"Kanada odebrała nam ziemię i życie. Zasługujemy na to, by odzyskać przynajmniej nasze nazwy. Przywracanie rdzennych nazw miejsc nie jest atakiem na Kanadę, ale skromnym aktem prawdy, uzdrowienia i sprawiedliwości po pokoleniach wymazywania naszej tożsamości."

grazynarebeca.blogspot.com 2 hours ago
Updated 8 Jun, 2026 21:55

Autorstwa dziedzicznego wodza Phila Lane’a Jr., obywatela narodów Chickasaw i Ihanktonwan (Kanada i USA). Jako szanowany Starszy, aktywista, naukowiec i międzynarodowy prelegent, wódz Lane poświęcił swoje życie ochronie języków, tradycji i suwerenności rdzennych ludów obu Ameryk oraz innych regionów świata.

ZDJĘCIE ARCHIWALNE: Wódz Phil Lane maszeruje z demonstrantami podczas wiecu „Forward on Climate” w Los Angeles, 17 lutego 2013 r. © David McNew / Getty Images


Trwająca w Kanadzie debata na temat praw ludności rdzennej, rewitalizacji języków i przywracania pierwotnych nazw miejsc – zwłaszcza w Kolumbii Brytyjskiej – jest głęboko zakorzeniona w prawdzie historycznej, realiach konstytucyjnych oraz osobistych doświadczeniach ludów rdzennych, które przetrwały wieki systemowych prób wymazania naszej obecności.

Ponad 95% terytorium Kolumbii Brytyjskiej to ziemie nieprzekazane (ang. *unceded territory*) – tereny, których nigdy nie oddano na mocy traktatu.

Gdy w 1871 roku Kolumbia Brytyjska przystępowała do Kanady, władze prowincji odmówiły uznania praw własności rdzennej ludności (tzw. *Aboriginal Title*) oraz negocjowania traktatów na większości obszaru prowincji.

Jest to fakt historyczny i konstytucyjny.

Po tym, jak przez nasze społeczności przetoczyły się niszczycielskie epidemie ospy prawdziwej i innych chorób przywleczonych z Europy, władze kolonialne uznały, iż ludy rdzenne zostały tak osłabione, iż nie są już w stanie skutecznie się opierać.

Uważano nas za rasę skazaną na wymarcie. To właśnie to założenie skłoniło kolonizatorów do przejęcia rozległych terytoriów siłą oręża, bez zawierania traktatów czy uzyskiwania zgody.

Nie był to proces zgodny z prawem.

Była to nielegalna okupacja suwerennych ziem rdzennych, utrzymywana przy użyciu sił policyjnych i wojskowych.

Niedawne formalne uznanie przez władze Kolumbii Brytyjskiej i Kanady praw własności ludu Haida do całego archipelagu Haida Gwaii (o powierzchni 10 180 km²) stanowi dobitne potwierdzenie tego, co ludy rdzenne zawsze utrzymywały:
nasze prawa własności nigdy nie zostały zgodnie z prawem wygaszone, a tam, gdzie zawarto traktaty – były one łamane.

Ustne przekazy ludów rdzennych mówią o tym, iż przed kontaktem z Europejczykami na terenach dzisiejszej Kolumbii Brytyjskiej żyło znacznie ponad milion naszych przodków.

Ospa prawdziwa i inne przywleczone choroby zdziesiątkowały całe społeczności, redukując populację rdzennych mieszkańców z ponad miliona do około 40 tysięcy osób.

Na przykład populacja narodu Nuxalk, zamieszkującego środkowe wybrzeże Kolumbii Brytyjskiej, skurczyła się drastycznie – z ponad 30 tysięcy do około 300 osób.

Liczebność narodu Tsleil-Waututh w pobliżu Vancouver spadła z ponad 10 tysięcy do niespełna 20 osób.

W Arktyce rząd Kanady doprowadził do wybicia psów zaprzęgowych należących do Inuitów, przymusowo przesiedlił rodziny z ich tradycyjnych terytoriów i zmusił je do osiedlenia się w stałych skupiskach ludności.

Skutki tego celowego niszczenia naszego samowystarczalnego stylu życia są odczuwalne do dziś.

Wśród Inuitów z Nunavut odnotowuje się drugi najwyższy na świecie wskaźnik samobójstw – ustępujący jedynie wynikom Inuitów z Grenlandii – który jest około dziesięciokrotnie wyższy od średniej krajowej dla Kanady;
towarzyszy temu przerażająca skala nadużywania alkoholu i narkotyków.

Przed kolonizacją w naszych społecznościach nie znano alkoholu ani narkotyków;
nie zamykano drzwi na klucz i nie budowano więzień.

Żyliśmy w względnym pokoju i harmonii – zwłaszcza w porównaniu z nieustającymi wojnami, które w tamtym czasie pustoszyły znaczną część reszty świata.

Kolonizacja przyniosła ze sobą ludobójstwo kulturowe – systematyczną próbę zniszczenia naszych języków, praktyk duchowych, systemów sprawowania władzy i sposobów życia.

Kluczowym elementem tego ataku był system szkół z internatem dla rdzennej ludności, prowadzony przez kościoły i finansowany przez państwo kanadyjskie.

Przez ponad sto lat siłą odbierano rodzinom i społecznościom ponad 150 tysięcy dzieci rdzennych mieszkańców.

Karano je za posługiwanie się własnym językiem, zakazywano im kultywowania tradycji duchowych oraz poddawano powszechnej przemocy fizycznej i seksualnej.

Sędzia i senator Murray Sinclair, przewodniczący kanadyjskiej Komisji Prawdy i Pojednania, szacuje, iż do domów nigdy nie wróciło 25 tysięcy dzieci, a być może choćby więcej.

Odkrycie w 2021 roku ponad 200 nieoznaczonych grobów na terenie dawnej szkoły z internatem dla rdzennych mieszkańców w Kamloops – a następnie zlokalizowanie kolejnych niemal 3 tysięcy miejsc, w których mogą znajdować się nieoznaczone groby (czekających jeszcze na zbadanie przy innych dawnych szkołach w całej Kanadzie) – zmusiło zarówno państwo kanadyjskie, jak i Kościół katolicki, anglikański oraz Zjednoczony Kościół Chrystusa do zmierzenia się z przerażającą prawdą o tym, do czego dopuściły się te instytucje.

Trauma międzypokoleniowa będąca tego następstwem do dziś niszczy nasze społeczności.

Kobiety i dziewczęta z rdzennych ludów stanowią nieproporcjonalnie dużą część ofiar zaginięć i morderstw wśród kobiet w Kanadzie.

Choć rdzenni mieszkańcy stanowią około 5% populacji kraju, odpowiadają za jedną trzecią wszystkich dorosłych osadzonych w kanadyjskich więzieniach.

Jest to przewidywalny skutek trwającego od pokoleń, celowego niszczenia kultury.

Przywrócenie części pierwotnych, świętych nazw miejsc wywołało u niektórych Kanadyjczyków poczucie dyskomfortu.

Rzadko jednak wspomina się o tym, iż zdecydowana większość nazw geograficznych w Kolumbii Brytyjskiej została narzucona przez władze kolonialne w celu uhonorowania brytyjskiej rodziny królewskiej i urzędników kolonialnych.

Sama Kolumbia Brytyjska, wyspa Vancouver, dawne wyspy Queen Charlotte, stolica prowincji Victoria oraz niezliczone miasta, rzeki i góry na terenie całej prowincji noszą nazwy nadane przez władzę kolonialną.

Dla rdzennych mieszkańców przywracanie świętych, pierwotnych nazw miejsc nie jest atakiem na Kanadę.

To skromny, ale znaczący krok w kierunku naprawienia krzywd wynikających z długotrwałego procesu wymazywania kultury i ludobójstwa.


Wdrożenie ustawy DRIPA (ang. *Declaration on the Rights of Indigenous Peoples Act* – ustawa o deklaracji praw rdzennych mieszkańców) w Kolumbii Brytyjskiej wywołało znaczną niepewność i ożywioną debatę.

Wielu obywateli obawia się, iż przyznaje ona rdzennym mieszkańcom nadmierny wpływ na decyzje dotyczące gruntów i zasobów naturalnych.


Dla rdzennych mieszkańców DRIPA stanowi jednak długo oczekiwane zobowiązanie prowincji do dostosowania prawa lokalnego do Deklaracji Praw Ludów Tubylczych ONZ (UNDRIP).


Kanada – podobnie jak niemal wszystkie ze 193 państw członkowskich ONZ – poparła tę deklarację.


Kanada zawarła 70 historycznych traktatów z narodami rdzennych mieszkańców.

Podobnie jak jej południowy sąsiad, który podpisał, a następnie złamał ponad 370 traktatów, Kanada wielokrotnie nie wywiązywała się z własnych zobowiązań i obowiązków wynikających z tych umów.


Mimo tej bolesnej historii, rdzenni mieszkańcy Kanady i obu Ameryk podnoszą się z kolan.

Odzyskujemy nasze języki, rewitalizujemy kultury, przywracamy nasze systemy prawne i ponownie występujemy w roli prawowitych opiekunów tych ziem i wód.

To odrodzenie nie ma na celu dominacji ani zemsty.

Chodzi w nim o uzdrowienie, sprawiedliwość, pojednanie i przywrócenie równowagi.


Pojednania nie da się budować na pogardzie, sarkazmie czy negowaniu historii.

Musi ono opierać się na prawdzie, pokorze i wzajemnym szacunku.

Prawa rdzennych mieszkańców nie są przywilejami nadawanymi przez państwo.

Wynikają one z naszej pierwotnej, nigdy nieutraconej suwerenności oraz ze świętych obowiązków wobec ziem i wód, które żywiły nas od niepamiętnych czasów.


Możemy i powinniśmy uczciwie spierać się o kwestie polityki i jej wdrażania.

Nie możemy jednak budować wspólnej, opartej na prawdzie przyszłości, bagatelizując cierpienie rdzennych mieszkańców Kanady i obu Ameryk lub szydząc z niego.


Poglądy i opinie wyrażone w tym artykule należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko stacji RT..



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/641231-canada-indigenous-names-back/

Read Entire Article