Kroki w nieznane

gazetafenestra.pl 1 day ago
Bojko Borisow, trzykrotny były premier utożsamiany jest z systemem oligarchicznym w Bułgarii. / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Boyko_Borisov_EPP_2014.jpg, fot. fot. European People’s Party (CC BY 2.0)

W ciągu ostatnich pięciu lat wybory parlamentarne w Bułgarii odbyły się aż siedem razy. Już 19 kwietnia Bułgarzy ponownie pójdą do urn. To efekt masowych protestów, podczas których obywatele domagali się ich przyspieszenia. Mimo częstych głosów o niskim zaangażowaniu politycznym wśród Bułgarów, w grudniu ubiegłego roku na ulice wyszły dziesiątki tysięcy ludzi – w tym przedstawiciele pokolenia Z, którzy stali się symbolem nowej nadziei dla państwa. Dlaczego młodzi Bułgarzy zaczęli protestować?

Bezpośrednim bodźcem, który wywołał społeczne niezadowolenie, była propozycja budżetu na nowy rok fiskalny. Zakładała ona między innymi podwyższenie składek na ubezpieczenie społeczne oraz wzrost podatków. Szczególnie dotknęłyby one klasy średniej, przy jednoczesnym braku dodatkowych środków na ochronę zdrowia czy rozwój kultury. Kontrowersje wzbudził również pomysł podniesienia wynagrodzeń dla członków rządu, co w obliczu powszechnej krytyki ich działań, wydawało się wielu Bułgarom niedorzeczne. Nie da się jednak ukryć, iż był to jedynie punkt zapalny. Obywatele Republiki Bułgarii mają szereg powodów, aby czuć zmęczenie stanem swojego kraju.

Przede wszystkim Bułgaria walczy z chronicznym brakiem stabilności politycznej. Od 2020 roku regularnie dochodzi do protestów przeciwko obecnej polityce i są one zwykle stanem poprzedzającym kolejne przyspieszone wybory. Taki cykl doprowadził do niechęci do tematów politycznych wśród wyborców i spadku ich zaangażowania w życie polityczne – frekwencja w ostatnich wyborach wyniosła zaledwie 39%. Wielu Bułgarów ma poczucie, iż żadna z partii nie reprezentuje ich interesów, ani nie dąży do realnych zmian niosących korzyści dla ludu. Wręcz przeciwnie – powszechnym problemem, z jakim boryka się państwo, pozostaje korupcja, obejmująca znaczną część sceny politycznej. Przejawia się ona m.in. w kupowaniu głosów czy bezpośredniej kontroli nad mediami przez elity. Najbardziej wpływowi politycy bywają oskarżani o kierowanie się przede wszystkim własnym interesem. Symbolem tego systemu dla wielu obywateli stał się Bojko Borisow. Wieloletni premier to niejako twarz oligarchii w Bułgarii. Nic więc dziwnego, iż poziom zaufania do klasy politycznej jest bardzo niski. W efekcie, wyborcy coraz częściej zwracają się ku mniejszym, nowym ugrupowaniom, które nie mają realnej siły przebicia, ale wydają się alternatywą dla tych wiodących. Demonstranci domagali się więc nie tylko odrzucenia projektu budżetu czy dymisji rządu, ale także generalnych zmian w sposobie prowadzenia polityki przez rządzących i rozprawienia się z korupcją.

Istotną rolę w tych wydarzeniach odegrało zaangażowanie młodych obywateli Bułgarii. Pokolenie Z po raz pierwszy w takiej skali zaznaczyło swoją obecność na ulicach. Wydaje się to być ważnym znakiem dla starszych generacji, wśród których wciąż obecne są nastroje prorosyjskie i antyeuropejskie. Młodzi Bułgarzy, którzy nie pamiętają realiów komunizmu, przez starszych obywateli często wspominanych z sentymentem, otwarcie opowiadają się za wartościami europejskimi. Często są to osoby w wieku studenckim, które na okres nauki wyjechały za granicę i zaznały życia w innym kraju Europy. Wracając do ojczyzny, przywożą ze sobą nie tylko chęci do zmian, ale również konkretne oczekiwania wobec rządzących.

Już podczas pierwszych protestów w grudniu ubiegłego roku można było stwierdzić, iż dymisja rządu w tej sytuacji to tylko kwestia czasu. Po jej ogłoszeniu jasne stało się, iż kraj czekają kolejne wybory. Funkcję premiera na czas przejściowy objął Andrej Gjurow, wiceszef Narodowego Banku Bułgarii. Jego tymczasowy rząd ma przede wszystkim za zadanie przygotować wyżej już wspomniane kwietniowe wybory.

W najbliższym czasie istotną rolę może odegrać nowa formacja byłego prezydenta Bułgarii, Rumena Radewa, który w styczniu zrezygnował z urzędu, by wejść do bieżącej polityki. Jego program skupia się na walce z korupcją i odsunięciu dotychczasowych elit od władzy, co odpowiada nastrojom społecznym. Z jednej strony takie postulaty mogą być odbierane jako populistyczne, z drugiej jednak dają wyborcom nadzieję na nową opcję i realną zmianę. Jako prezydent Radew zdobył coś rzadkiego w bułgarskiej polityce – szacunek i uznanie wśród obywateli. To właśnie sprawia, iż jego ugrupowanie według sondaży ma szansę nie tylko wejść do parlamentu, ale choćby wygrać wybory. Były prezydent reprezentuje wartości mocno nacjonalistyczne, nie jest jednak typowym eurosceptykiem. Zdaje się więc odpowiadać na potrzeby zarówno młodszego, jak i starszego pokolenia Bułgarów.

Należy dodać, iż napięta sytuacja polityczna w kraju miała miejsce wówczas, gdy wchodził on w istotny etap przyjęcia waluty Euro. Oficjalnie obowiązuje ono w kraju od 1 stycznia. Zamyka to długi okres przygotowań do wejścia do strefy, podczas którego Bułgaria pozostawała wyraźnie podzielona w kontekście nastrojów społecznych. Część obywateli postrzega zmianę jako szansę na napływ inwestycji oraz silniejszą solidarność z krajami Unii Europejskiej. Jednocześnie wielu Bułgarów podchodzi do tematu z nieufnością, obawiając się wzrostu cen oraz utraty kontroli nad polityką monetarną w kraju.

Sytuacja polityczna w Bułgarii wciąż pozostaje dynamiczna i trudno przewidzieć, co przyniosą kwietniowe wybory. Choć szansa na zmiany jest realna, głębokie podziały społeczne i brak zaufania do polityków wciąż stanowią potężne wyzwanie dla państwa. Iskrą nadziei pozostaje rosnące zaangażowanie młodego pokolenia, które zdaje się prezentować wartości godne rewolucji – odwagę, by mówić i siłę, aby walczyć.

Amelia KOLAŃCZYK

Read Entire Article