Marcin Bogdan:Głos nieobecnych

solidarni2010.pl 6 hours ago
Felietony
Marcin Bogdan:Głos nieobecnych
data:31 maja 2026 Redaktor: GKut

Referendum w Krakowie było ważne. Było ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, referendum pokazało, iż jest jakaś granica buty i arogancji władzy, której ta władza przekraczać nie może. Bo jeżeli przekroczy tę granicę, to władza ta zostanie odwołana i jej niechlubne rządy przejdą do historii. Po drugie, referendum było ważne, gdyż ukazało nam jak w soczewce fasadowość polskiej demokracji.

Przyjrzyjmy się bliżej tej drugiej kwestii – fasadowości demokracji. Referendum dotyczyło dwóch spraw, odwołania Prezydenta Krakowa i odwołania Rady Miasta Krakowa. Każda osoba uczestnicząca w referendum otrzymywała dwie karty do głosowania i dwie karty wrzucała do urny. Na koniec okazało się, iż referendum w części dotyczącej odwołania Prezydenta było ważne a w części dotyczącej odwołania Rady Miasta było nieważne. Ci sami wyborcy głosujący tego samego dnia i dwie różne kwalifikacje ważności referendum. Jak to możliwe? Możliwe dlatego, iż według obowiązujących w Polsce przepisów referendum odwoławcze jest ważne, o ile weźmie w nim udział 60% z liczby wyborców, którzy uczestniczyli w wyborach danego organu władzy. W wyborach samorządowych w roku 2024 Radę Miasta Krakowa wybrano w I turze zaś Prezydenta Krakowa w II turze wyborów. Liczba osób uczestniczących w obu turach była różna. W drugiej turze głosowało mniej osób, zatem w przypadku odwołania Prezydenta był niższy próg ważności referendum. Tak się złożyło, iż liczba osób uczestniczących w referendum odwoławczym znalazła się pomiędzy tymi dwoma progami ważności, stąd jedno referendum okazało się ważne a drugie nie. Cyrk nie demokracja.

Uznawanie referendum, czy części referendum, za ważne w zależności od przekroczenia narzuconego przez ustawodawcę progu uczestników powoduje, iż takie referendum zamienia się w plebiscyt. Kampanie referendalne zamiast odnosić się do meritum sprawy, do dyskusji jakie są argumenty za odwołaniem prezydenta a jakie są za pozostawieniem go na urzędzie, sprowadzają się do agitacji za bojkotem referendum, czyli za bojkotem demokracji. Iść albo nie iść, oto jest pytanie. Nieistotny jest głos tych co skreślili na karcie wyborczej „tak” lub „nie”. istotny jest głos nieobecnych. To nieobecni decydują o ważności referendum czyli o rozstrzygnięciu poddanej pod głosowanie kwestii.

Jeszcze gorzej wygląda sprawa referendów ogólnokrajowych. Tu próg ważności jest pozornie niższy, gdyż wynosi 50%, ale dotyczy nie tych, którzy brali udział w ostatnich wyborach o charakterze ogólnokrajowym, ale dotyczy wszystkich osób uprawnionych do głosowania. Są w Polsce takie osoby, które żyją niejako poza systemem, nigdy nie brały udziału w żadnych wyborach, to ich to po prostu nie interesuje. Są też osoby z marginesu społecznego, których układanie życia społecznego i wspólnotowego także nie interesuje. Jedni i drudzy nie biorą udziału w referendach ale ich głos się liczy. Więcej, ich głos okazuje się kluczowy. W Polsce w referendach liczy się przede wszystkim głos nieobecnych. To zaprzeczenie demokracji bezpośredniej, której atrybutem są właśnie referenda.

Przyjrzyjmy się referendum z roku 2023, które dotyczyło wyprzedaży majątku państwowego, wieku emerytalnego, relokacji nielegalnych imigrantów oraz bariery na granicy polsko-białoruskiej. Wzięło w nim udział ponad 12 milionów osób. Referendum okazało się jednak nieważne, ponieważ liczba osób, które wzięły w nim udział stanowiła 40,91% osób uprawnionych do głosowania. Gdyby jednak liczbę głosujących odnieść do liczby osób, które wzięły udział w poprzednich wyborach ogólnokrajowych, czyli w wyborach do sejmu w roku 2019, to te ponad 12 milionów oddanych głosów stanowiłoby 64,69% głosujących i wynik referendum byłby wiążący choćby przy 60. procentowym progu wyborczym, analogicznym do referendów odwoławczych. A tak znowu zadecydował głos nieobecnych.

Dodatkową patologią polskiego systemu referendalnego są zasady regulujące inicjatywy referendalne. Prezydent Polski wybrany w wyborach powszechnych nie może sam ogłosić referendum. Potrzebuje na to zgody senatu. Z kolei do inicjatywy obywatelskiej nie wystarczy 500 tysięcy podpisów zebranych pod wnioskiem o referendum. Konieczna jest zgoda sejmu. Te dwie regulacje, te dwa zapisy skutecznie blokują wszelkie inicjatywy referendalne w Polsce. Trudno zrozumieć dlaczego tych patologicznych zasad nie zmieniła Zjednoczona Prawica posiadająca przez dwie kadencje większość sejmową. Szczegółowe zasady organizacji referendów regulują przecież ustawy a nie konstytucja.

Jak może a raczej jak powinien wyglądać zdrowy system referendalny? Za przykład może służyć Szwajcaria. W Szwajcarii nie ma progów frekwencyjnych. Uznaje się, iż każdy uprawniony do głosowania ma możliwość udziału w referendum. jeżeli nie wziął w mim udziału to tak jakby wstrzymał się od głosu. W referendach decydują więc głosujący a nie nieobecni. O wyniku referendum przesądza zwykła większość. W przypadku zmian w konstytucji wymagana jest tzw. podwójna większość, czyli większość spośród wszystkich osób głosujących w skali całego kraju oraz poparcie większości kantonów. Głosy sumuje się w poszczególnych kantonach, których jest 26. W 14. z nich wynik takiego referendum konstytucyjnego musi być zgodny z wynikiem uzyskanym w skali całego kraju.

Istotne jest także to, iż w Szwajcarii inicjatywa referendalna faktycznie należy do obywateli. W celu zwołania referendum dotyczącego zmiany konstytucji trzeba zebrać 100 tysięcy podpisów w ciągu 18. miesięcy. Ale aby zwołać referendum, którego celem jest zablokowanie już uchwalonej przez parlament ustawy, wystarczy 50 tysięcy podpisów zebranych w ciągu 100 dni. W Szwajcarii jest około 9 milionów mieszkańców, widać więc, iż zebranie wymaganej liczby podpisów jest dużo łatwiejsze niż w Polsce. Rząd i parlament mogą próbować przekonywać społeczeństwo do głosowania w danej sprawie „za” lub „przeciw”, ale nie mogą po prostu zablokować głosowania, nie mogą odmówić zwołania referendum. Warto jeszcze dodać, iż w Szwajcarii wszelkie zmiany konstytucji oraz kwestie wstąpienia do organizacji ponadnarodowych muszą być poddane pod głosowanie wszystkich obywateli. I co najważniejsze, w Szwajcarii w każdym z tych referendów o ich wyniku decydują tylko osoby głosujące. W Polsce niestety o wyniku referendum przeważnie decyduje głos nieobecnych.

Marcin Bogdan

* * *
Od redakcji:
Przypominamy, iż można nabyć książkę Marcina Bogdana "OSTATNIE LATA POLSKI W FELIETONACH"

Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.

Oto nr konta:

67 2490 0005 0000 4520 4582 2486

Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.

Read Entire Article