Krok w przyszłość

polska-zbrojna.pl 5 hours ago

Wiele lat spędził w kokpicie Mi-24. Teraz wkłada ogromny wysiłek w to, by kolejne pokolenie pilotów weszło w nową erę lotnictwa śmigłowcowego. – Z myślą o nich chcę odbudować zdolności bojowe lotnictwa śmigłowcowego, co przyniesie korzyści całym siłom zbrojnym – deklaruje płk. pil. Krzysztof Kwiatkowski, laureat Buzdygana’25 – nagrody „Polski Zbrojnej”.

Sierpień 2024 roku. W Inowrocławiu zostaje podpisana umowa na zakup 96 śmigłowców AH-64E Apache wraz z pakietem logistycznym, szkoleniowym, zapasem amunicji i części zamiennych. – Niektórzy chcą w tym widzieć jedynie zakup nowego sprzętu. Ja zaś traktuję to jako początek zupełnie nowej ery polskiego lotnictwa wojsk lądowych – mówi płk pil. Krzysztof Kwiatkowski, szef Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego w Zarządzie Lotnictwa Śmigłowcowego Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, od lat zaangażowany w programy modernizacyjne sił zbrojnych w obszarze lotnictwa śmigłowcowego.

Kiedy w 1999 roku płk Kwiatkowski rozpoczynał służbę jako pilot śmigłowca, AH-64 obrosły już legendą – chociażby po ich operacyjnym wykorzystaniu w Panamie (operacja „Just Cause”), podczas pierwszej wojny w rejonie Zatoki Perskiej. – Apache był wtedy nieosiągalną maszyną z Zachodu. Nie myślałem zupełnie o tym śmigłowcu, bo fascynował mnie Mi-24 – dla mnie to była super technologia – wspomina płk Kwiatkowski.

REKLAMA

Po latach służby w kraju wziął udział w misjach w Iraku i Afganistanie. – Jako pilot Mi-24 i dowódca klucza wspierałem żołnierzy pododdziałów wojsk lądowych. Czułem się potrzebny, bo widziałem, jak duże znaczenie ma dla nich nasza obecność – mówi płk Kwiatkowski. I właśnie tam na misji, dwie dekady temu, po raz pierwszy obserwował z bliska działania amerykańskich Apache’y. – Współpracując z załogami amerykańskich śmigłowców, zrozumiałem, jak bardzo jesteśmy w tyle z naszymi Mi-24 za AH-64, które miały chociażby zaawansowane systemy rozpoznania i precyzyjnego rażenia. To była przepaść generacyjna – przyznaje płk Kwiatkowski, który dziś odpowiada za kompleksową modernizację lotnictwa śmigłowcowego w odniesieniu do AH-64.

Jego działania opierają się nie tylko na nadzorze realizacji umowy głównej (zakup 96 AH-64E) i leasingowej (osiem AH-64D wykorzystywanych w Polsce), ale także wypełnianiu wielu zadań pomocniczych powiązanych z wdrożeniem do Sił Zbrojnych RP tego typu śmigłowca. Chodzi np. o wymianę doświadczeń z zagranicznymi użytkownikami AH-64 (Polish Apache Initiative Summit), zorganizowanie pierwszego w Europie strzelania z pokładu AH-64E pociskami Spike NLOS czy przeprowadzenie procedury umożliwiającej rozpoczęcie polskim pilotom szkolenia za granicą. Tym samym płk Kwiatkowski jest także odpowiedzialny za przywrócenie po 28 latach szkolenia podoficerów na pilotów śmigłowców wojskowych (więcej na ten temat w lutowym numerze miesięcznika „Polska Zbrojna”).

Realizacja tych zadań pochłania masę czasu i energii. – Mówiąc pół żartem, pół serio, płk Kwiatkowski pracuje na dwie zmiany. W związku z programem „Apache” musi być w stałym kontakcie z Amerykanami, którzy funkcjonują w innej strefie czasowej, więc jego praca nie kończy się o 15.30 – mówi gen. bryg. pil. Krzysztof Zwoliński z DGRSZ.

Współpracownicy są jednak zgodni, iż pułkownik to adekwatny człowiek na adekwatnym miejscu. – Energiczny w działaniu, komunikatywny, zawsze szuka nowych rozwiązań – ocenia płk pil. Mateusz Szymański, dowódca 56 Bazy Lotniczej. – Jest otwarty, potrafi słuchać i można na nim polegać. Jego działania organizacyjne przyczyniły się do niezakłóconego przebiegu przeszkolenia grupy pilotów i personelu służby inżynieryjno-lotniczej na śmigłowiec AH-64E w USA – wskazuje dowódca 56 BLot, który ceni płk. Kwiatkowskiego nie tylko jako skutecznego organizatora, ale także doświadczonego pilota.

Płk pil. Krzysztof Kwiatkowski ma już ponad 2,3 tys. godzin nalotu i choć mógłby skupić się wyłącznie na pracy sztabowej, nie zamierza rezygnować z zasiadania za sterami. – Jestem bardziej skupiony na budowaniu systemu wokół lotnictwa śmigłowcowego, ale pozostaję czynnym pilotem. W 2025 roku na przykład spędziłem dziesięć dni, wykonując zadania operacyjne przy wschodniej granicy państwa – mówi szef Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego. Jak podkreśla, chce to robić, by nie tracić kontaktu z żołnierzami liniowymi i wsłuchiwać się w ich głosy. – Rozmowy z nimi dają mi często dużo więcej niż oficjalne pisma, dlatego po każdej wizycie w jednostce lotniczej wracam do Dowództwa Generalnego RSZ z nowymi pomysłami – przyznaje płk Kwiatkowski.

Gen. Zwoliński potwierdza, iż pułkownik jest typem oficera, który nie tylko wie, co trzeba zmienić lub usprawnić w lotnictwie śmigłowcowym, ale przede wszystkim ma poczucie misji i obowiązku. – Co najważniejsze, on nie robi tego wszystkiego dla siebie. Z jego zaangażowania skorzystają młodzi piloci, którzy niedługo zasiądą za sterami fantastycznych maszyn i zdecydowanie zwiększą potencjał bojowy polskiego lotnictwa śmigłowcowego – zaznacza generał.

Jako pilot przyznaje, iż choć AH-64 jest marzeniem wielu lotników, to on sam już z tej szansy nie skorzysta. Niebawem skończy 50 lat, więc chociażby ze względu na wiek nie będzie szkolił się na tym typie śmigłowca. W pracy przy programie AH-64 kieruje nim zupełnie inna ambicja. – Z myślą o kolejnych pokoleniach pilotów chcę odbudować zdolności bojowe lotnictwa śmigłowcowego, co przyniesie korzyści całym siłom zbrojnym. Wdrożenie 96 maszyn AH-64E jest częścią tego planu i krokiem w przyszłość – podsumowuje nasz laureat.

Jakub Zagalski
Read Entire Article