Laserowa broń na drony

polska-zbrojna.pl 7 hours ago

Niezwykle silna wiązka lasera bezpośrednio niszczy drony, od najmniejszych po wielkie bezzałogowe statki powietrzne, takie jak Shahed. Mowa o amerykańskim systemie antydronowym LOCUST X3. Na początku września producent – firma AeroVironment poinformowała, iż armia amerykańska zamówiła kilkadziesiąt egzemplarzy. Wartość kontraktu to blisko pół miliarda dolarów.

Antydronową broń LOCUST X3 na tegorocznym Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach promowała firma Parasnake, jedyny polski przedstawiciel producenta tego uzbrojenia. – Jest to system, który dzięki czujnikom wykrywa urządzenie bezzałogowe, klasyfikuje je i o ile padnie taka komenda, to neutralizuje cel wiązką lasera. LOCUST to konstrukcja, na którą postawiła już armia amerykańska. Trzecia generacja tego sprzętu została właśnie zamówiona. Locusty wcześniejszej generacji były testowane zarówno przez wojska lądowe, jak i marynarkę wojenną, gdzie miały stuprocentową skuteczność – tłumaczy Piotr Podlipalin, product manager w firmie Parasnake.

REKLAMA

„Hard kill” na drona

Najważniejszym elementem LOCUST X3 jest laser wysokoenergetyczny o skalowalnej mocy 20–35+ kW. Nie chodzi więc o zakłócanie łączności drona, ale o efektor typu hard kill. Wiązka lasera jest utrzymywana na wybranym fragmencie wykrytego obiektu, aż dostarczona energia doprowadzi do uszkodzenia struktury, napędu lub innych podzespołów.
System jest przeznaczony do eliminacji dronów grup od 1 do 3 według amerykańskiej klasyfikacji. Chodzi zatem zarówno o bardzo małe, kilkukilogramowe konstrukcje, jak i potężne maszyny o wadze choćby do 600 kg, takie jak choćby irańskie bezzałogowce Shahed.

Dzięki integracji sensorów oraz wykorzystaniu sztucznej inteligencji LOCUST X3 pozwala rozpoznać rodzaj drona, śledzić go i określić poziom zagrożenia. – Poza sprawdzoną skutecznością ten system jest przede wszystkim ekonomiczny. Użycie wiązki lasera do neutralizacji bezzałogowca jest wielokrotnie tańsze niż wykorzystanie w tym celu rakiet. Nie ma też potrzeby magazynowania pocisków, uzupełniania stanów itp. – podkreśla Piotr Podlipalin.

Laser może zwalczać drony tak długo, jak długo system dysponuje odpowiednim zasilaniem i możliwościami termicznymi. O liczbie możliwych „strzałów” decydują przede wszystkim: dostępna energia, wydajność chłodzenia i możliwości samego systemu. W odróżnieniu od antydronów rakietowych nie trzeba uzupełniać kontenerów z pociskami. Z tego względu broń energetyczna jest rozpatrywana szczególnie jako element obrony przed licznymi i powtarzającymi się atakami bezzałogowców.

Laser wrażliwy na pogodę

Wiązka lasera LOCUST 3X może razić pojazdy bezzałogowce choćby na wysokości kilku kilometrów, jednak by takie działanie było skuteczne, musi ona pozostawać na pojeździe celu przez określony czas, potrzebny np. do przepalenia podzespołów. Dlatego w przypadku tego typu systemów ważne są uwarunkowania pogodowe. Mgła, opady, pył, dym czy turbulencje atmosferyczne mogą pogarszać propagację (rozprzestrzenianie się w określonym środowisku) i skupienie wiązki.

Choć system LOCUST uzyskał bardzo dobre wyniki w tym zakresie w ramach testów wojsk lądowych w Nowym Meksyku i US Navy (m.in. na lotniskowcu USS George H.W. Bush), to jednak podobnie jak w przypadku innych tego typu rozwiązań, rozpatruje się go raczej jako część większych systemów antydronowych. Może on funkcjonować m.in. jako instalacja stacjonarna chroniąca bazę, stanowisko dowodzenia czy infrastrukturę krytyczną, ale również znajdzie zastosowanie na platformach mobilnych.

Tuż przed tegorocznymi targami MSPO w Kielcach firma AeroVironment poinformowała, iż oprócz US Army, także siły zbrojne innego kraju złożyły zamówienie na LOCUST X3. Wartość kontraktu wynosi 50 mln dolarów. Producent nie ujawnił jednak, o jakiego odbiorcę chodzi.

Laserem w drony

LOCUST X3 jest jednym z wielu rozwijanych w tej chwili systemów wykorzystujących laser wysokoenergetyczny do obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej. Do najbardziej znanych należą amerykańskie HELWS, HELIOS i rozwijany wcześniej DE M-SHORAD, izraelski Iron Beam oraz brytyjski DragonFire.

Marcin Moneta
Read Entire Article