Lex szarlatan wraca do Sejmu. Koalicja chce wyciąć zapisy Nawrockiego

dzienniknarodowy.pl 2 hours ago
Zdjęcie: Lex szarlatan wraca do Sejmu. Koalicja chce wyciąć zapisy Nawrockiego


Koalicja rządząca planuje we wrześniu drugie podejście do „lex szarlatan” po decyzji Karola Nawrockiego z 20 sierpnia o skierowaniu ustawy do TK. Według WP chce połączyć szersze uprawnienia RPP ze ścieżką karną, ale wyrzucić dwa zapisy prezydenckiego projektu. Stawką jest ochrona chorych bez deptania wolności słowa i działalności gospodarczej.

Spór po decyzji prezydenta

Wirtualna Polska podaje, iż po powrocie Sejmu z wakacji koalicja będzie szukała drugiego podejścia do ustawy zwanej „lex szarlatan”. Pierwsza wersja nie weszła w życie, bo 20 sierpnia prezydent Karol Nawrocki skierował nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Pałac równocześnie pokazał własny projekt zmian w Kodeksie karnym.

To nie jest spór o to, czy chorych trzeba chronić przed oszustami. Trzeba. Kto żeruje na strachu pacjenta, nakłania go do porzucenia leczenia i sprzedaje cudowne recepty, uderza w życie, rodzinę i elementarną uczciwość. Państwo ma obowiązek reagować twardo. Ale państwo nie może przy okazji budować mechanizmu, który pod hasłem walki z oszustwem przykryje wolność słowa, drobną przedsiębiorczość i normalną debatę o zdrowiu.

Decyzja prezydenta wpisuje się w szerszy obraz jego prezydentury. DN pisał już, iż Karol Nawrocki chce zmienić model prezydentury, a sprawa „lex szarlatan” pokazuje, jak ten model wygląda w praktyce: Pałac nie tylko blokuje ustawę, ale próbuje wymusić własną definicję granicy między ochroną pacjenta a wolnością obywatela.

Lex szarlatan i dwa punkty sporne

Według ustaleń WP koalicja rozważa rozwiązanie dwutorowe: Rzecznik Praw Pacjenta miałby dostać szersze kompetencje, a równolegle pojawiłaby się ścieżka karna, której chce Pałac. Problemem są dwa zapisy prezydenckiego projektu. Pierwszy dotyczy konieczności wykazania, kogo konkretnie nakłoniono do niepodjęcia lub przerwania leczenia. Drugi to paragraf 7, który wyłącza odpowiedzialność za samo przedstawianie informacji, opinii, ocen lub przekonań, jeżeli nie ma umyślnego wprowadzenia w błąd ani niedozwolonej presji.

Koalicja widzi w tym furtkę dla pseudomedycznych nagrań, wpisów i internetowych guru. Pałac widzi zabezpieczenie przed karaniem ludzi za poglądy, opinie albo działalność, która nie szkodzi pacjentowi. Tu jest realny węzeł. Lewica i KO chętnie oddałyby większą część spraw administracji i ekspertom przy RPP. Prezydent ciągnie sprawę w stronę sądu i prokuratury. W normalnym państwie to nie powinno dziwić. Kara i zakaz ingerujące w wolność muszą być kontrolowane przez sąd, a nie tylko przez urzędniczą decyzję.

Rządowa ustawa, procedowana w Sejmie jako druk nr 2598, przewidywała m.in. kary finansowe za naruszanie zbiorowych praw pacjentów i nowy tryb spraw dotyczących praktyk pseudomedycznych. WP wskazuje, iż kary miały sięgać choćby 1 mln zł, a za brak współpracy z RPP do 100 tys. zł. Takie narzędzia mogą być potrzebne wobec cynicznych oszustów, ale źle napisane przepisy gwałtownie stają się pałką także wobec tych, którzy nie pasują urzędnikom do jednego modelu myślenia.

Prezydencka odpowiedź: kodeks karny

Kancelaria Prezydenta opublikowała prezydencki projekt zmian, który dodaje do Kodeksu karnego art. 160a. Projekt przewiduje do 3 lat więzienia za nakłanianie, przy użyciu przemocy, groźby, podstępu, nadużycia zaufania lub wykorzystania bezradności, do zaniechania leczenia albo diagnostyki, jeżeli grozi to życiu lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu. Wobec małoletnich, ciężko chorych, chorych onkologicznie i kobiet w ciąży sankcja rośnie do 5 lat. Gdy skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu, projekt mówi o karze od roku do 10 lat, a przy śmierci pacjenta od 2 do 15 lat.

To jest konstrukcja bliższa zasadzie proporcjonalności. Uderza tam, gdzie pojawia się manipulacja, krzywda i konkretne niebezpieczeństwo. Nie daje państwu prawa do ścigania każdego zielarza, dietetyka czy osoby mówiącej o swoich doświadczeniach zdrowotnych. Rzecznik Praw Pacjenta miałby przy tym uzyskać możliwość działania w sprawach karnych dotyczących nowego przestępstwa. Twarde narzędzie pozostaje, ale zostaje przeniesione tam, gdzie przy odpowiedzialności karnej być powinno: do wymiaru sprawiedliwości.

Tu nie ma miejsca na liberalną histerię, iż Nawrocki „broni szarlatanów”. Taki zarzut jest politycznie wygodny, ale zbyt prosty. Prezydencki projekt przewiduje bardzo wysokie kary dla ludzi, którzy swoim działaniem doprowadzą do ciężkiej krzywdy albo śmierci chorego. Spór dotyczy nie intencji, ale granic władzy państwa. Prawica powinna tę różnicę rozumieć lepiej niż ktokolwiek.

Ochrona chorych bez państwa opiekuńczego w wersji policyjnej

Polska potrzebuje prawa, które rozróżnia oszusta od uczciwego przedsiębiorcy i lekarza od internetowego hochsztaplera. Potrzebuje także szybkiej reakcji na praktyki, które niszczą życie rodzin: fałszywe terapie onkologiczne, obietnice cudownego wyleczenia, wymuszanie kolejnych płatności na zrozpaczonych bliskich. Choroba w rodzinie to jeden z momentów, w których człowiek jest najbardziej bezbronny. Wtedy państwo ma stać po stronie słabszego.

Ale państwo narodowe nie może być ślepe. o ile administracja dostanie zbyt szeroką władzę nad oceną wypowiedzi i praktyk zdrowotnych, za kilka lat podobny mechanizm może zostać użyty w innych sprawach. Dziś przeciw oszustom, jutro przeciw niewygodnym lekarzom, pojutrze przeciw rodzicom pytającym o szkołę, szczepienia, standardy leczenia albo ideologiczne projekty w ochronie zdrowia. Władza zawsze lubi raz zdobyte kompetencje.

Dlatego kompromis, jeżeli ma powstać, musi być precyzyjny. Karać manipulację, podstęp i wykorzystywanie choroby. Chronić pacjenta. Nie produkować urzędniczego kagańca na debatę. Dla polskich rodzin stawką jest bezpieczeństwo w najtrudniejszym momencie życia, ale także wolność od państwa, które pod dobrym hasłem zbyt łatwo rozszerza swoją kontrolę.

Źródło: WP Wiadomości, Kancelaria Prezydenta RP, projekt prezydencki, druk sejmowy nr 2598.

Źródło: WP Wiadomości

Read Entire Article