Karaluch pokazał się na MSPO

polska-zbrojna.pl 3 hours ago

Choć nie lata i nie strzela, ten bezzałogowiec może być bezcennym wsparciem na froncie. Karaluch polskiej firmy UMO to lądowa platforma transportowa, która może być też używana w konfiguracji przeznaczonej do ewakuacji rannych z linii frontu. Karaluch przeszedł już próbę bojową – prototypy przetestowały ukraińskie siły zbrojne. niedługo jego możliwości poznają polscy saperzy.

Karaluch to niewielki, czterokołowy pojazd bezzałogowy o napędzie elektrycznym, który można obejrzeć przy stoisku firmy UMO na Międzynarodowych Targach Przemysłu Obronnego w Kielcach. Został zaprojektowany do zadań, w których obecność żołnierza w rejonie zagrożenia nie jest konieczna: dowozu amunicji, żywności, wody czy akumulatorów na wysunięte pozycje, a w razie potrzeby także do ewakuacji rannych. Może też towarzyszyć żołnierzom podczas wykonywania zadań, pełniąc funkcje transportowe i odciążając ich w noszeniu zaopatrzenia czy sprzętu.

– Pojazd jest w fazie zaawansowanego prototypu, który był testowany w Ukrainie w warunkach bojowych. W tej chwili dopracowujemy dokumentację techniczną i przygotowujemy się do produkcji seryjnej – mówi Robert Mazurkiewicz z UMO. Jak zapowiada, firma planuje zakończyć pierwszy etap prac w tym roku. W przyszłym pierwsze Karaluchy mogłyby już opuścić fabrykę i trafić do żołnierzy.

REKLAMA

Doświadczenia z frontu

Wojna w Ukrainie pokazała, iż choćby proste zadanie logistyczne bywa śmiertelnie niebezpieczne. Drogi dojazdowe są stale obserwowane przez drony rozpoznawcze, a wykryty wóz może zostać zaatakowany w ciągu kilku minut. Karaluch to pojazd bezzałogowy, który może działać samodzielnie w najbardziej narażonych na atak obszarach. Platforma udźwignie do 270 kg ładunku i pokona kilkadziesiąt kilometrów. Zasięg i czas pracy bezzałogowca zależą od warunków, w jakich się porusza. – Głównym ograniczeniem pozostają zasoby energetyczne, ale ładowność Karalucha pozwala na wyposażenie go w dodatkowe akumulatory, które przedłużają czas pracy – zaznacza Mazurkiewicz.

Jednym z kluczowych atutów Karalucha jest odporność na walkę radioelektroniczną. Operator może sterować pojazdem drogą radiową przez sieć 5G lub – w razie zakłóceń – dzięki łącza satelitarnego Starlink, co pozwala na sterowanie z dowolnej odległości. Gdy i to połączenie zostanie celowo zagłuszone, do dyspozycji pozostaje rzadko spotykane w pojazdach lądowych rozwiązanie: sterowanie światłowodowe. System automatycznie wykrywa zakłócenia i próby spoofingu GNSS, a w razie zagrożenia może samodzielnie opuścić obszar objęty oddziaływaniem walki elektronicznej. Jak podkreśla przedstawiciel UMO, Karaluchem można sterować z dowolnej odległości, dzięki czemu operator może przebywać w bezpiecznym miejscu podczas całej misji.

Bezpieczna ewakuacja rannych

Jak pokazują doświadczenia z Ukrainy, wykorzystanie dronów do ewakuacji rannych jest rozwiązaniem, które pozwala znacząco zmniejszyć straty wśród personelu medycznego. Wojsko Polskie dopiero testuje pierwsze tego typu rozwiązania, a z kolejnym przychodzi właśnie UMO. Konstrukcja Karalucha pozwala na zamontowanie na nim noszy z rannym. To wariant do zastosowania, gdy nie ma zagrożenia i platforma ma pełnić jedynie funkcje transportowe. A Karaluch został tak skonstruowany, by przewieźć rannego choćby w trudnym terenie. – Nasz bezzałogowiec jako jedyny przeszedł pomyślnie test schodów podczas testów prowadzonych na Wojskowej Akademii Technicznej – podkreśla Robert Mazurkiewicz.

Co ważne, bezzałogowiec można wyposażyć także w kapsułę odporną balistycznie, która chroni rannego przed odłamkami i ostrzałem z broni strzeleckiej. Nad bezpieczeństwem operacji czuwa też współpracujący z Karaluchem dron powietrzny. Wielowirnikowiec towarzyszący platformie lądowej może zrzucać ładunki wybuchowe, tworząc zasłonę dymną zabezpieczającą transport rannego.

Saperzy sprawdzą Karalucha

Jak zapowiada UMO, w październiku platforma ma zostać zaprezentowana polskim wojskom inżynieryjnym. Z Karaluchem będą pracować saperzy. – To żołnierze, którzy pracują w ciężkich kombinezonach, co zmniejsza ich możliwości transportu sprzętu. A potrzebują go dużo podczas wykonywania zadań – mówi Mazurkiewicz. Tu właśnie z pomocą przyjdzie bezzałogowiec. Robot ma inteligentnie podążać za żołnierzem, przewożąc ładunki neutralizujące, wyrzutniki i pozostałe oporządzenie, a w momencie zatrzymania czekać na dalsze polecenia, tak by saper nie musiał martwić się o sprzęt. Saperzy sprawdzą też, jak Karaluch współpracuje z dronem latającym. Wielowirnikowiec ma wspierać ich dodatkowymi ładunkami podczas tworzenia zasłony dymnej.

Producent pracuje też nad wariantem uzbrojonym Karalucha. Na pojeździe ma zostać zamontowany półautomatyczny karabin wielkokalibrowy 12,7 mm, realizowane są prace nad adaptacją tego uzbrojenia do platformy.

UMO Technologie Militarne i Policyjne działa na polskim rynku zbrojeniowym od 1997 roku, dostarczając uzbrojenie, wyposażenie i technologie dla wojska oraz służb mundurowych, w tym Policji i jednostek specjalnych. Firma rozwija własne systemy bezzałogowe, współpracując jednocześnie z zagranicznymi producentami. Od 2024 roku ma spółkę zależną UMO Ukraine, rozwijającą produkcję i dostawy technologii wojskowych.

Anna Pawłowska-Jarmoła
Read Entire Article