Nowy plan Komisji w sprawie przemysłu był przedmiotem długich negocjacji. / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:MEPs_demand_continued_Ukraine_support_and_measures_to_cope_with_rising_prices_-_52635284165.jpg, fot. Parlament Europejski (CC-BY-4.0)Unia Europejska walczy z wieloma ekonomicznymi zagrożeniami. Odpowiedzią na nie ma być ogłoszony niedawno przez Komisję Europejską projekt legislacyjny. Akt o Przyspieszeniu Przemysłowym ma wyjść naprzeciw potrzebom europejskiej gospodarki. Z kolei zapowiedziana przez Francję zmiana strategii nuklearnej opisywana jest jako zabezpieczenie na czas militarnej niepewności. Co robi Europa, by nadążyć za zmieniającym się światem? Jak odpowiada na ryzykowne działania innych państw?
Krytyka wobec polityki gospodarczej Unii Europejskiej była w ostatnich latach mocno obecna w dyskursie politycznym. Liczne zarzuty dotyczące hamowania rozwoju gospodarczego przez legislacje unijne, formułowane w szczególności ze strony partii eurosceptycznych, były obecne podczas debat dotyczących przyszłości wspólnoty. Propozycja przedstawiona niedawno przez Komisję Europejską może stanowić odpowiedź na tę krytykę. 4 marca został opublikowany projekt Aktu o Przyspieszeniu Przemysłowym (Industrial Accelerator Act). Stanowi on odpowiedź na niepewną sytuację ekonomiczną na świecie, w tym agresywną politykę Stanów Zjednoczonych i Chin.
Projekt został zaprezentowany przez Stéphane’a Séjourné, komisarza UE do spraw dobrobytu i strategii przemysłowej. Głównym założeniem propozycji jest zwiększenie popytu na technologie i inne produkty wyprodukowane w Europie. Jak podaje Komisja, legislacja ma doprowadzić do zwiększenia produkcji oraz liczby miejsc pracy w UE przy jednoczesnym wsparciu wdrażania przez przemysł nowych technologii, korzystniejszych dla klimatu. Ma to także spotęgować konkurencyjność europejskiej gospodarki.
Przemysłowe przyspieszenie
Akt składa się z czterech głównych propozycji zmian. Pierwszą z nich i zarazem najgłośniejszą jest strategia „Made in Europe”. Jest to wymóg wyboru europejskiej produkcji przy zamówieniach publicznych oraz programach wsparcia przedsiębiorstw. Program ma mieć zastosowanie w wybranych, strategicznych sektorach. Są to między innymi stal, aluminium, przemysł samochodowy i produkcja czystych technologii, takich jak fotowoltaika czy energia atomowa. Warto zaznaczyć, iż prawo to dopuszcza również produkty z państw, które mają z UE umowę o zamówieniach rządowych, związki celne czy umowę o wolnym handlu. Kraje te mają być jednak objęte zabezpieczeniami mającymi zapobiegać dyskryminacji unijnego rynku czy uzależnianiu się gospodarki europejskiej od zagranicznych produktów.
Druga zmiana nakłada wymogi na zagranicznych inwestorów w Unii. Te warte ponad 100 mln euro, w kluczowych sektorach, mają mieć obowiązek dzielenia się technologiami czy zatrudniania pracowników z Unii Europejskiej. Następne dwie modyfikacje dotyczą ulepszenia i ułatwienia procesu wydawania pozwoleń na inwestycje oraz utworzenia specjalnych obszarów przyspieszenia przemysłowego. Warto dodać, iż Industrial Accelerator Act nie uwzględnia zamówień zbrojeniowych i obronnych.
Trudne negocjacje
Tworzenie Aktu o Przyspieszeniu Przemysłowym nie było jednak proste. Świadczyć może o tym już sama data opublikowania projektu. Przez problemy w dojściu do porozumienia ogłoszenie planu w grudniu zeszłego roku zostało przesunięte trzykrotnie. Kraje nordyckie, takie jak Szwecja, ostrzegały, iż restrykcyjna strategia „Made in Europe” może ograniczyć inwestycje w Unii. Krytykę propozycji wyrażała także dążąca do bliższych relacji z UE Wielka Brytania, obawiając się strat z powodu wprowadzenia prawa. Za projektem stała jednak Francja, z której wywodzi się europejski komisarz Stéphane Séjourné. Dziś, po miesiącach negocjacji, plan zdaje się wzbudzać umiarkowany optymizm.
– Czeskie Ministerstwo Finansów zajmuje konstruktywne, ale pragmatyczne stanowisko wobec ustawy Industrial Accelerator Act. Z zadowoleniem przyjmujemy wysiłki na rzecz zwiększenia konkurencyjności Europy poprzez usprawnienie procesów wydawania pozwoleń i wspieranie inwestycji strategicznych, co jest najważniejsze dla gospodarki nastawionej na przemysł, takiej jak Republika Czeska – stwierdził opiniujący dla „Fenestry” proponowane zmiany Stefan Fous, przedstawiciel czeskiego resortu finansów. – Podkreślamy jednak wagę utrzymania równych szans na jednolitym rynku UE – dodał.
Propozycja została przedstawiona w czasie, gdy UE mierzy się z wieloma problemami w sferze gospodarczej. Cła nakładane przez administracje Donalda Trumpa pogłębiają trudności, z jakimi mierzy się europejski przemysł. Traci on również na rzecz wspieranych przez subsydia przedsiębiorstw chińskich. Industrial Accelerator Act ma w tej kwestii pomóc, zanim jednak wejdzie w życie, musi zostać zaakceptowany przez Parlament Europejski i Radę UE. Można więc spodziewać się, iż to nie koniec sporów dotyczących kształtu projektu.
Francuskie zbrojenia
Wiadomość o przemysłowych planach Komisji Europejskiej nie była jedynym głośnym tematem dla europejskiej prasy w ostatnim czasie. Uwagę przyciągnęła również zapowiedź Francji, dotycząca rozszerzenia swojego arsenału nuklearnego. W bazie atomowych okrętów podwodnych w Breście, prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział zwiększenie arsenału broni nuklearnej swojego kraju. Zaznaczył, iż następne 50 lat będzie „erą broni jądrowej”. Zapowiedział też, iż do 2036 roku państwo zbuduje nowy, podwodny okręt wojenny ‒ ma nosić nazwę „Niepokonany”.
Jednak spośród tych planów jeden stał się szczególnym przedmiotem dyskusji. Polityk ogłosił francuski program „zaawansowanego odstraszania”. Ma ono oznaczać rozwinięcie francuskiego parasola atomowego na niektóre państwa europejskie. W zakres planu wchodzi rozmieszczenie francuskich samolotów zdolnych do przenoszenia ładunków nuklearnych w wybranych krajach. Sojusznicy Francji mieliby także wziąć udział w ćwiczeniach dotyczących odstraszania nuklearnego. Mogliby brać również udział w rozwoju technologii pomocniczych, takich jak pociski dalekiego zasięgu, zaawansowane systemy alarmowania czy technologie obrony powietrznej. Macron stwierdził również, iż plan ten nie ma stanowić konkurencji dla już istniejącego systemu odstraszania w ramach NATO.
Prezydent wymienił osiem państw, które zgodziły się na wzięcie udziału w programie „zaawansowanego odstraszania”. Poza Polską w tym gronie znajdują się: Niemcy, Niderlandy, Belgia, Szwecja, Dania, Grecja i Wielka Brytania. – Naszym celem jest aktywne wspieranie sojuszniczych działań i inicjatyw mających na celu zachowanie pełnej wiarygodności i efektywności odstraszania nuklearnego NATO w świetle obecnych zagrożeń, przede wszystkim ze strony Federacji Rosyjskiej – przekazało polskie Ministerstwo Obrony Narodowej w komentarzu przesłanym na prośbę „Fenestry”. – Polska docenia istotny wkład niezależnego odstraszania nuklearnego Francji we wzmocnienie bezpieczeństwa NATO. Z uwagą odnotowujemy deklaracje Prezydenta Macrona dotyczące roli francuskiej broni jądrowej we wzmacnianiu bezpieczeństwa europejskiego. Propozycje te postrzegamy jako komplementarne wobec polityki odstraszania nuklearnego NATO – podkreślił resort.
Warto zaznaczyć, iż Francja nie zapewni współpracującym państwom wpływu na ewentualną decyzję o użyciu broni jądrowej. To przez cały czas wyłącznie prezydent Republiki Francuskiej będzie decydował o takim działaniu. Strategia nuklearna tego państwa nie przewiduje także żadnej formy gwarancji, iż taka broń będzie użyta na potrzeby obrony państw sojuszniczych. Paryż nie wyklucza jednak wsparcia europejskich sojuszników dzięki arsenału atomowego.
Zarówno nowa francuska strategia jądrowa, jak i plany Komisji Europejskiej dotyczące ulepszenia przemysłu mają być odpowiedzią na zmieniającą się sytuację geopolityczną. Nieprzewidywalna polityka Stanów Zjednoczonych pod rządami Trumpa, zagrożenie ze strony Rosji czy zwiększająca się przewaga chińskich spółek stanowią dla europejskich rządów znaczne wyzwania, z którymi Europa będzie musiała intensywnie się mierzyć.
Leo TARGONI









