Latające centra dowodzenia. Jak polskie F-35 Husarze zmienią reguły gry na polu walki?

polska-zbrojna.pl 1 day ago

Trzy pierwsze F-35, które stacjonują już w Polsce, wyznaczają nową erę dla naszych sił zbrojnych. Choć Husarz to potężny myśliwiec, jego prawdziwa siła tkwi w systemie sensor fusion i technologii stealth. Dzięki nim samoloty działają jako mobilne centra dowodzenia, koordynując operacje innych platform bojowych. Już na początku lipca polskie F-35 wezmą udział w pierwszych ćwiczeniach międzydomenowych z cyberżołnierzami z DKWOC, podczas których przetestowana zostanie sprawność systemów Husarzy.

Kiedy mówimy o samolotach F-35 Lightning II, z których trzy dotarły niedawno do naszej bazy, podkreśla się, iż to nie tylko myśliwce piątej generacji pozwalające uzyskać powietrzną przewagę nad przeciwnikiem, ale przede wszystkim mobilne centra dystrybucji danych, dowodzenia i rozpoznania. Na czym jednak to tak naprawdę polega?

Trzeba zacząć od tego, iż F-35 zostały wyposażone w liczne sensory, m.in. radary, kamery i czujniki zewnętrzne, które gromadzą w czasie rzeczywistym ogromne ilości informacji. W zależności od misji mogą to być np. dane dotyczące własnych wojsk, sił przeciwnika, celów powietrznych i naziemnych. Trudno sobie jednak wyobrazić, aby jeden pilot, który jednocześnie wykonuje zadanie i pilotuje samolot, poradził sobie z przetworzeniem i selekcją takiej ilości informacji. Szczególnie na współczesnym polu walki, gdzie różnych czynników i danych jest dużo, a ułożenie ich w jeden obraz sytuacyjny jest bardzo trudne.

I tutaj z pomocą przychodzi samolot, a dokładniej system sensor Fusion, czyli zaawansowany komputer pokładowy. Zbiera on wszystkie dane z sensorów i przyrządów, selekcjonuje je, kompresuje i przekazuje pilotowi najważniejsze informacje, tworząc z nich spójny obraz pola walki. Trochę przypomina to centrum nadzoru w wielkiej firmie. Mamy tam setki kamer, a każda pokazuje obraz innej części budynku. Jedna pilnująca tego osoba nie jest w stanie obserwować wszystkich monitorów i wykryć na nich nieprawidłowości. Dlatego system komputerowy zbiera za nią dane i analizuje obrazy, a jeżeli pojawi się coś niepokojącego, informuje o tym dyżurującego. W przypadku samolotu F-35 są to oczywiście dużo bardziej złożone procesy, ale mechanizm jest podobny.

REKLAMA

Uzyskane z sensorów Husarzy dane mogą być przetwarzane i wykorzystane przez pilota i ułatwić mu np. znalezienie drogi w przestrzeni powietrznej, uniknięcie obrony przeciwlotniczej przeciwnika, jego samolotów i dronów. Jednak to nie wszystko. Dzięki wpięciu F-35 w system sieciocentryczny zebrane informacje mogą być też przekazane poprzez różne środki łączności do innych użytkowników, m.in. do pilota w drugim samolocie, do zespołu samolotów czy naziemnych stanowisk dowodzenia. Właśnie na tym polega fenomen F-35, który czyni z niego minicentrum dowodzenia.

Pod względem zbierania informacji działa on trochę jak mini AWACS, czyli samolot dowodzenia i wczesnego ostrzegania. Ma oczywiście mniejsze niż on możliwości pod względem ilości zbieranych i przetwarzanych informacji, ponieważ AWACS to maszyna przeznaczona wyłącznie do tego celu. Myśliwiec wyróżnia natomiast to, iż może wlecieć głęboko w ugrupowanie przeciwnika i dzięki temu zdobyć lepszej jakości informacje. Na operowanie bezpośrednio w strefie zagrożenia pozwala mu technologia stealth, dzięki której jest niewidoczny dla wrogich radarów i systemów przeciwlotniczych. Natomiast AWACS-y, które są ogromne i podatne na ataki, muszą się trzymać w większej odległości od przeciwnika.

Co ważne, kilka F-35 może razem operować w przestrzeni powietrznej, zbierać informacje, a potem się nimi dzielić, także na zewnątrz. Dzięki temu obserwują szerszy obraz pola walki i wspierają inne elementy sił zbrojnych. Jedną z takich misji ofensywnych, które realizuje ten samolot, jest SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses), czyli zwalczanie obrony przeciwlotniczej przeciwnika. F-35 wchodzi w przestrzeń wroga, lokalizuje tam radary i wyrzutnie, a następnie przekazuje ich współrzędne np. do baterii pocisków, samemu pozostając w ukryciu.

Kolejną jego zaletą związaną z zasięgiem jest artyleria rakietowa. jeżeli razi ona cele na kilkusetkilometrowych dystansach, to klasyczne rozpoznanie napotyka tu bariery związane choćby odległością i krzywizną Ziemi. F-35 działający na wysokim pułapie niweluje te ograniczenia. Staje się oczami naziemnych wyrzutni, namierza im cel i uruchamia artylerię.

Trzeba tylko pamiętać, iż co prawda samolot zbiera i przetwarza dane, ale to człowiek musi podjąć ostateczną decyzję, które z nich uzna za ważne, i wyrazić zgodę na ich przesłanie. Dowództwo na ziemi czy inne jednostki nie mogą same, bez wiedzy i zgody pilota, skorzystać z sensorów F-35. Między innymi dlatego, iż maszyna może się znajdować w miejscu, w którym pilot nie chce być wykryty i nie może w takim momencie wysyłać informacji.

Mając tak zaawansowane narzędzie jak F-35, stworzone do walki wielodomenowej, zależy nam na jego najlepszym wykorzystaniu. najważniejsze dla wdrożenia Husarzy do naszego lotnictwa jest stworzenie systemu walki z udziałem tych samolotów oraz rozszerzenie ich zakresu działania. Dlatego też pierwsze ćwiczenia międzydomenowe z udziałem F-35 odbędą się już na początku lipca. Będziemy działać wspólnie z Dowództwem Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, sprawdzimy wydolność i sprawność systemów dotyczących F-35 (w tym taktyk, technik i procedur), które do tej pory tworzyliśmy, aby znaleźć ewentualne błędy i wprowadzać niezbędne poprawki.

Płk pil. Krzysztof Duda , dowódca 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku
Read Entire Article