Lewica broni Ukraińców. Kto obroni Polaków?

magnapolonia.org 7 hours ago

Skrajnie lewicowa Partia Razem zamierza 17 października zorganizować w Warszawie demonstrację przeciwko „przemocy wobec osób z Ukrainy”. W zapowiedzi wydarzenia działacze ugrupowania przekonują, iż w Polsce narasta nienawiść do Ukraińców, a winę za ten stan rzeczy przypisują przede wszystkim „prawicowej narracji”. Problem w tym, iż trudno nie zauważyć, w jak szczególnym momencie lewica postanowiła urządzić taki protest. Stale rośnie bowiem niewdzięczność, buta i agresja Ukraińców przeciwko Polakom. Ukraińcy coraz cześciej też mordują naszych rodaków.

Ojkofobiczna lewica broni Ukraińców przeciwko własnym rodakom. Pomysł na antypolską manifestację pojawił się w czasie, gdy opinię publiczną zajmowały informacje o ukraińskim zamachu terrorystycznym w Jarosławiu. To właśnie w tym momencie Partia Razem uznała, iż należy odwrócić kota ogonem i najpilniejszym problemem wymagającym aż wyjścia na ulice w proteście jest… przemoc Polaków wobec osób z Ukrainy. Trudno o bardziej wymowny przykład politycznej hipokryzji.

Skoro pojawiają się poważne informacje o coraz liczniejszych przestępstwach popełnianych przez cudzoziemców, naturalną reakcją państwa i polityków powinno być pytanie o bezpieczeństwo obywateli oraz o skuteczność polityki migracyjnej. Tymczasem polskojęzyczna lewica najwyraźniej ma inny priorytet: chce przede wszystkim chronić Ukraińców przed Polakami.

Taki obraz rzeczywistości jest zwyczajnie jednostronny. Polacy mają pełne prawo rozmawiać o przestępczości cudzoziemców i sprzeciwiać się jej, również w przypadku pseudouchodźców z Ukrainy. Nie dlatego, iż każdy Ukrainiec jest przestępcą — bo oczywiście nie jest — ale dlatego, iż rośnie zuchwałość i bezczelność sprawców. Przybywa też samych ataków na Polaków.

Skala problemu nie jest wymysłem prawicy. W 2025 roku obywatelom Ukrainy przypisano w Polsce 10 602 przestępstwa. Najczęściej były to przestępstwa drogowe, kradzieże oraz czyny związane z narkotykami. W pierwszej połowie 2026 roku Policja odnotowała kolejne 5058 przestępstw, o których popełnienie podejrzewano obywateli Ukrainy. Są wśród nich najcięższe przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu Polaków.

Partia Razem zamiast zapytać, jak chronić Polaków przed ukraińskimi przestępcami organizuje demonstrację, której głównym punktem ma być sprzeciw wobec przemocy wobec Ukraińców. W dodatku robi to właśnie w czasie, gdy Polacy mają kolejne powody, aby pytać o bezpieczeństwo związane z masową migracją.

Gdzie jest protest lewaków przeciwko kradzieżom? Gdzie demonstracja przeciwko rozbojom, narkotykom i przestępczości drogowej? Gdzie marsz w obronie polskich ofiar przestępstw? Gdzie żądanie, aby cudzoziemcy łamiący polskie prawo byli konsekwentnie karani, a w przypadkach przewidzianych prawem — wydalani z Polski? Dlaczego Zandberg nie protestuje, gdy kolejny ukraiński morderca nie trafia do więzienia, tylko psychiatryka, bo na dzień dobry, po zaledwie kilku godzinach od zamachu w Jarosławiu przypisuje mu się „zaburzenia psychiczne”?

Podobnie jak na Zachodzie, polskojęzyczna lewica nie chce dostrzegać sedna problemu. Znacznie łatwiej jest jej znaleźć winnego w postaci „prawicowej narracji” niż przyznać, iż część społeczeństwa ma realne obawy związane z konsekwencjami masowej migracji. Łatwiej jest organizować demonstrację w obronie jednej grupy niż powiedzieć jasno, iż masowa imigracja to problem, a asymilacja to fikcja.

Właśnie tutaj ujawnia się oderwanie lewaków od rzeczywistości. Normalna polityka bezpieczeństwa powinna być ślepa na narodowość sprawcy. o ile Polak popełnia przestępstwo — należy go ukarać. o ile Ukrainiec popełnia przestępstwo — należy go ukarać. o ile cudzoziemiec stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa — państwo powinno mieć możliwość jego wydalenia zgodnie z prawem.

Tymczasem obserwujemy coś odwrotnego: gdy Polacy zgłaszają obawy dotyczące cudzoziemskiej przestępczości, słyszą o „ksenofobii”, „mowie nienawiści” i „prawicowej narracji”. Kiedy natomiast pojawia się informacja o przemocy wobec Ukraińców, natychmiast pojawia się mobilizacja polityczna, powstają nowe procedury i „grupa 100 prokuratorów” Waldemara Żurka.

Trudno oprzeć się wrażeniu, iż dla lewicy problemem nie jest sama przemoc ale to, kto jest jej ofiarą i kto jest sprawcą i jak wykorzystać to politycznie do dalszego osłabiania Narodu polskiego i zastraszenia Polaków konsekwencjami za sprzeciw wobec multi-kulti.

Polacy nie potrzebują kolejnych ideologicznych demonstracji. Potrzebują państwa, które będzie skutecznie chroniło ich bezpieczeństwo. jeżeli Partia Razem naprawdę chce protestować przeciwko przemocy, wobec wydarzeń z Jarosławia powinna raczej zorganizować marsz przeciwko ukriańskim przestępcom. Wtedy przynajmniej można byłoby mówić o uniwersalnej zasadzie sprzeciwu wobec przestępczości.

Na razie trudno nie zauważyć, iż gdy pojawiły się kolejne pytania o bezpieczeństwo Polaków związane z zachowaniem cudzoziemców, lewica znalazła przede wszystkim powód, by urządzić protest w obronie cudzoziemców. Bo przecież Polacy mają być potulni jak barany idące na rzeź. Nie wolno nam sprzeciwiać się panoszeniu ukraińskich zbrodniarzy.

Polecamy również: Leszek Żebrowski zaprasza na II Powojenną Konferencję Żydoznawczą

Read Entire Article