Koalicja PiS, Brauna i Morawieckiego? Miller: Kaczyński powie, iż to dla Polski

dzienniknarodowy.pl 5 hours ago
Zdjęcie: Koalicja PiS, Brauna i Morawieckiego? Miller: Kaczyński powie, że to dla Polski


Leszek Miller ocenił 1 września 2026 roku w Polsat News, iż po wyborach PiS może porozumieć się ze środowiskami Mateusza Morawieckiego i Grzegorza Brauna, jeżeli razem zdobędą ponad 230 mandatów. To prognoza byłego premiera, nie potwierdzone negocjacje. Dla polskiej prawicy stawką jest program przyszłej większości, a nie sam podział stanowisk.

Miller kreśli powyborczy scenariusz

Leszek Miller przedstawił swoją prognozę 1 września w programie „Punkt widzenia Szubartowicza” w Polsat News. Punktem wyjścia był rozłam w Prawie i Sprawiedliwości oraz powstanie klubu parlamentarnego Rozwój Plus, skupionego wokół Mateusza Morawieckiego. Były premier przestrzegł obóz Donalda Tuska, iż podział po prawej stronie nie musi automatycznie otwierać mu drogi do kolejnego zwycięstwa.

Według relacji z rozmowy Leszka Millera w Polsat News suma mandatów PiS, obu formacji wywodzących się z Konfederacji, środowiska Morawieckiego oraz mniejszych partnerów może przekroczyć 230. Taki wynik dawałby możliwość zbudowania większości w Sejmie. Miller przewiduje, iż dzisiejsze konflikty mogą trwać do dnia wyborów, po czym zastąpi je polityczne pojednanie.

Były premier ujął rzecz brutalnie: dla odzyskania władzy możliwe będzie porozumienie „z każdym”. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński przedstawiłby taki układ jako działanie dla dobra ojczyzny, choć Miller dopatruje się w nim także chęci rewanżu na Donaldzie Tusku i jego otoczeniu. To opinia lewicowego polityka i należy ją czytać właśnie jako interpretację, nie zapowiedź uzgodnionej koalicji.

Arytmetyka nie zastąpi wspólnego programu

Sama możliwość zebrania 231 posłów nie tworzy jeszcze trwałego rządu. PiS, środowisko Mateusza Morawieckiego i ugrupowanie Grzegorza Brauna różnią się w ocenie wielu spraw, od polityki gospodarczej po sposób prowadzenia relacji międzynarodowych. Wcześniej Jarosław Kaczyński publicznie wykluczał współpracę z Braunem. Z kolei Roman Fritz mówił, iż koalicja PiS z Koroną byłaby możliwa bez Kaczyńskiego.

Na stole leży więc znacznie więcej niż personalne urazy liderów. Prawicowa większość miałaby sens wtedy, gdy uzgodni twarde warunki dotyczące suwerenności Polski, bezpieczeństwa, polityki migracyjnej, ochrony rodziny oraz podatków. Bez takiej umowy powstanie gabinet sklejony wyłącznie sprzeciwem wobec Donalda Tuska. Taki rząd gwałtownie przeniósłby spory z kampanii do Rady Ministrów.

PiS próbowało już tworzyć punkt odniesienia dla szerszej współpracy, przedstawiając „Deklarację Polską” skierowaną do Konfederacji. Polityczne deklaracje trzeba jednak mierzyć decyzjami. Wyborcy prawicy mają prawo oczekiwać jasnej odpowiedzi: co przyszła większość zrobi w sprawie unijnego centralizmu, kosztów życia, bezpieczeństwa granic i obrony polskiego interesu gospodarczego?

Rozbita prawica może się ponownie policzyć

Miller trafnie przypomina o mechanizmie parlamentarnej polityki. Partie, które przed wyborami ostro się zwalczają, po ogłoszeniu wyników siadają do rozmów, gdy arytmetyka daje im władzę. Nie przesądza to jednak, iż opisany przez niego układ rzeczywiście powstanie. Brakuje potwierdzenia negocjacji, wspólnego programu i deklaracji zainteresowanych stron.

Dla Polaków stawka jest konkretna. Rząd oparty na kruchej transakcji może ugrzęznąć w sporach, a państwo zapłaci za to chaosem decyzyjnym. Rząd oparty na czytelnym programie narodowym mógłby odwrócić politykę ustępstw wobec Brukseli i przywrócić pierwszeństwo polskim interesom. Nazwiska w koalicyjnej układance są ważne. Ważniejsze pozostaje to, czy za nimi stoi wspólny plan dla Polski.

Źródło: Polsat News

Read Entire Article