Kosiniak-Kamysz odpowiada Nawrockiemu. SAFE nie zastąpi suwerenności

dzienniknarodowy.pl 7 hours ago
Zdjęcie: Kosiniak-Kamysz odpowiada Nawrockiemu. SAFE nie zastąpi suwerenności


15 sierpnia w Warszawie Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiedział Karolowi Nawrockiemu na krytykę hasła „Polska SAFE – Bezpieczna Polska”. Szef MON tłumaczył je jako sojusze, armię, fabryki i Europę. Spór dotyczy sedna: czy polskie bezpieczeństwo ma mieć centrum decyzji w Warszawie, czy w unijnych mechanizmach.

Spór o słowo i o kierunek bezpieczeństwa

Podczas obchodów Święta Wojska Polskiego prezydent Karol Nawrocki skrytykował używanie anglojęzycznego hasła SAFE przy opisie polskiej armii i bezpieczeństwa. Wskazywał, iż na sztandarach Wojska Polskiego jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie marketingowy skrót. To był mocny sygnał: zwierzchnik Sił Zbrojnych chce, by język państwa pozostał polski, historyczny i zakorzeniony w tradycji.

Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiedział na defiladzie, iż SAFE należy rozumieć po polsku: „S” jak sojusze, „A” jak armia, „F” jak fabryki, „E” jak Europa. W tym ujęciu minister próbował zbudować pomost między unijnym programem finansowania obronności a polskim interesem. Problem w tym, iż takie pomosty mają sens tylko wtedy, gdy prowadzą do silniejszej Polski, a nie do kolejnego uzależnienia od zewnętrznych decyzji.

Armia, fabryki i podatnik

Kosiniak-Kamysz mówił, iż Polska jest liderem w NATO, a rozwój armii ma opierać się na żołnierzu, sprzęcie i przemyśle. Według relacji Interii, szef MON wskazywał na 220 tys. żołnierzy oraz cel „Armii 500”: 300 tys. żołnierzy służących na co dzień i 200 tys. w rezerwie. Przywołał też deklarację, iż 89 proc. środków z programu SAFE ma trafić do polskich fabryk.

Jeżeli te pieniądze rzeczywiście wzmacniają polski przemysł obronny, miejsca pracy i zdolność produkcji w kraju, jest to kierunek wart pilnowania. Ale właśnie: pilnowania. Polaków nie interesuje unijna etykieta na papierze. Polaków interesuje, czy fabryka w Polsce produkuje broń, czy żołnierz ma sprzęt, czy podatnik nie finansuje cudzych ambicji pod pretekstem wspólnej solidarności.

Prezydent mówi językiem suwerenności

Nawrocki uderzył w punkt wrażliwy, bo język w wojsku nigdy nie jest obojętny. Armia żyje symbolem, rozkazem, przysięgą i pamięcią. Słowa „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie są ozdobą z muzeum. To kod polskiej służby, także wtedy, gdy sprzęt jest nowoczesny, a zagrożenia przychodzą z cyberprzestrzeni, powietrza i granicy.

Ten spór dobrze wpisuje się w prezydencką próbę zmiany modelu prezydentury. Nawrocki nie chce roli dekoracyjnej. Chce mówić o państwie własnym językiem i z pozycji interesu narodowego. To może drażnić rząd, ale przy bezpieczeństwie Polski tarcie między ośrodkami władzy jest mniej groźne niż milcząca zgoda na oddawanie kompetencji poza Warszawę.

Europa jako narzędzie, nie zwierzchnik

Minister ma rację, gdy mówi o sojuszach, armii i fabrykach. Polska potrzebuje sojuszy, bo sama geografia nie daje komfortu. Potrzebuje przemysłu, bo kupowane bezpieczeństwo kończy się wtedy, gdy ktoś przestaje sprzedawać. Potrzebuje licznej armii, bo odstraszanie zaczyna się od realnej siły.

Ale Europa w tym równaniu musi być narzędziem, nie zwierzchnikiem. Święto Wojska Polskiego jest lekcją realizmu: w 1920 roku zwyciężyło państwo, które potrafiło skupić wolę narodu i dowodzenie w polskich rękach. Dziś stawka jest podobna w sensie politycznym. Korzystać z pieniędzy i sojuszy, tak. Zamknąć bezpieczeństwo w cudzym sejfie, nigdy.

Źródło: Gazeta.pl, Interia, Dziennik Gazeta Prawna, RMF24

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Read Entire Article