Ktoś zamalował pomnik żołnierzy UPA. Policja prowadzi postępowanie

dzienniknarodowy.pl 2 hours ago
Zdjęcie: Ktoś zamalował pomnik żołnierzy UPA. Policja prowadzi postępowanie


W miejscowości Białystok w gminie Dołhobyczów uszkodzono monument poświęcony członkom Ukraińskiej Powstańczej Armii. Obiekt pomalowano na biało i czerwono, a policja prowadzi postępowanie przygotowawcze. Sprawa odsłania problem, którego państwo nie może dłużej omijać: upamiętnienia związane z UPA wymagają jasnego statusu prawnego i uczciwego opisu historycznego.

Policja potwierdza uszkodzenie obiektu

Do zdarzenia doszło w miejscowości Białystok w powiecie hrubieszowskim, niedaleko Lisek i granicy z Ukrainą. Pod koniec września 2025 roku w mediach społecznościowych pojawiły się fotografie monumentu pomalowanego na biało i czerwono. Redakcja Kresy.pl uzyskała od policji potwierdzenie, iż obiekt został uszkodzony, a Posterunek Policji w Dołhobyczowie prowadzi w tej sprawie postępowanie przygotowawcze.

Nie wiadomo, kto dokonał zamalowania ani jaki był motyw sprawcy. Policja nie potwierdziła także publicznie, iż fotografie krążące w sieci przedstawiają stan obiektu po badanym incydencie. Te fakty trzeba oddzielić od ocen. Każda próba przypisania czynu konkretnej osobie, organizacji lub obcemu państwu byłaby dziś bezpodstawną spekulacją.

Pomnik powstał bez wymaganych zgód

Według lokalnego portalu „Kronika Tygodnia” w Białymstoku w latach 90. ustawiono żółto-niebieski łuk z tryzubem, krzyż i tablice poświęcone Ukraińcom poległym w walce z NKWD. Później pojawił się tam kolejny monument z napisem ku czci żołnierzy UPA poległych 26 lutego 1946 roku oraz listą 41 osób. Portal podał, iż upamiętnienie wzniesiono nielegalnie.

To zasadnicza część sprawy. Państwo polskie powinno ustalić status obiektu, podstawę jego ustawienia i odpowiedzialność za teren. Nie może akceptować samowoli tylko dlatego, iż temat jest politycznie drażliwy. Zarazem samowola nie daje nikomu prawa do niszczenia mienia lub miejsca pamięci. Porządek prawny obowiązuje wszystkich.

Pamięć wymaga prawdy, nie przemilczeń

Ukraińska Powstańcza Armia jest dla Polaków nierozerwalnie związana ze zbrodniami popełnionymi na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jednocześnie członkowie formacji upamiętnieni pod Liskami mieli zginąć w walce z NKWD. Rzetelna polityka pamięci musi pomieścić oba fakty, ale nie może prowadzić do wybielania odpowiedzialności OUN i UPA za ludobójstwo Polaków.

W tej samej gminie pamięć o ofiarach pozostaje żywa. W marcu 2026 roku lokalna społeczność uczciła mieszkańców Oszczowa zamordowanych przez UPA w 1944 roku. Dla ludzi z tego pogranicza spór o znaki i tablice nie jest akademicką dyskusją. Dotyczy rodzinnej pamięci, grobów i prawa do prawdy o własnej ziemi.

Państwo musi uporządkować miejsca pamięci

Wandalizm nie rozwiązuje żadnego sporu historycznego. Daje za to paliwo tym, którzy chcą przedstawić Polskę jako kraj niezdolny do ochrony miejsc pochówku i prowadzenia poważnej polityki pamięci. Sprawca powinien zostać ustalony, a postępowanie przeprowadzone rzetelnie.

Równocześnie władze nie mogą ograniczyć się do usunięcia farby. Potrzebny jest przegląd statusu prawnego podobnych obiektów oraz opisów umieszczonych na tablicach. Mogiła wymaga szacunku dla zmarłych. Pomnik gloryfikujący formację obciążoną odpowiedzialnością za ludobójstwo Polaków wymaga zupełnie innej oceny. Tych pojęć nie wolno mieszać.

Polska ma prawo prowadzić samodzielną politykę historyczną, bez nacisków i bez kompleksów. Jej podstawą muszą być prawo, badania historyczne i pamięć ofiar. jeżeli państwo zostawia takie sprawy bez rozstrzygnięcia, przestrzeń zajmują anonimowe akcje oraz wzajemne oskarżenia. Cenę płacą mieszkańcy pogranicza i stosunki polsko-ukraińskie, które powinny opierać się na prawdzie, a nie na przemilczeniu.

Read Entire Article