Ontario, Kanada. 83-letnia Brigitte Stegemann, głęboko wierząca chrześcijanka, jeszcze kilka miesięcy przed śmiercią stanowczo odmawiała eutanazji. Kiedy dowiedziała się, iż termin jej śmierci jest już ustalony, płakała bez przerwy przez 45 minut. Dwa dni później zmarła w ramach kanadyjskiego programu „medycznej pomocy w umieraniu” (MAiD). Według wnuczki, bez wyraźnej, świadomej zgody.
Sprawa, o której napisał „Daily Mail”, trafiła już do Biura Głównego Koronera Ontario, Rzecznika Praw Pacjenta i policji w Belleville. Policja potwierdziła, iż sprawa jest „obecnie badana”.
„Czy wiesz, iż umrzesz w piątek?”
Brigitte Kranendonk, wnuczka zmarłej i od sześciu lat jej pełnomocniczka medyczna, opowiada, iż dwa dni przed planowanym zabiegiem chciała się po prostu upewnić, czy babcia naprawdę rozumie, co ma się stać.
Reakcja była natychmiastowa. Starsza pani wybuchnęła niekontrolowanym płaczem i powtarzała, iż „popełniła błąd”. Dla wnuczki było wtedy jasne, iż babcia nie w pełni pojmowała, na co się zgodziła.
Test poznawczy, który budzi wątpliwości
Żeby zakwalifikować się do MAiD, pacjent musi być w stanie świadomie wyrazić zgodę. Zdaniem Brigitte Kranendonk ocena zdolności poznawczych jej babci była daleka od rzetelnej.
Stegemann odpowiadała błędnie na najważniejsze pytania. Twierdziła na przykład, iż nie ma rodzeństwa, choć miała ich trzynaścioro, a dwoje wciąż żyło a jedną z sióstr widziała zaledwie półtora miesiąca wcześniej. Wnuczka zwraca uwagę, iż pytania były tak dobrane, by lekarz nie mógł ich na miejscu zweryfikować. Inaczej niż przy pytaniu o aktualnego premiera, na które odpowiedź jest obiektywna i łatwa do sprawdzenia.
Mimo tych rozbieżności lekarz ogłosił, iż pacjentka jest zdolna do MAiD, zaledwie cztery minuty po zakończeniu testu.
Rodzina podkreśla też, iż starsza pani miała poważny niedosłuch, a angielski nie był jej pierwszym językiem. Podczas rozmowy o zabiegu lekarz unikał słów „śmierć” czy „umieranie”. Mówił tylko o „lekarstwie”, które ma przynieść „spokój”.
Pośpiech i presja czasu
Cała procedura była naznaczona pośpiechem. Próbowano choćby przesunąć zabieg na dzień wcześniej nie ze względów medycznych, tylko dlatego, iż lekarz miał wolne miejsce w grafiku. Rodzina zdołała to powstrzymać wyłącznie dlatego, iż wcześniejszy termin uniemożliwiłby przyjazd pastora i syna zmarłej. A towarzyszenie bliskich i modlitwa były jej ostatnim życzeniem.
Dokumentów, które rzekomo miała podpisać Stegemann, wnuczka nigdy nie widziała. Miały zostać uzupełnione bez obecności kogokolwiek z rodziny, a jak twierdzi Kranendonk częściowo dopiero po śmierci pacjentki.
Ostatnie chwile: krew, brak zgody, cisza
W dniu zabiegu, mimo ustalonej godziny 11:00, personel skrócił czas, jaki rodzina mogła spędzić z umierającą na świeżym powietrzu przy jej ulubionych truskawkowych lodach.
Zakładanie wenflonu okazało się dramatyczne. Pielęgniarka bez rękawiczek, kilka razy nie trafiła w żyłę w prawym ramieniu, zanim przeszła do lewego. Krew poplamiła pościel, koszulę nocną i poduszkę.
Kiedy w końcu pojawił się lekarz i zapytał Stegemann, czy zgadza się na podanie „lekarstwa”, kobieta nie poruszyła się, nie otworzyła oczu, nie skinęła głową i nic nie powiedziała. Mimo braku jakiejkolwiek reakcji lekarz oznajmił: „Dobrze, będę kontynuować”. Dziesięć minut później Brigitte Stegemann została uznana za zmarłą z rękami wciąż złożonymi do modlitwy.
Nikt nie zmierzył jej tętna ani przed, ani po zabiegu. Nie wiadomo więc z całą pewnością, czy śmierć nastąpiła w wyniku procedury, czy kobieta odeszła wcześniej, pogrążona w modlitwie.
„Byłam bezbronna z powodu zaufania”
Brigitte Kranendonk nie ukrywa dziś żalu, iż nie wystąpiła o sądowy zakaz przeprowadzenia zabiegu. Nie wiedziała wtedy, iż miała do tego prawo. Przez lata ufała kanadyjskiemu systemowi opieki zdrowotnej. To zaufanie zostało całkowicie zniszczone.
„Moja babcia nie była jedyną bezbronną osobą w tej sytuacji – ja byłam. Byłam bezbronna z powodu miłości do niej i zaufania, iż lekarze podejmą adekwatne decyzje” – powiedziała dla „Daily Mail”.
Kanada: rekordowa skala eutanazji
Sprawa Stegemann nie jest odosobniona. Kanadyjski program MAiD uchodzi za jeden z najbardziej liberalnych na świecie. W 2023 roku eutanazja odpowiadała już za 4,7% wszystkich zgonów w Kanadzie. Odsetek ten od legalizacji w 2016 roku systematycznie rośnie.
Lekarze ani dom opieki The Pearl w Cannifton nie skomentowali dotąd publicznie zarzutów rodziny. Według ich stanowiska przekazanego mediom Stegemann miała wyrazić prawnie wiążącą zgodę.
Życie ludzkie jest darem świętym od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Żadna choroba, wiek ani słabość nie umniejszają godności osoby. Historia Brigitte Stegemann przypomina, iż tam, gdzie prawo otwiera furtkę do „łatwej śmierci”, najbardziej bezbronni starsi, chorzy, zdezorientowani, niedosłyszący, niepotrafiący się w pełni bronić są tymi, którzy najłatwiej mogą stać się jej ofiarami.
Rodzina Stegemann apeluje dziś, by jej historia posłużyła jako przestroga i lekcja dla innych opiekunów, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji.
Artykuł powstał na podstawie relacji rodziny opublikowanej przez „Daily Mail”. Sprawa jest przedmiotem toczącego się postępowania Wydziału Śledczego policji w Belleville.
jb



![Jak Katowice same prosiły się o kontrowersyjny wieżowiec [13 PIĘTER]](https://i.iplsc.com/-/000NC7RF0WHSGYGD-C461.jpg)






