Małe państwo, duża determinacja

polska-zbrojna.pl 4 hours ago

Litwa szczyci się rekordowymi wydatkami na obronę, zwiększa liczbę poborowych i ogłasza kolejne punkty wpisujące się w budowę nowej architektury bezpieczeństwa. Nie da się ukryć, iż transformacja litewskiej armii rozpoczęła się dopiero na skutek aneksji Krymu, a przyspieszyła po inwazji w 2022 roku. Ale choćby te późne działania są bardzo istotne i potrzebne dla wzmacniania wschodniej flanki NATO. Dziś to państwo z powodzeniem może być wzorem do naśladowania dla wielu członków Sojuszu.

Litwa ponad połowę swoich lądowych granic dzieli z Białorusią i obwodem królewieckim. Dodatkowo wschodnia część kraju jest oddalona od Rosji o zaledwie 100 km. Nic więc dziwnego, iż gdy na początku 2014 roku świat usłyszał o „zielonych ludzikach” Putina, w Wilnie musiało zrobić się gorąco. W tamtym czasie Litwa dysponowała bardzo skromną, choćby jak na możliwości niewielkiego bałtyckiego kraju, armią. Zarówno pod względem liczebności wojsk (około 8 tys. żołnierzy czynnej służby w 2013 roku), jak i wydatków na cele obronne (1% PKB). Poczucie bezpieczeństwa w jakimś stopniu wzmacniały międzynarodowe sojusze – Litwa od 2004 roku jest w strukturach NATO i Unii Europejskiej. Ale Wilno nie pozostało bierne i w ostatnich latach nie tyle nadrobiło stracony czas, by osiągnąć niezbędne zdolności, co wyrosło na wzór do naśladowania dla wielu członków NATO.

Gdy jeszcze w zeszłym roku niektórzy przywódcy kręcili nosem na wydatkowanie 2% PKB na obronność (11 lat po przyjęciu takiego zobowiązania na szczycie w Walii), Litwa zwiększa budżet ministerstwa obrony z 4% PKB (2025) do rekordowych 5,38% PKB w tym roku! Mowa tutaj o kwocie nominalnie o 43% większej niż w roku ubiegłym.

REKLAMA

Budowanie zdolności armii litewskiej nie opiera się na doraźnych rozwiązaniach, nie ma tu mowy o kupowaniu sprzętu używanego czy niedostosowanego do przyjętej strategii obronnej. Litwini sukcesywnie i w coraz szybszym tempie rozwijają komponent wojsk lądowych składający się w tej chwili z jednej dywizji, której głównym trzonem są trzy brygady: zmechanizowana, zmotoryzowana i lekkiej piechoty. Jednocześnie dąży do sformowania dywizji piechoty z batalionem pancernym (do 2030 roku). Te starania widać wyraźnie po liście zakupów z ostatnich lat i kolejnych zapowiadanych wydatkach. Litwa już teraz wydała miliardy euro m.in. na systemy obrony przeciwlotniczej średniego (NASAMS) i krótkiego zasięgu (MSHORAD), amerykańskie systemy artylerii rakietowej HIMARS, kołowe bojowe wozy piechoty Vilkas i gąsienicowe CV90, niemieckie czołgi Leopard w najnowszej wersji 2A8, amerykańskie lekkie pojazdy opancerzone JLTV, francuskie samobieżne haubice 155 mm, drony, nie zapominając przy tym o rezerwach wojskowych i strategicznych (głównie amunicja) czy wyposażeniu osobistym żołnierzy.

W przeciwieństwie do Polski, Litwa nie rozwija swoich sił powietrznych i marynarki. W przypadku tych rodzajów sił zbrojnych raczej utrzymuje niezbędne minimum. Kilka śmigłowców (w tym Black Hawki i radzieckie Mi-8) oraz samolotów transportowych, do tego kilkanaście jednostek pływających (głównie okręty przeciwminowe i patrolowe) to niemal wszystko, czym dysponuje Wilno, które może jednak polegać na sojuszniczym wsparciu na morzu i w powietrzu, np. polskich F-16 operujących w zeszłym roku z bazy w Szawlach czy misji Baltic Sentry.

Ale to przemyślana strategia. Oszczędności w tych sektorach pozwalają Litwie skupić się na wzmacnianiu szeroko rozumianych zdolności obronnych na lądzie, co jest bardzo pozytywnym sygnałem dla Polski. Mowa nie tylko o kupowaniu uzbrojenia, ale także o zapowiedzianej budowie nowego poligonu i rozmieszczeniu wojsk przy przesmyku suwalskim czy rozbudowie poligonu w okolicach Królewca. Do tego dochodzi zwiększenie liczby poborowych do 5000 w 2026 roku (przypomnijmy: Litwini obok armii zawodowej utrzymują obowiązkową służbę wojskową dla młodych mężczyzn), rekordowe finansowanie paramilitarnej organizacji Litewski Związek Strzelców (24,2 mln euro na szkolenie, wyposażenie itp. dla ponad 18 tys. członków) i wiele innych działań rządu (232 mln euro na pomoc wojskową dla Ukrainy w 2025 roku), dzięki którym Litwa nie tylko zwiększa własne bezpieczeństwo, ale także staje się ważnym filarem odstraszania i stabilności w regionie Morza Bałtyckiego. Silna Litwa to silniejsza Polska i dowód na to, iż choćby stosunkowo niewielkie państwo może odgrywać znaczącą rolę w europejskim systemie obronnym.

Jakub Zagalski , dziennikarz portalu polska-zbrojna.pl
Read Entire Article