Justyna Kowalczyk-Tekieli 30 sierpnia 2026 roku pożegnała Peepa Koidu, byłego estońskiego biegacza narciarskiego i wieloletniego serwisanta jej zespołu. Miał 59 lat. Zmarł po problemach zdrowotnych podczas sobotniego maratonu rowerowego w Kõrvemaa. Dla polskiej mistrzyni był człowiekiem współodpowiedzialnym za jej medalowe sukcesy.
Justyna Kowalczyk-Tekieli pożegnała współpracownika
Dwukrotna mistrzyni olimpijska opublikowała w nocy z soboty na niedzielę krótki wpis poświęcony Peepowi Koidu. Napisała, iż wiele mu zawdzięczała i iż rozumiał narty tak samo jak ona. Pożegnanie zakończyła słowami: „Naucz ich tam w niebie smarować narty, Peep” oraz estońskim podziękowaniem.
Było to osobiste wspomnienie człowieka, którego widzowie rzadko oglądali na pierwszym planie. W biegach narciarskich praca serwisanta bezpośrednio wpływa na zachowanie nart na trasie. Kowalczyk-Tekieli przypomniała, iż wspólnie wywalczyli wiele medali techniką klasyczną.
Peep Koidu reprezentował Estonię
Koidu był wcześniej zawodnikiem estońskiej reprezentacji w biegach narciarskich. Startował między innymi w mistrzostwach świata w Falun w 1993 roku, a oficjalna baza Międzynarodowej Federacji Narciarskiej odnotowuje program tamtych zawodów. Po zakończeniu kariery pracował jako serwisant. Wspierał estońską kadrę, a później dołączył do polskiego zespołu obsługującego Justynę Kowalczyk.
Nagłe problemy zdrowotne podczas zawodów
Według estońskich mediów 59-latek zmarł 29 sierpnia po wystąpieniu problemów zdrowotnych podczas maratonu rowerowego w Kõrvemaa. Publicznie nie podano dokładnej przyczyny śmierci. Tę granicę trzeba uszanować. Pozostaje pamięć o sportowcu i fachowcu, którego praca miała udział w największych sukcesach polskiej mistrzyni.
Źródła: Sport.pl, ERR, Delfi Sport.













