne i niezależne dziennikarstwo, zanim będzie za późno. Autorzy podkreślają, iż władze państwowe muszą wejść w kooperację z mediami.
Zgodnie z zaleceniami należy wypracować nowy model finansowania mediów.
Pomysłów jest wiele. Mogą to być bezpośrednie dotacje, bądź ulgi podatkowe. Opodatkowanie dużych platform cyfrowych jest także jednym z rozwiązań. Chodziłoby o to, aby big-techy dokładały się do „ochrony” przed degradowaniem środowiska informacyjnego. Z powodu niskiego poziomu kontroli fake newsów i dezinformacji duże platformy społecznościowe musiałyby płacić za to „zanieczyszczenie”. Dochody z tego tytułu kierowane byłyby do mediów publicznych.
Po drugie, aktywne kształtowanie systemu medialnego. Nowa polityka państw mogłaby doprowadzić do większej ochrony mediów publicznych. Wypracowanie wspólnych norm prawnych z zakresu zjawisk sprzyjających manipulacji (dezinformacji i propagandzie) jest wskazanym działaniem. Są to także regulacje dotyczące rozwijającego się rynku AI. Do tego ważna jest ochrona przed monopolizacją mediów oraz obowiązek ujawniania danych cyfrowych. Pierwsze zjawisko polegałoby na wprowadzeniu prawa uniemożliwiającego posiadanie większości mediów przez jeden podmiot. Druga regulacja sprzyjałaby większej przejrzystości w kontekście wykrywania mechanizmów i podmiotów odpowiedzialnych za szerzenie dezinformacji – mowa tu np. o danych reklamowych bądź algorytmach. Brzmi nieźle. I nieźle działa. Pod tym względem liderami na świecie są Australia, Kanada i Indonezja. Wymienione kraje już wprowadziły regulacje, o których mowa w oświadczeniu. A wiele innych jest na etapie ich wdrażania, bądź przyczynia się do wsparcia finansowego mediów publicznych.
Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!
Dołącz do nas!Podsumowanie
Adresatem listu noblistów Forum Informacji i Demokracji są rządzący. Głowy państw, które mają największy wpływ na otaczającą nas rzeczywistość – zaczynając od cen żywności, a kończąc na środowisku informacyjnym. Teoretycznie tak. W praktyce jest różnie, a list dotyczy nas samych. Dotyczy on naszego bezpieczeństwa, posiadanego kapitału, naszej świadomości. Dotyczy cech i umiejętności, które tracimy coraz bardziej na rzecz zaufania do AI, fake newsów i dezinformacji.
Będąc świadomi zachodzących procesów, nie możemy spoglądać na nie obojętnie.
Informacyjny armagedon nie zniknie bez powszechnej świadomości i akceptacji zmian, jakie należy wprowadzić. W świecie pełnym współzależności rzetelna informacja musi stać się wspólnym dobrem całego systemu. Dla dobra społeczeństwa i gospodarki, broniąc wartości i wolnego słowa.
*Forum Informacji i Demokracji zostało założone przez Reporterów Bez Granic (RSF) oraz grupę wiodących instytucji zajmujących się prawami cyfrowymi, mediami i prawami człowieka. Ułatwia ono wdrażanie Międzynarodowego Partnerstwa na rzecz Informacji i Demokracji, zainicjowanego przez Francję w 2019 roku i popartego przez 56 Państw-Sygnatariuszy na całym świecie. Panel Wysokiego Szczebla jest wspierany przez Międzynarodowy Fundusz na rzecz Mediów Interesu Publicznego – wielostronny fundusz wspierający media na całym świecie.










