Kniażycki uspokaja Kijów. Deportacje Ukraińców to test polskiego realizmu

dzienniknarodowy.pl 4 hours ago
Zdjęcie: Kniażycki uspokaja Kijów. Deportacje Ukraińców to test polskiego realizmu


Mykoła Kniażycki, poseł z Kijowa, 12 sierpnia skomentował polski spór o deportację Ukraińców bez legalnej pracy i stwierdził, iż nikt nie będzie ich z Polski wypędzał przed wyborami parlamentarnymi. Sprawa pokazuje napięcie między emocją społeczną, bezpieczeństwem i interesem polskiego państwa.

Kijów patrzy na polską debatę

Mykoła Kniażycki, ukraiński parlamentarzysta cytowany przez Interię, odniósł się do pomysłu deportacji obywateli Ukrainy przebywających w Polsce bez legalnego zatrudnienia. Według niego takie rozwiązanie nie zostanie gwałtownie wprowadzone, przynajmniej przed następnymi wyborami parlamentarnymi w Polsce. To ważna wypowiedź, bo pokazuje, iż spór o migrację zarobkową i wojenną przestał być wyłącznie polską kłótnią wewnętrzną.

Po stronie polskiej punktem zapalnym jest propozycja Prawa i Sprawiedliwości dotycząca ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce. Jak podał RMF FM, w sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 7-8 sierpnia 2026 roku 67,2 proc. badanych poparło taki kierunek, a 23,4 proc. było przeciw. To nie jest margines emocji. To sygnał, iż Polacy oczekują od państwa kontroli, porządku i jasnych reguł.

Liczby są mocniejsze od propagandy

Debata o Ukraińcach w Polsce łatwo zamienia się w okładanie etykietami. Jedni chcą udawać, iż problemów nie ma. Drudzy potrafią mówić tak, jakby każda obecność cudzoziemca była zagrożeniem. Państwo narodowe nie może iść żadną z tych dróg. Ma liczyć, sprawdzać, egzekwować prawo i pilnować interesu własnych obywateli.

Dane pokazują skalę obecności ukraińskiej na rynku pracy. Według Głównego Urzędu Statystycznego na 31 grudnia 2025 roku pracę w Polsce wykonywało 1 141,1 tys. cudzoziemców, w tym 771,8 tys. obywateli Ukrainy. ZUS w raporcie za 2025 rok wskazał z kolei 857,1 tys. ubezpieczonych z obywatelstwem ukraińskim na koniec grudnia. Te liczby nie rozstrzygają całego sporu, ale obalają wygodne uproszczenia.

Jeżeli ktoś pracuje legalnie, płaci składki i podatki, działa według polskich zasad. o ile ktoś unika legalności, łamie przepisy albo korzysta z chaosu, państwo ma obowiązek reagować. To nie jest wrogość wobec Ukraińców jako ludzi. To zwykła suwerenność. Polska ma prawo wiedzieć, kto przebywa na jej terytorium, na jakiej podstawie i czy respektuje polskie prawo.

Deportacja nie może być hasłem bez procedury

Pomysł deportacji osób bez legalnej pracy wywołuje mocną reakcję, bo dotyka trzech wrażliwych pól: wojny na Ukrainie, polskiego rynku pracy i bezpieczeństwa wewnętrznego. Z perspektywy Warszawy nie wystarczy powiedzieć: pomagamy, więc nie pytamy. To byłaby polityka sentymentu. Z perspektywy Kijowa nie wystarczy powiedzieć: nie ruszajcie naszych obywateli. To byłoby ignorowanie nastrojów kraju, który od 2022 roku poniósł wielkie koszty pomocy.

Dlatego głos Kniażyckiego trzeba czytać trzeźwo. Ukraiński polityk broni interesu swojego państwa. Ma do tego prawo. Polscy politycy mają jednak obowiązek bronić interesu Polski. Ten interes oznacza wsparcie Ukrainy przeciw Rosji, bo rosyjskie zwycięstwo byłoby zagrożeniem także dla nas. Oznacza również twarde pilnowanie zasad pobytu, pracy, świadczeń i porządku publicznego.

W ostatnich dniach DN opisywał już, iż 67 proc. Polaków popiera deportację niepracujących Ukraińców w wieku poborowym. Ten wynik nie może zostać zamieciony pod dywan frazą o „antyukraińskości”. Polacy mają prawo pytać, czy państwo panuje nad skutkami migracji, zwłaszcza gdy przez lata elity lubiły sprowadzać sprawę do moralnego szantażu.

Polska potrzebuje kontroli, nie chaosu

Najrozsądniejsza linia jest prosta. Legalna praca, legalny pobyt, respektowanie prawa i realny wkład w polską gospodarkę powinny być traktowane inaczej niż życie poza systemem. Państwo, które tego nie rozróżnia, traci szacunek własnych obywateli. Państwo, które reaguje wyłącznie hasłami, też traci powagę.

Tu stawką jest bezpieczeństwo Polaków, uczciwość rynku pracy i zdolność państwa do samodzielnej decyzji. Nie Bruksela, nie Kijów, nie presja medialna mają ustalać, jak Polska prowadzi politykę migracyjną. O tym musi decydować polski interes narodowy, polskie prawo i chłodna ocena skutków.

Dlatego odpowiedź na Kniażyckiego nie powinna brzmieć ani uniżenie, ani agresywnie. Powinna brzmieć państwowo: Polska pomaga Ukrainie, bo to leży w naszym bezpieczeństwie. Polska ma jednak pełne prawo usuwać ze swojego terytorium osoby, które nie spełniają warunków pobytu albo łamią prawo. Bez nienawiści. Bez propagandy. Z porządkiem, którego oczekują obywatele.

Źródło: Interia, RMF FM, GUS, ZUS.

Źródło: Interia Fakty

Read Entire Article