Marek Woch 25 sierpnia poparł inicjatorów referendum odwoławczego w Łęczycy i zapowiedział walkę prawną. Dzień wcześniej komisarz wyborczy odrzucił wniosek: uznał 821 z 1140 podpisów, gdy potrzeba było 1022. Teraz inicjatorzy mają 14 dni od doręczenia decyzji na skargę do WSA w Łodzi.
Referendum zatrzymane na podpisach
Postanowienie nr 68/2026 Komisarza Wyborczego w Łodzi II zamknęło pierwszy etap inicjatywy mieszkańców. Z oficjalnego dokumentu Krajowego Biura Wyborczego wynika, iż do wniosku dołączono 119 kart z 1140 podpisami. Prawidłowych było 821. Ustawowy próg wynosił 1022, czyli 10 proc. spośród 10 214 mieszkańców uprawnionych do głosowania w stałych obwodach miasta.
Najczęstszym błędem był brak nazwy miejscowości w adresie zamieszkania. Dotyczył 119 podpisów. Komisarz wskazał też między innymi 59 przypadków podania innego adresu, 55 podpisów osób bez prawa wybierania do Rady Miejskiej w Łęczycy, 37 błędnych, niepełnych lub nieczytelnych numerów PESEL oraz 36 niepełnych albo nieczytelnych adresów. Termin zbierania poparcia minął 7 sierpnia, dlatego braków nie można już uzupełnić.
To twarda lekcja dla każdej oddolnej inicjatywy. Wola mieszkańców ma znaczenie, ale w procedurze referendalnej każdy podpis musi spełniać wymogi ustawy. Podobne znaczenie mobilizacji i rygoru formalnego pokazuje trwająca inicjatywa referendalna w Częstochowie. Demokracja lokalna nie kończy się na wrzuceniu karty do urny, ale nie może też lekceważyć prawa.
Marek Woch zapowiada skargę
25 sierpnia przed Urzędem Miasta w Łęczycy z dziennikarzami spotkali się dr Marek Woch z Bezpartyjnych Samorządowców oraz Monika Buczyńska, przedstawiana jako liderka grupy referendalnej. Jak podał portal eKutno.pl, Woch zapowiedział, iż prawnicy przeanalizują uzasadnienie odrzucenia podpisów i przygotują zaskarżenie decyzji. Jego publiczne wsparcie nadaje lokalnej sprawie szerszy polityczny ciężar.
Formalnie inicjatorem referendum jest grupa pięciu obywateli, a jej pełnomocnikiem Marek Szczepaniak. To ważne rozróżnienie. Woch wspiera inicjatywę politycznie i prawnie, ale skargę wnosi inicjator. Komisarz Wyborczy w Łodzi II potwierdza, iż wniosek wpłynął 7 sierpnia, a postanowienie o jego odrzuceniu wydano 24 sierpnia.
Dalszą drogą jest skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Inicjator ma na nią 14 dni od doręczenia postanowienia. Sąd zbada legalność rozstrzygnięcia komisarza. Dopiero wynik tego postępowania pokaże, czy referendum może wrócić na formalny tor.
Burmistrz broni swojego mandatu
Burmistrz Paweł Kulesza uznał decyzję komisarza za potwierdzenie, iż inicjatywa nie zebrała wymaganego poparcia w prawidłowej formie. W opublikowanym przez urząd oświadczeniu podał, iż 319 podpisów zakwestionowano, i zapowiedział dalszą pracę. Wcześniej odpowiadał na 27 powodów wskazanych przez zwolenników referendum, odrzucając ich zarzuty jako krzywdzące i nieprawdziwe.
Spór powinien więc toczyć się na dokumenty, liczby i decyzje sądu. Bez insynuacji. Mieszkańcy mają prawo kontrolować władzę lokalną, domagać się odpowiedzi i korzystać z referendum, gdy tracą zaufanie do burmistrza. Władza ma prawo bronić swojego dorobku. Ostatecznie mandat samorządowca pochodzi od wspólnoty, a nie od urzędniczego samozadowolenia.
Stawką jest sprawczość mieszkańców
Łęczycka inicjatywa nie doprowadziła dotąd do głosowania, ale sprawa nie jest formalnie zamknięta. Skarga do WSA będzie testem poprawności weryfikacji podpisów. o ile sąd utrzyma postanowienie, zwolennicy odwołania burmistrza będą musieli zdecydować, czy rozpoczynać nową inicjatywę i tym razem zbudować większy margines bezpieczeństwa.
Dla Polaków stawka jest czytelna. Samorząd ma być wspólnotą obywateli, nie zamkniętym kręgiem urzędujących władz. Referendum jest legalnym narzędziem kontroli, ale wymaga solidnej organizacji. Kto chce oddać decyzję mieszkańcom, musi najpierw dopilnować każdej rubryki i każdego podpisu.
Źródła: Krajowe Biuro Wyborcze Delegatura w Łodzi, Postanowienie nr 68/2026 Komisarza Wyborczego w Łodzi II; Urząd Miejski w Łęczycy; eKutno.pl.













