Możliwości drukarek 3D za kilkaset złotych i ludzka kreatywność nie znają żadnych granic. Słyszeliśmy już o plastikowych, ale śmiercionośnych pistoletach czy dronach mogących być używanych w armii.
Tym razem hobbysta poszedł jednak znacznie dalej. Stworzył prototyp wyrzutni samonaprowadzających rakiet, który działa na podobnej zasadzie, co profesjonalny, wojskowy system MANPADS. Jest jednak o wiele, naprawdę o wiele tańszy.
Project Canard. Wydrukowana wyrzutnia rakiet za mniej niż 100 dolarów
Twórca Projectu Canard (nie mylić z polskim Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) udostępnił wszystkie techniczne szczegóły w internecie, więc jego założenia nie są żadną tajemnicą. Ba! jeżeli ktoś się na tym zna, to może go bez problemu zrealizować we własnym garażu.
"Ten projekt to prototyp będący dowodem słuszności koncepcji taniej wyrzutni rakiet i systemu rakiet kierowanych, zbudowanych z wykorzystaniem elektroniki użytkowej i komponentów wydrukowanych w 3D" – czytamy na stronie projektu na GitHubie.
Autor udowodnił więc, iż nie trzeba wydawać milionów na zbudowanie sprzętu z ogromnym potencjałem. Konstrukcja bazuje na najtańszych elementach. W założeniach projektowych znajdziemy specjalistyczne podzespoły, ale i... drut z fortepianu.
Kadłub i ramę rakiety z taniego filamentu PLA (surowiec do druku 3D)
Mikrokontroler ESP32 jako komputer pokładowy
Jednostkę inercyjną MPU6050 za zaledwie 5 dolarów
Lotki korygujące sterowane drutem fortepianowym
Moduł GPS, kompas oraz barometr
Sprzęt wojskowy wydrukowany w domu fascynuje i przeraża
Niezwykłość tego eksperymentu polega nie tylko na cenie, ale też sprytnym zastosowaniu powszechnych technologii. Wyrzutnia sama ustawia lokalną sieć bezprzewodową, a użytkownik na zwykłym laptopie może podglądać jej trasę. System potrafi też korygować swój lot, co odróżnia go od najprostszych wyrzutni.
"Zintegrowano go z rozproszonymi kamerami, aby triangulować cele w powietrzu i aktualizować ścieżki lotu w czasie rzeczywistym" – zachwyca się we wpisie internauta na platformie X.
Z drugiej strony projekt w odpowiednich rękach może być niebezpieczny. "Skutki mogą być przerażające. Taka rakieta nie potrzebuje materiału wybuchowego, by spowodować tragedię, np. trafiając w silnik startującego samolotu pasażerskiego" – czytamy w artykule na Spider's Web.
Wyrzutnia przeciwlotniczych rakiet z drukarki kontra MANPADS
System MANPADS, który w Polsce ma swój skrót: PPZR (przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy). To podręczne wyrzutnie ziemia-powietrze wykorzystywane do strącania samolotów czy dronów. To bardzo skuteczny, dlatego też tak popularny, sprzęt, który na rynku kosztuje krocie.
Najbliższym nam przykładem jest polski zestaw Piorun. Tysiące wyprodukowanych przez zakłady Mesko sztuk zasiliło naszą armię. Koszt stworzenia jednego pocisku w 2021 roku szacowano na 600 tysięcy złotych. Różnica cenowa względem drukowanego plastiku jest po prostu niewyobrażalna.
Naturalnie profesjonalny sprzęt jest pewnie bardziej niezawodny, a chałupnicza wyrzutnia nigdy nie osiągnie aż takiej precyzji. To jednak tylko kolejny dowód na to, iż zaawansowana inżynieria wojskowa nie jest już zarezerwowana tylko dla celów typowo militarnych czy milionerów, ale może ją tworzyć każdy, kto umie kodować, lutować i dłubać przy drukarkach 3D.


![Państwo garnizonu. Między wojną a wymuszonym układem [ANALIZA]](https://cdn.defence24.pl/2026/03/11/1200xpx/vF5og6ux5FJgM8eOUISUZJ3PaEMDLje14aNp0rYe.l1b7.jpg)

![Nowe załogi Czarnych Panter szkolą się w Orzyszu [FOTO]](https://cdn.defence24.pl/2026/03/18/1200xpx/TYye2stW7LBzYtXcwNnHOWjzE1L6VG9nzWQ3RcPH.nnvs.jpg)











