Jelcz chce do końca 2026 roku zbliżyć się do tysiąca sprzedanych i zafakturowanych pojazdów. W 2025 roku wyprodukował 512, a do 10 września wykazywał około 500 tegorocznych sztuk. We wrześniu planuje sprzedać ponad 100 kolejnych. Dla Wojska Polskiego oznacza to szansę na szybsze dostawy podwozi do najważniejszych systemów uzbrojenia.
Produkcja rośnie, zaległości jeszcze zostały
Prezes Jelcza Mariusz Ptak przedstawił najnowsze dane 10 września podczas briefingu na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach. Spółka chce zakończyć rok wynikiem bliskim tysiąca sprzedanych i zafakturowanych pojazdów. Byłby to skok wobec 512 ciężarówek wyprodukowanych w 2025 roku.
Sam wzrost wolumenu nie zamyka jednak sprawy. Wykonanie zobowiązań z wcześniejszych zamówień wynosi w tej chwili około 70 proc. Zarząd zakłada, iż realizacja tegorocznego planu pozwoli nadrobić zaległości mniej więcej do połowy 2027 roku. To ważne rozróżnienie: ambitny cel sprzedażowy cieszy, ale o odbudowie wiarygodności zdecydują terminowe dostawy do jednostek.
Jelcz jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej i dostarcza wojsku podwozia pod specjalistyczne zabudowy. Pojazdy tej marki są wykorzystywane między innymi w programach Wisła, Narew i Pilica, a także przy sprzęcie rakietowym, radiotechnicznym i logistycznym. Krajowa ciężarówka wojskowa nie jest więc dodatkiem do modernizacji armii. Jest jej ruchomą podstawą. Bez sprawnej platformy choćby kosztowny radar, wyrzutnia czy węzeł łączności nie dotrze tam, gdzie będzie potrzebny. Szybkość dostaw podwozi wpływa zatem na gotowość znacznie droższych zestawów.
Ponad 300 nowych pracowników
Przyspieszenie opiera się na rozbudowie załogi. Od początku 2026 roku Jelcz zatrudnił ponad 300 nowych pracowników. W Raciborzu trwa rekrutacja i szkolenie 88 osób, a montaż w tej lokalizacji ma ruszyć jeszcze przed końcem roku. To konkretna korzyść dla polskiego rynku pracy, ale też próba usunięcia wąskiego gardła w przemyśle obronnym.
Raciborski zakład ma powstać na bazie majątku po Rafako. Porozumienie ogłoszone podczas MSPO przewiduje, iż po osiągnięciu pełnej zdolności będzie mógł wytwarzać około 700 pojazdów rocznie i docelowo stworzyć około 500 miejsc pracy. Obecne 88 etatów dotyczy pierwszego etapu uruchamiania montażu, a nie końcowej skali przedsięwzięcia.
Drugi kierunek rozbudowy to Miłoszyce w gminie Jelcz-Laskowice. Polska Grupa Zbrojeniowa uruchomiła proces dokapitalizowania inwestycji kwotą 756,09 mln zł. Nowa fabryka ma współpracować z Raciborzem, obecnym zakładem oraz innymi firmami krajowego sektora. Równolegle Autosan otrzymał od PGZ zamówienie na 300 ciężarówek i modernizuje hale. Polska potrzebuje całej sieci zdolnych producentów, a nie pojedynczej przeciążonej linii.
Polskie komponenty to sprawa bezpieczeństwa
Jelcz i PGZ zapowiadają zwiększanie udziału krajowych części. Podczas targów podpisano porozumienia dotyczące produkcji w Polsce silników na licencji, a także współpracy przy osiach, mostach napędowych, zawieszeniach, elektronice, hydraulice i wyciągarkach. Kierunek jest adekwatny. Każdy podzespół dostępny w kraju skraca łańcuch dostaw i ułatwia serwis w czasie kryzysu.
Nie wolno jednak mylić podpisanego dokumentu z gotową zdolnością przemysłową. Polonizacja musi przejść przez wdrożenie, badania oraz odbiór jakościowy. Wojsko nie może płacić za pośpiech awariami. Prezes Ptak podkreślił, iż krajowe elementy mają być wprowadzane w sposób bezpieczny, bez ryzyka dla terminowości dostaw. To trzeźwe podejście. Suwerenności technologicznej nie buduje się konferencyjną deklaracją, ale seryjną produkcją, dokumentacją i dostępem do części.
Znaczenie Jelcza rośnie wraz z rozbudową polskich wojsk rakietowych i obrony powietrznej. Własne zdolności przemysłowe powinny obejmować możliwie dużą część całego systemu, czego przykładem są wcześniejsze plany produkcji w Polsce elementów wyrzutni HIMARS i K239 Chunmoo. Uzależnienie każdego poziomu sprzętu od zagranicznego serwisu byłoby kosztowne w pokoju i groźne podczas wojny.
Stawką jest mobilność Wojska Polskiego
Tysiąc sprzedanych ciężarówek będzie rekordem dopiero wtedy, gdy pojazdy trafią na czas do odbiorcy, a wcześniejsze zaległości rzeczywiście znikną. Państwo wykłada duże środki, zapewnia zamówienia i finansuje nowe moce. Ma prawo wymagać wyniku.
Dla Polaków rachunek jest prosty. Sprawny Jelcz oznacza miejsca pracy, podatki zostające w kraju, szybszy serwis i większą odporność armii. Słaby Jelcz oznacza opóźnienia całych programów zbrojeniowych oraz dalszą zależność od zagranicznych dostawców. Teraz potrzebna jest konsekwencja: produkcja w górę, zaległości w dół, a udział polskich komponentów stale rosnący.
Źródło: Money.pl, Targi Kielce, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Źródło: Money.pl











