Lewicki: Koniec fałszywej przyjaźni.

konserwatyzm.pl 2 days ago

Ta przyjaźń miedzy Polską a Ukrainą rozpoczęła się, tak na dobre w roku 1997, kiedy to ówczesny prezydent Kwaśniewski nadał order Orła Białego dla prezydenta Kuczmy. Pamiętać też trzeba, iż nie było to coś, co pojawiło się nagle i nie wiadomo skąd, gdyż kołatało się to w kręgach paryskiej Kultury Giedroycia i Mieroszewskiego od dawna.
Ale formalnie rozpoczął to Kwaśniewski i trzeba przyznać, iż jemu dało to konkretne korzyści, gdyż potem uzyskiwał lukratywne wsparcie finansowe od różnych ukraińskich oligarchów. Następcy Kwaśniewskiego, jak Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski, czy Andrzej Duda, trzymali się tego proukraińskiego kierunku jak pijany płotu, nie zważając na rozlewającą się coraz szerzej na Ukrainie nazistowską ideologię banderyzmu. Najważniejsze dla nich było pielęgnowanie, umacnianie i betonowanie tej wymyślonej przyjaźni, odwracając jednocześnie wzrok od tego, iż postacie, które dopuściły się ludobójstwa na Polakach, są obwoływane w Kijowie Herojami Ukrainy. Warto zauważyć, iż tym który cofnął skandaliczną decyzję Juszczenki, przyjaciela Lecha Kaczyńskiego, o państwowym uhonorowaniu dwóch najbardziej polakożerczych ukraińskich nacjonalistów, czyli Bandery i Szuchewycza, był prezydent Janukowycz, ale akurat on nie cieszył się dobrą opinią wśród polskich elit dotkniętych giedrojciowskim ukąszeniem, które nakazywało im ignorowanie aktów heroizacji ludobójców.
W powszechnej polskiej opinii to bezwarunkowe popieranie Ukrainy oraz haniebne zamykanie oczu na akty nieprzyjazne i pogardę jaka płynęła ze strony władz ukraińskich, spowodowała, iż narastała niechęć do takiej polityki. Pewną granicą, która wielu otworzyła oczy, było zaatakowanie Polski przez Zełenskiego na forum ONZ i faktyczne zrównanie naszego kraju z Rosją, jako wroga Ukrainy. Stało się to zaledwie kilkanaście miesięcy po tym jak Polska udzieliła Ukrainie pełnego poparcia humanitarnego, militarnego i politycznego po ataku Rosji w 2022 roku. Inni, jak Niemcy, do których teraz łasił się Zełenski, w tej chwili próby odmówili mu wszelkiego wsparcia.
Dla mnie akurat, takie zachowanie władz ukraińskich nie było żadnym zaskoczeniem, gdyż z historii wiem iż dla ukraińskich elit, od samego ich zarania, czyli powstania Chmielnickiego, przez prawie 380 lat, ewentualny sojusz z Polską był zawsze dla nich sprawą ostatniego wyboru, do którego uciekali się na krótko i tylko wtedy, gdy nie mieli absolutnie żadnej innej alternatywy. Tak przedstawiała się sprawa z Petlurą, kiedy to po upadku Niemiec jego formacja nie miała już nikogo, kto mógłby pomóc, a bolszewicy byli blisko i chcieli go zniszczyć. Jednak ostatecznie petlurowcy i tak, w większości, znaleźli się na żołdzie Abwery, a potem poszli na pełną współpracę z III Rzeszą. Wykształciła się u nich, można powiedzieć, swego rodzaju prawidłowość, by zawsze być przeciw Polsce, a tylko w stanie gdy groziło im unicestwienie, to dopuszczali warunkowo, i na bardzo krótko, jakąś formę współpracy, ale takiej, gdzie mogli uzyskać od nas maksymalne korzyści. Taki mają sposób działania i nic na to chyba nie jesteśmy w stanie poradzić. Aby uniknąć dalszych strat i haniebnych ataków od tyłu trzeba być tego świadomym.
Wobec decyzji Zełenskiego, by nadać jakiemuś oddziałowi ich wojska imię „bohaterów UPA”, odebranie przez prezydenta Nawrockiego orderu Orła Białego jawi się najłagodniejsza możliwą odpowiedzią. Niektórzy obrońcy Zełenskiego utrzymują, iż on nie wiedział, nie zdawał sobie sprawy. Przeciwnie! Istnieją przekazy jego współpracowników, iż niektórzy z nich mu to odradzali, a on w sposób wulgarny zakomunikował im, iż na Polsce mu absolutnie nie zależy. O tym, iż tak było, świadczy jeszcze jeden fakt, o którym mało kto w Polsce wie. Otóż w sierpniu 2022 roku cześć personelu 80 brygady desantowo-szturmowej ze Lwowa, wystąpiła z petycją by nadano tej jednostce imię Szuchewycza, znanego zbrodniarza, hitlerowskiego kolaboranta i szefa UPA. Ich działania poparł mocno, żyjący jeszcze wtedy, syn wspomnianego zbrodniarza – Jurij. Jednak wtedy sytuacja była inna i Zełenski nie wyraził na to zgody. A dlaczego? Sprawa jest prosta: wtedy Polska była państwem, które dawało największe wsparcie militarne Ukrainie, zatem nie mógł on sobie na to pozwolić. A dziś sytuacja jest inna i Zełenski uznał, iż teraz to już może. Taka właśnie jest ich polityczna „kultura”. To chyba choćby dobrze, iż tak się stało, gdyż jak mówi znany aforyzm starożytnych Greków: lepszy otwarty wróg, niż fałszywy przyjaciel.
Na koniec chciałbym też zwrócić uwagę na bardzo istotną sprawę. Wielu Polaków posiada znajomych z Ukrainy, a niektórzy mają także przybyszów z tego kraju w swoich rodzinach. Serdecznie apeluję, by nie czynić z relacji polsko-ukraińskich tematu do konfrontacji osobistych ze znajomymi, gdyż za politykę obecnego państwa ukraińskiego odpowiada skorumpowana klika Zełenskiego, a nie jakiś człowiek, który najpewniej stamtąd uciekł, bo nie dało się żyć w tym mafijnym państwie. Pamiętajmy, iż łatwo w rozmowie kogoś urazić w taki sposób, iż spowoduje to jego opowiedzenie się po takiej stronie, której on przedtem nie popierał. Można łatwo wydobyć z człowieka to co najgorsze, ale znacznie trudniej skłonić go ku dobru. A przecież choćby wśród ukraińskich elit nie wszyscy to banderowcy, iż wspomnę choćby Oleksija Arestowycza, który od dawna zwalcza wprowadzanie banderyzmu jako ideologii państwowej, przestrzega przed szkodliwością takiego wyboru i nazywa pogardliwie ten kierunek „ziemianką UPA”. Nie poszukujmy też na siłę jakichś członków banderowskiej V kolumny w Polsce. Wystarczą ci co sami się zdemaskowali i wypełzli teraz na powierzchnię. Ich poszukiwanie i neutralizacja to sprawa służb państwowych, choć oczywiście ostrożność zachować trzeba i zawsze wiedzieć z kim się ma do czynienia.

Stanisław Lewicki

Read Entire Article