Komunizm to system zbrodniczy, którego nie wolno wybielać / Madejeski

publixo.com 5 hours ago


Jednym z najbardziej niepokojących paradoksów współczesnej Polski jest fakt, iż po upadku komunizmu nie doszło do pełnego moralnego i historycznego rozliczenia systemu, który przez dziesięciolecia ograniczał wolność, niszczył niezależne instytucje, prześladował przeciwników politycznych i był odpowiedzialny za liczne zbrodnie. Co więcej, część ludzi związanych z komunistycznym aparatem władzy lub ideologią marksistowsko-leninowską zdołała po 1989 roku nie tylko uniknąć odpowiedzialności, ale także zbudować sobie pozycję autorytetów.
To nie jest wyłącznie problem historyczny. Sposób, w jaki społeczeństwo ocenia własną przeszłość, ma bezpośredni wpływ na jego przyszłość. o ile zbrodniczy system zostaje przedstawiony jedynie jako „błąd historii”, „inna wizja państwa” czy nieudany eksperyment społeczny, zaciera się zasadnicza różnica między ofiarą a sprawcą. Tymczasem komunizm nie był wyłącznie systemem wadliwie funkcjonującej gospodarki ani konkurencyjną propozycją ustrojową. W praktyce państwa komunistyczne posługiwały się terrorem, represjami, cenzurą, więzieniem, deportacjami i przemocą jako narzędziami sprawowania władzy.
W tym sensie komunizm należy oceniać nie tylko jako system polityczny, ale również jako system zbrodniczy i wymierzony przeciwko podstawowym prawom człowieka. Szczególnie ponurym przykładem pozostaje bolszewizm i państwo sowieckie, które stworzyły mechanizmy masowego terroru i represji na ogromną skalę. W przypadku Polski komunistyczna władza była również odpowiedzialna za prześladowanie żołnierzy podziemia niepodległościowego, represje wobec opozycji, cenzurę, łamanie praw obywatelskich oraz polityczne mordy. Ofiary tych działań nie mogą zostać wymazane z pamięci tylko dlatego, iż minęły dziesięciolecia.
Szczególnie oburzające jest więc wybielanie życiorysów osób, które aktywnie wspierały system komunistyczny albo korzystały z jego przywilejów. Nie chodzi przy tym o odpowiedzialność zbiorową ani o potępianie każdego człowieka, który żył w PRL. Chodzi o odpowiedzialność konkretnych osób za konkretne czyny i decyzje. Czym innym jest życie w państwie totalitarnym, a czym innym świadoma kooperacja z jego aparatem represji, udział w prześladowaniach czy propagowanie ideologii usprawiedliwiającej przemoc wobec przeciwników.
Po 1989 roku zabrakło w Polsce konsekwentnego procesu, który jasno oddzieliłby ofiary komunizmu od jego beneficjentów i funkcjonariuszy. W efekcie część dawnych elit mogła stosunkowo łatwo odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a niektórzy ludzie związani z poprzednim systemem otrzymywali później odznaczenia, prestiż i społeczne uznanie. Szczególnie bolesne jest to wtedy, gdy jednocześnie marginalizuje się ludzi, którzy przez komunizm byli więzieni, prześladowani lub pozbawieni możliwości normalnego życia.
Nie oznacza to jednak, iż współczesna Polska jest po prostu „komuną”. Taka diagnoza byłaby historycznie i politycznie nieprecyzyjna. Problem polega raczej na tym, iż pewne mechanizmy mentalne odziedziczone po poprzednim systemie — konformizm, relatywizowanie odpowiedzialności, niechęć do rozliczeń czy przekonanie, iż ideologiczna lojalność może usprawiedliwić przemoc — przez cały czas mogą wpływać na debatę publiczną.
Pamięć o zbrodniach komunizmu nie powinna być narzędziem bieżącej zemsty politycznej. Powinna być natomiast elementem elementarnej odpowiedzialności historycznej. Społeczeństwo, które nie potrafi nazwać zła po imieniu, naraża się na jego relatywizację. A relatywizacja zbrodni jest pierwszym krokiem do ich usprawiedliwiania.
Dlatego nie wolno pozwolić, aby komunizm został sprowadzony do nostalgicznego obrazu „dawnych czasów”, tanich produktów, poczucia stabilizacji czy młodzieńczych wspomnień. Za tym systemem stały konkretne ofiary, więzienia, represje i odebrana ludziom wolność. Żadna nostalgia nie może tego unieważnić.
Komunizm jako ideologia i praktyka polityczna, szczególnie w jej totalitarnych odmianach, doprowadził do masowych zbrodni i systemowego podeptania godności człowieka. Dlatego jego ofiary zasługują na pamięć, sprawcy na uczciwą ocenę, a społeczeństwo na prawdę.
Jeżeli natomiast będziemy nagradzać odpowiedzialnych za funkcjonowanie zbrodniczego systemu, budować z nich moralne autorytety i jednocześnie zapominać o ich ofiarach, będzie to nie tylko historyczna niesprawiedliwość. Będzie to również ostrzeżenie, iż nie wyciągnęliśmy adekwatnych wniosków z własnej przeszłości.

Oto kilka informacji na temat zbrodni komuistycznych za czasów Stalina:

Józef Stalin (rządy: 1924–1953)
- 9 – 20 milionów• Wielki Głód (m.in. Hołodomor na Ukrainie, głód w Kazachstanie): 5–8 mln zmarłych;
- Wielki Terror (czystki NKWD 1937–1938): ok. 700 tys. do 1,2 mln bezpośrednich egzekucji;
- System obozów koncentracyjnych (Gułag): ok. 1–2 mln zmarłych z wycieńczenia i chorób;
- Przymusowe deportacje: setki tysięcy ofiar wśród przesiedlanych narodów.

Dodać trzeba np.:
- tzw. Akcją Polską 1937-1938,
- zbrodnie katyńską w 1940 roku,
- zsyłki na Syberię w 1940 roku,
- czy Akcję Augsutowską w 1945 roku.





Read Entire Article