
Koszty obsługi długu rosną w Polsce w zawrotnym tempie, deficyt bije historyczne rekordy, a część zobowiązań państwa znika w księgowych sztuczkach. W tym samym czasie NFZ stoi na krawędzi, szpitale walczą o przetrwanie, a politycy przekonują, iż finanse publiczne są naprawiane.
Andrzej Domański:
„…bo my krok po kroku naprawiamy finanse publiczne, poprawiamy ich przejrzystość. Uważamy, iż Polki i Polacy mają prawo do tego, aby wiedzieć, jak wydawane są ich pieniądze…”
Minister Finansów w tych dwóch zdaniach wypowiedział aż trzy kłamstwa. Finanse nie są naprawiane, nie są przejrzyste, a ]]>Polacy nie mają pojęcia, jak faktycznie wydawane są ich pieniądze.]]>
Koszty obsługi długu publicznego
Zaczniemy od liczby 30 miliardów złotych. To właśnie tyle w 2021 roku kosztowała nas obsługa długu, czyli mówiąc prościej: same odsetki za pożyczone środki. w tej chwili ta kwota wynosi już 75 miliardów złotych. To oznacza, iż statystycznie każdy Polak, od noworodka po emeryta, dokłada się do tych odsetek kwotą 2000 złotych rocznie.
Ale to dopiero początek złych informacji. Według szacunków do 2029 roku koszt obsługi długu ma wystrzelić do aż 130 miliardów. Dla porównania: to ponad dwa razy więcej niż roczny koszt całego programu 800+, który kosztuje nas około 60 miliardów.
Sprawdźmy teraz deficyt finansów publicznych, czyli na różnicę między tym, ile jako państwo zebraliśmy z podatków, a ile wydaliśmy. Tutaj sytuacja również wygląda tragicznie. Tylko w 2025 roku ten deficyt był większy niż w ciągu poprzednich pięciu lat razem wziętych!
To była największa dziura budżetowa w dziejach Polski i druga największa w całej Unii Europejskiej. Wyprzedziła nas jedynie Rumunia.
(Nie)konstytucyjny dług
Nasi politycy bardzo często powołują się na konstytucję, dlatego również to zrobię. Art 216 punkt 5 mówi następująco:
“Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 (60% – red.) wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa”.
W tym roku nasz dług publiczny ma przekroczyć 66% PKB. To oznacza, iż znajdzie się o 6% powyżej limitu, który mamy wpisany do Konstytucji – najważniejszego dokumentu w państwie. Więc mówiąc inaczej, nasz dług jest niekonstytucyjny. Słysząc to, pewnie zadajecie sobie pytanie: „Skoro to nielegalne, to jakim cudem ten budżet został uchwalony bez żadnych konsekwencji?”.
Politycy, podobnie jak iluzjoniści, nie lubią zdradzać swoich sztuczek. Ja na szczęście nie jestem ani magikiem, ani politykiem, więc powiem Wam teraz, jak nasze rządy „czarują” obywateli.
Wyobraźmy sobie, iż stawiamy dług Polski na dwóch różnych wagach. Jedna pokazuje wynik na poziomie 53,8% PKB, a druga aż 66,2%. Jak to możliwe?
Otóż pierwsza waga to nasza miara krajowa. To właśnie do niej odnosi się ten konstytucyjny limit 60%. Jednak w tym samym przepisie zamontowano ciekawą furtkę: zapis, iż to, co dokładnie wchodzi w skład tego długu, określa zwykła ustawa.

Nasi sprytni rządzący wpisują do ustawy takie zasady, które pomagają obniżyć ten wynik. Doskonałym przykładem jest wykreślenie z polskiej definicji długu zobowiązań zaciąganych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. To właśnie w BGK ulokowano Fundusz Przeciwdziałania COVID-19, z którego na tarcze antykryzysowe poszło niemal 200 miliardów złotych. Notabene, fundusz ten funkcjonuje do dziś i politycy bardzo go polubili. W ostatnich latach sfinansowano z niego zakup śmieciarek, budowę dróg, a choćby wypłatę dodatku węglowego w 2022 roku.
Z definicji wykreślono także Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. To właśnie z tego koszyczka aktualnie finansujemy ponad 30% wydatków na te wszystkie czołgi, drony i helikoptery.
Ale na nieszczęście rządzących istnieje jeszcze druga waga – unijna. To miara, którą stosuje Eurostat i nie interesują go “czary-mary” w polskich ustawach. Ich waga zlicza absolutnie wszystkie zobowiązania państwa, w tym ukryte fundusze w BGK czy realne wydatki na armię. I to właśnie ta unijna waga na koniec 2026 roku ma pokazać alarmujące 66%.

Dlatego w sensie formalnym wszystko jest w porządku, bo rząd trzyma się własnej, wygodnej definicji. Jednak w sensie ekonomicznym Polska ma gigantyczny dług, który bezczelnie schowano w miejscach, których polska Konstytucja po prostu nie widzi.
Programy socjalne i bankructwo NFZ
Wiemy już, iż w państwowej kasie dramatycznie brakuje pieniędzy i iż jako kraj wydajemy znacznie więcej, niż zbieramy z podatków. Ale zamiast ograniczyć te wydatki – jak chociażby program 800+, który kosztuje nas 60 miliardów złotych rocznie, czy trzynastą i czternastą emeryturę, pochłaniającą kolejne 31 miliardów – rząd woli szukać oszczędności tam, gdzie naprawdę decyduje się o ludzkim życiu.
Szpital w Lesku w stanie likwidacji. Masowo zamykane porodówki. Zamykane oddziały całodobowe. Badania diagnostyczne ratujące życie, takie jak kolonoskopia, przekładane choćby o 3 lata! Dziura finansowa w NFZ to już blisko 18 miliardów złotych, a ponad 50 szpitali powiatowych stoi już na skraju bankructwa.
Politycy doskonale o tym wszystkim wiedzą. Zdają sobie jednak sprawę, iż jeżeli ruszą programy socjalne, to przegrają najbliższe wybory. Dlatego żadna partia tego nie zrobi. Bo władza jest ważniejsza niż ojczyzna.
Czytaj dalej: ]]>Independent Trader - inwestowanie w złoto]]>
]]>Jak kupić złoto bezpiecznie i nie przepłacić?]]>
Autor: ]]>Mateusz Szczesik]]>










