Świat, który znaliśmy, gwałtownie się zmienia. Kryzys klimatyczny przestał być odległą alegorią, a stał się codziennością i wpływa na nasze bezpieczeństwo.
Marek Styczyński, doświadczony leśnik specjalizujący się w ekologii terenów górskich, przekonuje jednak, iż wciąż mamy czas, by zamienić „nadzieję na zmianę” w realne „tworzenie zmiany” (z mat. Wydawcy).
Wydawnictwu Z BIOTOPU LECHNICA dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.
Od „trzech C” Schaubergerów do ecofluency Saskii von Diest
Bill Mollison w swym podstawowym poradniku o permakulturze [1] poświęcił 35 stron na analizę wzorców Natury, ale adekwatnie całe projektowanie permakultury oparte jest na ich obserwacji i zrozumieniu.
Badanie działania przyrody leży u podstaw wszelkich ludzkich wynalazków, a tam gdzie inwencja ludzka opuszcza obszar wzorców Natury, zaczynają się komplikacje i kłopoty.
Dlatego jest tak ważne, aby nauczyć się wnikliwie obserwować naturalne bądź mało zmienione obszary. Kiedy w czasie spaceru napotkamy strumyk czy mokradło, możemy spróbować zrozumieć, dlaczego woda zbiera się w tym akurat miejscu, skąd i dokąd płynie, co jej przeszkadza, co powoduje, iż rozlewa się szeroko i dlaczego w pewnym miejscu znika pod ziemią lub nie. o ile uważnie będziemy się przyglądać roślinności, a także zachowaniu wody wobec sztucznych przegród i ograniczeń, jakie wprowadził człowiek, to po pewnym czasie zrozumiemy podstawowy wzorzec Natury, jakim jest zachowanie się wody, fundamentalnego żywiołu przyrody. Saskia von Diest, autorka pojęcia ecofluence, ucząca komunikacji z Naturą, ujmuje to następująco: „skupienie na udoskonalaniu naszej obserwacji Natury powoduje zwykle pogłębienie naszego zrozumienia, jak działa ekosystem” [2].
Jeżeli uważnie obserwujemy przyrodę, prawidłowe zaprojektowanie własnego otoczenia – działki, ogrodu czy większych powierzchni – staje się znacznie łatwiejsze. Od pierwszej doby spędzonej na naszej działce i od posadzenia pierwszej rośliny zdamy sobie sprawę z prawdziwości chińskiego powiedzenia, iż „woda jest drogocenna, gleba jest święta, a łajno tworzy zasoby”. o ile dobrze je pojmiemy [3], pomysły na betonowanie i ścisłe przykrywanie płytkami otoczenia domu wydadzą się nam dziwaczne.
Ptakom należy się miejsce wokół nas. Los jerzyków w mieście Natalia Dutka, Tomasz Janiszewski
Dlaczego przyjęcie tych prostych prawd dla wielu bywa trudne, a każdy spacer po podmiejskim osiedlu czy wsi przynosi obserwacje działań wprost przeciwnych? Beton, płytki i czarna folia szczelnie przykrywają powierzchnie wokół domów, a do tego stosuje się rozwiązania techniczne, które przyspieszają spływ wody deszczowej poza podwórko i działkę. Najprawdopodobniej jest to wynik działania nawyków, stworzonych mód, fałszywych potrzeb, które powodują proces mentalnego i fizycznego porzucania przyrody. W ten sposób zaczynamy wygodnie i przy minimalnym wysiłku funkcjonować w świecie niemającym wiele wspólnego z rzeczywistością. Aż do czasu, gdy przekonamy się boleśnie, iż aby żyć, musimy oddychać czystym powietrzem, pić zdrową wodę i jeść budujące, nie trujące, pożywienie.
O czym myślał leśniczy Viktor Schauberger?
Bardzo interesujące i pomocne dla zrozumienia, czym są wzorce Natury, jest prześledzenie życiorysu, dokonań i sposobu myślenia austriackiego leśnika i badacza Viktora Schaubergera [4] (1885–1958) i jego syna Waltera oraz związanej z nimi słynnej szkoły Pythagoras Kepler School (PKS), przemianowanej na Pythagoras Kepler System Society for Promotion of Natural Technology, położonej w Bad Ischl. Można zacząć tę intrygującą podróż od dociekań wnuka, Jörga Schaubergera, pokazanych w filmie Viktor Schauberger. Comprehend and Copy Nature.
Będzie to fascynujące doświadczenie (w historii pojawiają się wątki sensacyjne), które utwierdzi nas w przekonaniu, iż czas wrócić do rozwiązań technicznych dyktowanych przez samą Naturę i zaprzestać technik utrzymywanych dla zysku niewielu, a katastrofalnych w skutkach dla wszystkich.
Marek Józefiak: Polska Rzeczpospolita Leśna, czyli jak Lasy Państwowe stały się państwem w państwie
Viktor Schauberger zaproponował hasło „dwa razy c”: copy and cooperate (naśladować przyrodę i współpracować z nią), a jego syn i wnuk dodali jeszcze jedno „c”: comprehend, copy and cooperation (zrozumienie, naśladowanie, współpraca). Jestem przekonany, iż w procesie przywoływanego przez Schaubergerów zrozumienia ważne jest głębsze pojmowanie wzajemnych relacji i kontekstów towarzyszących wzorcom Natury.
Schaubergerowie pracowali nad ideą powszechnie dostępnych, wolnych źródeł energii, którymi dysponuje Natura, a w trakcie swych dociekań stworzyli wiele rozwiązań technicznych o dużej skuteczności i praktycznym znaczeniu, takich jak system specjalnych kanałów do spławiania drewna pozyskanego w górach, systemy ochrony rzek przed erozją, sposoby i urządzenia do natleniania wody (które jednocześnie mają znaczenie w oczyszczaniu wody, co jest zwykle niezwykle energochłonnym procesem), urządzenie przyspieszające ruch wody, nazwane rurą Schaubergera, narzędzia ogrodnicze z miedzi, a także pług o budowie zapobiegającej niszczeniu mikroorganizmów glebowych. Wiele z pomysłów Schaubergerów uzyskało certyfikaty patentowe.
Tygodnik Spraw Obywatelskich
Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Jeśli pominiemy wątki sensacyjne, dotyczące doświadczeń z silnikiem repulsacyjnym i urządzeniami przypominającymi latające spodki, od których być może wziął się popularny wizerunek niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO) – historia dociekań Viktora Schaubergera pokazuje, iż obserwacja, zrozumienie i naśladowanie wzorców Natury, oparte na zdrowym rozsądku i szukaniu skutecznych rozwiązań oszczędzających energię i pracę ludzi, przynosi wymierne korzyści bez unicestwiania przyrody.
Istnieją wzorce Natury o niezwykłej złożoności, które możemy obserwować i naśladować, ale jeszcze nie potrafimy ich w pełni pojąć. Do takich wzorców należy las pierwotny, niezmieniony (czyli niezubożony/niezniszczony) przez człowieka.
Jestem leśnikiem i już w trakcie studiów odkryłem, iż wszystkie działy leśnictwa, których się uczyłem, wychodzą od obserwacji lasów pierwotnych, ale już po pierwszym rozdziale wzajemnych relacji i kontekstów towarzyszących wzorcom Natury.
Schaubergerowie pracowali nad ideą powszechnie dostępnych, wolnych źródeł energii, którymi dysponuje Natura, a w trakcie swych dociekań stworzyli wiele rozwiązań technicznych o dużej skuteczności i praktycznym znaczeniu, takich jak system specjalnych kanałów do spławiania drewna pozyskanego w górach, systemy ochrony rzek przed erozją, sposoby i urządzenia do natleniania wody (które jednocześnie mają znaczenie w oczyszczaniu wody, co jest zwykle niezwykle energochłonnym procesem), urządzenie przyspieszające ruch wody, nazwane rurą Schaubergera, narzędzia ogrodnicze z miedzi, a także pług o budowie zapobiegającej niszczeniu mikroorganizmów glebowych. Wiele z pomysłów Schaubergerów uzyskało certyfikaty patentowe. jeżeli pominiemy wątki sensacyjne, dotyczące doświadczeń z silnikiem repulsacyjnym i urządzeniami przypominającymi latające spodki, od których być może wziął się popularny wizerunek niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO) – historia dociekań Viktora Schaubergera pokazuje, iż obserwacja, zrozumienie i naśladowanie wzorców Natury, oparte na zdrowym rozsądku i szukaniu skutecznych rozwiązań oszczędzających energię i pracę ludzi, przynosi wymierne korzyści bez unicestwiania przyrody. Istnieją wzorce Natury o niezwykłej złożoności, które możemy obserwować i naśladować, ale jeszcze nie potrafimy ich w pełni pojąć. Do takich wzorców należy las pierwotny, niezmieniony (czyli niezubożony/niezniszczony) przez człowieka. Jestem leśnikiem i już w trakcie studiów odkryłem, iż wszystkie działy leśnictwa, których się uczyłem, wychodzą od ŹRÓDŁA stopniowo wprowadzają studentów w rozmaite sposoby trwałego niszczenia tych naturalnych struktur, aby na koniec przedstawić obraz mniej czy bardziej sztucznej plantacji, w pełni zależnej od wiedzy leśników, władzy polityków i towarzyszących im technologii. Przy czym za zabójcze technologie nie uważam sprawnych pił, kombajnów leśnych czy nowoczesnych tartaków, ale cyfrowe sposoby pomiaru jedynych liczących się w tej rzeczywistości parametrów – masy drewna i szybkości jej przyrostu. W ten sposób utrwala się przekonanie o „prawdziwej” wartości lasów, a politycy zyskują systemy łatwe do zmanipulowania i całkowicie odporne na krytykę.
Musimy z całych sił bronić dotychczas zachowanych lasów naturalnych, gdyż w bliskiej perspektywie mogą one całkowicie zniknąć, a wtedy stracimy ważne dla przetrwania wzorce. Być może jedynymi terenami przypominającymi lasy naturalne w okolicy będą nasze zadrzewione ogrody.
Nowi osadnicy – dzięki swojej różnorodnej aktywności, mobilności oraz krytycznemu spojrzeniu na kulturę – tworzą środowisko zdolne do wdrożenia „roślinnego modelu rozwoju”. Stefano Mancuso upatruje w nim szansy na przetrwanie gatunku ludzkiego: „W modelach zarządzania polegających na rozproszeniu funkcji, bez centrum dowodzenia, jak w organizmach roślinnych, ośrodki podejmowania decyzji powstają i rozwijają się spontanicznie raczej na peryferiach, czyli miejscach, gdzie rzeczywiście są potrzebne, by skutecznie rozwiązywać problemy: miejscach, gdzie ma się bezpośredni dostęp do informacji i gdzie można dobrze przyjrzeć się realnym potrzebom” [5]. Można jedynie dodać, iż strategia ta jest opisana [6] w podstawach teoretycznych i realizowana w praktyce światowego ruchu permakultury od blisko pół wieku.
Wnikliwa obserwacja wzorców Natury nie pozwoli nam na neutralność. Zrozumiemy, iż już nie ma czasu w wygodne niezaangażowanie i unikanie dyskusji.
Przeciwnie – obserwacja Natury utwierdzi nas w przekonaniu, iż nadszedł czas na asertywność oraz obronę prawdziwych źródeł życia. Pomoże nam odróżnić realne potrzeby od tych sztucznie wykreowanych – niezależnie od tego, gdzie aktualnie się znajdujemy.
Charakterystycznymi cechami naturalnych zbiorowisk, w których znajdziemy wiele gatunków małych drzew, dużych i mniejszych krzewów oraz rozmaitych roślin trwałych, są gęstość, różnorodność i zwarty charakter. Gęstością nazywam zarówno liczbę roślin na jednostce powierzchni, jak też zajęcie przez nie wszystkich warstw, od samej ziemi po korony najwyższych drzew. Gęsty, zwarty i wielowarstwowy pokrój sprawia, iż formacje tego typu tworzą trudne do przebycia obszary, w których konary, gałęzie i pnie, wzajemnie się wspierające, tworzą rodzaj wału. Można powiedzieć, iż stanowi to dokładną odwrotność monokulturowych plantacji i przemysłowych sadów.
Stopień złożoności tego rodzaju ekosystemów wymaga od nas ogromnej uważności w obserwacji i wyciąganiu wniosków, ponieważ naturalne mechanizmy są ukryte i znacznie mniej oczywiste niż to, co widzimy na pierwszy rzut oka. Można tu przywołać odkrycie Viktora Schaubergera, dokonane w trakcie badań nad fizyką wody – za utrzymywanie niskiej temperatury potoków i rzek nie są odpowiedzialne jedynie ocieniające zadrzewienia nadwodne, ale także naturalna budowa dna, powodująca zawirowania wody, których skutkiem jest między innymi obniżenie jej temperatury.
Przydatne wzorce znajdziemy także na terenach zdewastowanych – miejscach opanowywanych przez roślinnych przybyszy, którzy znajdują tam dogodne warunki osiedlenia i rozwoju. Przyglądając się nowym na danym terenie gatunkom roślin, warto szukać odpowiedzi na pytanie, kiedy i dlaczego się pojawiły, co naprawdę zmieniają i do czego ta sytuacja prowadzi [7].
Światowej sławy botanik i znawca neurobiologii roślin, przywoływany już tu profesor Stefano Mancuso, pisze o problemie nowych roślinnych przybyszy: „ci, którzy martwią się wspaniałymi roślinami, takimi jak bożodrzew, robinia, rozplenica itp., z powodu ich zdolności wypierania gatunków rodzimych na obszarach ich występowania, powinni mieć świadomość, iż w porównaniu z inwazyjnością Homo sapiens, straszenie zagrożeniem ze strony jakiegokolwiek innego gatunku, czy to zwierzęcego, czy roślinnego, brzmi jak żart” [8]. jeżeli chcemy odnaleźć się w nowej sytuacji środowiskowej oraz w obliczu katastrofy klimatycznej (i szerzej ekologicznej), warto podążać za wskazówką Viktora Schaubergera, który już w ubiegłym wieku podpowiadał, iż aby dowiedzieć się czegoś prawdziwego o środowisku, powinniśmy odwrócić nasze myślenie o 180 stopni i całkowicie zrewidować wyuczone wyobrażenia o świecie.
Przepływ, nie stagnacja
Saskia von Diest to badaczka działająca na pograniczu ekologii i psychiatrii, a jednocześnie praktyczka i nauczycielka własnej metody uzdrawiania naszych więzi pomiędzy światem przyrody, kultury i społecznym. Urodzona w 1986 roku w Afryce Południowej biolożka, obroniła pracę doktorską z zakresu fitopatologii w 2013 roku i zajęła się badaniem naszych zerwanych kontaktów z żywym środowiskiem. Po jakimś czasie swoje obserwacje i doświadczenia przekształciła w termin ecofluency, który oznacza umiejętność skupiania uwagi na obserwacji Natury w celu uzyskania głębszego zrozumienia działania systemów ekologicznych. Ecofluency jest dynamiczną metodą dwukierunkowej rozmowy ze światem pozaludzkim do pobudzenia ewolucyjnej zmiany naszej świadomości.
Saskia von Diest sądzi, iż komunikowanie się z Naturą przynosi praktykującym permakulturę klucz do uwolnienia siły potrzebnej do odnowienia i regeneracji ziemi, do ich samych oraz do budowania nadziei na przyszłość.
Metoda uczenia się stosowania ecofluency jest wprowadzana w życie podczas wydarzeń, sesji, konsultacji i warsztatów, które autorka tego określenia systematycznie prowadzi [9].
Saskia von Diest zachęca, by wejść na ścieżkę ecofluency, która w jej rozumieniu i praktyce oznacza „dialog pomiędzy ludźmi i światem pozaludzkim dla wspólnej ewolucyjnej korzyści” [10]. Innymi słowy, zmianie postrzegania świata, wywołanej uważną obserwacją środowiska, prawdziwych potrzeb i tego, co możemy zrobić dla trwałości Natury, powinno towarzyszyć doskonalenie naszej współpracy ze światem pozaludzkim. Aby takie doskonalenie mogło postępować, potrzebny jest wysiłek – szczególnie pomocne jest uważne obserwowanie naszego umysłu – ale także realnie wykonana praca: urządzanie mniejszych i większych wysp bioróżnorodności, banków genów i ostoi, w których znajdzie się także miejsce na uprawianie żywności.
Permakultura w swej wersji bazowej – wskazaniach etycznych i wspólnotowym wymiarze – zyskuje wsparcie ze strony ludzi zajmujących się jej społecznymi i psychologicznymi aspektami, ale także sztuką, sposobami komunikacji z Naturą, etyką i prawem środowiskowym, a choćby zarządzaniem i kulturą cyfrową.
Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!
Dołącz do nas!Poza przywoływanymi tu badaczkami – Looby Macnamarą i Saskią von Diest – warto zapoznać się z niektórymi postulatami płynącymi ze świata sztuki. Laura Drouet i Olivier Lacrouts zaproponowali The Manifesto of Phyto-centred Design [11], który pomocny będzie w ugruntowaniu naszej ścieżki ku zmianie. Manifest wskazuje, iż rośliny nie są rzeczami, mniej znaczy więcej i zachęca do bojkotu monokultury, odnawiania starych (tradycyjnych) aliansów, projektowania razem z roślinami, zakończenia wojny z tzw. roślinami inwazyjnymi i niezostawiania po sobie (znaczącego) śladu węglowego, zniszczeń i odpadów.
Dwa wzorce leżące u podstaw tej książki
Mieszkańcy rozległej strefy umiarkowanej Eurazji, której obszar odpowiada w przybliżeniu temu, co określano niegdyś Azją Przednią, żyli w specyficznych formacjach leśnych, które nazywano lasami owocowymi. Ponieważ łatwo rozpoznawalne dzikie jabłonie zdominowały sposób ich postrzegania, zaczęto je nazywać naturalnymi lasami jabłoniowymi. W rzeczywistości lasy te są znacznie bardziej urozmaicone gatunkowo i w zależności od lokalnych warunków klimatycznych kryją także granaty, pigwy, morwy, pistacje, gruszki, hurmy, śliwy, figi, głogi, jarzębiny, wiśnie, migdałowce, szarańczyny, oliwki, kasztany jadalne i orzechy oraz wiele mniejszych krzewów owocowych i leczniczych roślin zielnych, a także sporo cennych grzybów.
Ze względu na luźny charakter i wielkie ilości owoców (w latach szczególnego urodzaju nie sposób było je wszystkie zebrać) włączano takie lasy w praktyki pasterskie i półnaturalne hodowle zwierząt gospodarskich. Interesującym a zapomnianym elementem wykorzystywania lasów owocowych było szczepienie smaczniejszych egzemplarzy na naturalnie wyrosłych dzikich jabłoniach. W ten sposób bez specjalnego sadzenia drzew wokół domów powstawały zaprojektowane przez Naturę zadrzewione ogrody. Stosowane w tej chwili techniki agroleśnictwa są uproszczeniem tego, co robiono w strefie lasów owocowych od niepamiętnych czasów.
Łuk Karpat. Cztery miesiące w górach Dominik Księski, Rafał Górski
W Europie Środkowej w strefie klimatu umiarkowanego i sąsiadujących strefach przejściowych do klimatu podzwrotnikowego lub kontynentalnego, a także na obszarach o klimacie górskim, wciąż rośnie całkiem sporo luźnych lasów i zarośli z dużym udziałem drzew i krzewów owocowych. Dziś postrzega się je jedynie jako efekt sukcesji leśnej bądź marginalizuje, traktując jako zwykłe pasy okrajkowe przy drogach i polach. Czasem ich pozostałości tolerowane są jako strefa buforowa lasów przekształconych w monokultury. Tylko na względnie stabilnych terenach chronionej przyrody czasem zauważane są jako niezależne środowiska roślinne, z udziałem drzew i krzewów owocowych. Pokazuje to, jak ograniczyliśmy, zubożyliśmy i zmarginalizowaliśmy dawne lasy owocowe. One odradzają się jednak uparcie wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Zniknęły jedynie z pola widzenia przemysłowego rolnictwa i leśnictwa oraz służących im środowisk naukowych.
Dwa i pół tysiąca lat temu w ateńskiej Grecji w wyniku totalnego wyrębu lokalnych lasów na drewno potrzebne do budowy floty wojennej zamieniono ocienione stoki magazynujące wodę i doskonałe gleby na szkieletowe, skaliste obszary, jakie znamy w tej chwili i postrzegamy jako pewnego rodzaju krajobrazową normę.
Tylko w potężnych górach Macedonii i na niewielu wyspach greckich można jeszcze zobaczyć dawne formacje leśne – są one zawsze pełne starych i nowo przybyłych lokalnych drzew i krzewów owocowych.
Jałowe i skaliste gleby zaczęto w Grecji obsadzać gatunkami, które mogły utrzymać się w nowych niekorzystnych warunkach – oliwką, pigwą, granatem, szarańczynem, winoroślą oraz dziesiątkami gatunków i odmian cytrusów, a z nimi przybyły hurmy, migdały, pistacje, opuncja, jukki, nieśpliki i wiele innych cennych roślin o bardzo różnym pochodzeniu.
Zasoby wód głębinowych, wysoka kultura pszczelarska oraz tradycyjne metody ogrodnicze, w tym rozmnażanie wybranych do genetycznego kopiowania drzew poprzez sadzenie pni i grubych gałęzi wprost do gleby, pozwoliły na pokrycie bezleśnych powierzchni trwałymi i odpornymi na wysoką temperaturę i susze gajami oliwnymi i zadrzewionymi ogrodami.
Dawne rozległe lasy owocowe już nie powrócą, ale możemy się nimi inspirować, by przy pomocy dynamicznie zmieniającej się roślinności lokalnej, wspartej małymi drzewami, budować trwalsze środowisko.
Moja książka oparta jest na dwóch inspirujących wzorcach: bogatych gatunkowo eurazjatyckich lasach owocowych oraz stosunkowo nowych greckich zadrzewieniach karmiących i zadrzewionych ogrodach, które leczą zdewastowany przez ludzi krajobraz – mimo iż aktualne mapy suszy z kwietnia 2026 roku pokazują, iż teren Polski jest dotknięty większą suszą niż Grecja. Mam nadzieję, iż okaże się praktycznym i przydatnym poradnikiem, jak reagować na zmiany środowiskowe i budować względnie trwałe ekosystemy w warunkach zmienianych przez katastrofę środowiskową. Przyniosą one nowe wzorce bioróżnorodności, a z nimi szansę na przetrwanie.
Przypisy:
[1] Bill Mollison, Permaculture. A Designers’ Manual, Tagari Publications [1988] 2022; rozdz.: Pattern Understanding, s. 70–105.
[2] Saskia von Diest, Ecofluency. The Effects of Co-creating with Nature, „Permaculture Magazine”, 2022, no 114, s. 36–39.
[3] Rozmyślnie użyłem określenia „pojąć”, które różni się znaczeniowo od „zrozumieć”. Pojąć w tym przypadku to zrozumieć i odczuć. Przez zrozumienie zdobywa się wiedzę, a przez pojmowanie – mądrość.
[4] Viktor Schauberger, Nature as Teacher. New Principles in the Working of Nature, Volume Two of Eco-Technology, Dublin 1952.
[5] Stefano Mancuso, Naród roślin, przeł. Joanna Ganobis, Libra, Rzeszów 2023, s. 76.
[6] Bill Mollison, Permaculture, op. cit., s. 59, 505–558.
[7] Więcej na temat roślin „rodzimych” i „inwazyjnych” piszę w książce Ogrodnictwo na trudne czasy. Ćwiczenia z permakultury w Europie Środkowej.
[8] Stefano Mancuso, Naród roślin, op. cit.
[9] Informacje o ecofluency i o Saskii von Diest można poszerzyć, korzystając ze strony http://ecofluency.org.
[10] Saskia von Diest, Ecofluency, op. cit., s. 38.
[11] Laura Drouet, Oliver Lacrouts, Plant Fever. Towards a Phyto-centred Design, katalog wystawowy, Oostkamp: Lanoo Publishers / Hornu: CID, Centre d’Innovation et de Design Grand-Hornu, Belgia 2020.













