Bezpieczeństwo lekowe to jeden z kluczowych elementów odporności państwa w warunkach konfliktów zbrojnych i kryzysów. Ten temat przeanalizowały połączone sejmowe komisje: obrony narodowej i zdrowia. Podczas posiedzenia przedstawiciele rządu, wojska i przemysłu farmaceutycznego podkreślali, iż Polska musi wzmocnić własne zdolności produkcyjne leków i substancji czynnych.
– Wzmacnianie krajowego bezpieczeństwa lekowego poprzez rozbudowę mocy wytwórczych stanowi najważniejszy element „rozminowywania ryzyk” w systemie zabezpieczenia lekowego państwa, w tym sił zbrojnych – mówił płk dr n. med. Arkadiusz Kosowski, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia, podczas środowego posiedzenia połączonych sejmowych komisji obrony narodowej i zdrowia.
Jak podkreślił, wojna w Ukrainie oraz doświadczenia z pandemii COVID-19 radykalnie zmieniły sposób postrzegania problemu stabilności dostaw leków i materiałów medycznych. Dodał, iż już w pierwszych tygodniach walk w Ukrainie ujawnił się tam poważny problem z zabezpieczeniem lekowym państwa. Zdolność Kijowa do samodzielnego zapewnienia dostaw leków i materiałów medycznych okazała się ograniczona, co wymusiło szerokie wsparcie międzynarodowe w tym zakresie.
Jednocześnie płk Kosowski przypomniał, iż Polska jako członek NATO odpowiada nie tylko za zabezpieczenie logistyczne własnych sił zbrojnych, ale także za wsparcie działań sojuszniczych. – Dlatego kluczowym warunkiem jest budowa takiego systemu, który daje nam swobodę i bezpieczeństwo suwerenności lekowej, jak i tworzenie w tym zakresie bazy produkcyjnej – podkreślał.
Rezerwy strategiczne
Istotną rolę w systemie bezpieczeństwa farmaceutycznego odgrywają państwowe zapasy. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w magazynach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) znajduje się w tej chwili około 400 pozycji lekowych, które w razie potrzeby mogą zostać udostępnione. Wiesław Szczepański, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji przekazał, iż głównie są to antybiotyki, leki przeciwbólowe, znieczulające, przeciwzakrzepowe, insuliny, płyny infuzyjne i stosowane w chorobach przewlekłych.
MSWiA przygotowuje w tej chwili nowy program rezerw strategicznych na lata 2027–2031, a MON i Ministerstwo Zdrowia przedstawiły już listę preparatów, które powinny zostać zakupione w ramach tworzenia państwowych zapasów. Szczepański podkreślił, iż jednym z kluczowych rozwiązań legislacyjnych powinno być wprowadzenie obowiązku pierwszeństwa sprzedaży wybranych leków do RARS w sytuacji ich niedoboru na rynku.
Globalna zależność od Chin
W Polsce rocznie zużywa się około 1,4 mld opakowań leków. – Nie ma takich magazynów w naszym kraju, które byłyby w stanie pomieścić chociaż trzymiesięczny zapas przygotowany na potrzeby naszej populacji – mówił Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny. Jednym z proponowanych przez niego rozwiązań jest wykorzystanie hurtowni farmaceutycznych jako elementu systemu bezpieczeństwa. Przechowywanie części krytycznych leków w normalnym obrocie rynkowym pozwoliłoby stworzyć „bufor bezpieczeństwa” i ograniczyć problem utylizacji przeterminowanych preparatów. Jak mówił Pietrzak, tylko w Warszawie co roku niszczonych jest około 150 t leków.
Inspektor zwrócił też uwagę na inny problem. Jak wskazał, ogromna część sprzedawanych w Europie leków generycznych, czyli tańszych zamienników oryginalnych preparatów, powstaje dziś w Azji. Wynika to z konsekwentnie realizowanej od trzech dekad strategii Chin. W ocenie Pietrzaka, Polska ma możliwość produkowania we własnym zakresie substancji API, czyli aktywnych składników farmaceutycznych, na których bazują leki.
– Jesteśmy gotowi produkować więcej – zapewnił Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Przyznał, iż produkowane w Polsce substancje czynne zwiększyłyby bezpieczeństwo państwa, jednak, jak zaznaczył, z założenia leki te byłyby droższe w porównaniu do importowanych z Chin. W praktyce oznaczałoby to konieczność świadomej decyzji państwa o finansowaniu bezpieczeństwa farmaceutycznego. – Musimy mieć świadomość, iż każde bezpieczeństwo kosztuje i bezpieczeństwo lekowe również – przyznał Pietrzak.
Krzysztof Kopeć zwrócił też uwagę na sytuację geopolityczną wpływającą na globalny rynek surowców i blokadę ich transportu przez Cieśninę Ormuz. – W którymś momencie może to się odbić na nas – zauważył. Jak tłumaczył prezes PZPPF-u, zapasy ropy i gazy, które trafiają do Chin, wykorzystywane są m.in. w produkcji substancji czynnych dla przemysłu farmaceutycznego. Dlatego zaburzenia tych dostaw mogą przełożyć się na dostępność leków na rynkach europejskich.
Nowe przepisy mają wzmocnić produkcję w Polsce
Obecnie resort zdrowia przygotowuje zmiany legislacyjne, które mają zachęcić firmy do inwestowania w produkcję farmaceutyków w kraju. Planowana nowelizacja ustawy o refundacji leków przewiduje kilka mechanizmów wzmacniających bezpieczeństwo lekowe. Jednym z nich jest podwojenie dopłat dla pacjentów wybierających leki w całości produkowane w Polsce. Po zmianach poziom dopłat miałby wzrosnąć z 15 do 30%. Projekt przewiduje także wprowadzenie zachęt do przenoszenia produkcji leku do Polski w ciągu trzech lat od momentu objęcia go refundacją.
Ustawa ma również uregulować prawnie listę leków krytycznych (preparatów niezbędnych w ratowaniu życia lub leczeniu poważnych chorób) oraz zwiększyć konkurencyjność leków generycznych. Wśród proponowanych rozwiązań znajduje się także pierwszeństwo obejmowania refundacją polskich leków w przypadku utraty wszystkich okresów ochronnych przez lek oryginalny. Jednocześnie system ma umożliwić objęcie refundacją leków produkowanych poza Polską w sytuacji, gdy ich dostępność na rynku krajowym jest ograniczona.