
A miał tu być raj na ziemi… Bez opodatkowania miał być przychód do 60 tysięcy złotych, oraz zwolnienie z podatku dochodowego zarobku do 6 tys. brutto, benzyna po 5.19, koniec limitów na leczenie szpitalne, lekarz na telefon i zwrot kosztów leczenia w prywatnych klinikach, akademiki za złotówkę oraz o kredyt z oprocentowaniem 0% na zakup pierwszego mieszkania, oraz 600 zł dopłaty na wynajem mieszkania dla młodych ! Tusk zapowiedział też, iż „łamanie Konstytucji i praworządności będzie gwałtownie rozliczone i osądzone” !
Wszystkie sto „obiecanek-cacanek”, nazwanych jako „100 Konkretów Tuska” - lider koalicji 13 grudnia spisał na tekturowych tablicach i uroczyście pokazał je na gali z udziałem świadków, którzy Tuska i jego Koalicję wybrali. Wiwatom nie było końca, gdy Tusk wystąpił jako Zbawca – a może choćby Zbawiciel, który Polskę poprowadzi do Ziemi Obiecanej. niedługo „Zbawca” Polski przedstawił wykonawców swoich i koalicji obietnic, wśród których znalazł się cały aparat PSL z Kosiniakiem-Kamyszem na czele, cały aparat Polski 2050 z Hołownią oraz niezawodna lewica – kierowana przez towarzysza Czarzastego – fana generała, który Polsce zafundował stan wojenny.
Nie minęło czasu wiele od powołania rządu Tuska, gdy jako pierwszy został odwołany tuz intelektu lewactwa, czyli minister nauki (sic!) niejaki Dariusz Wieczorek - za aferę związaną z ujawnieniem nazwiska „sygnalistki” ze związków zawodowych, która przekazała informacje o aferze na Uniwersytecie Szczecińskim i została zwolniona z pracy. Ten sam minister nauki Wieczorek, jako pierwszy ujawnił w wywiadzie z listopada 2024 r., iż te wszystkie obietnice Tuska i jego junty to wielka ściema, gdyż „żeby mówić o akademiku za złotówkę, najpierw musi być akademik”!
Podobnie można więc dziś powiedzieć o „konkretach” Tuska, związanych z obniżką cen benzyny, podatków, zwrocie kosztów prywatnego leczenia, kredycie zero procent i dopłacie do wynajmu mieszkania przez ludzi młodych: „Żeby o tym mówić, najpierw trzeba mieć pieniądze!”
Dziś, gdy minęło dwa i pół roku rządów Tuska i jego fachowców od składania obietnic – zadłużenie Polski przekroczyło dwa biliony złotych i codziennie ten dług się zwiększa o ca. miliard złotych! Nic dziwnego, iż żadna z powyższych obietnic - oszukańczo nazwana przez Tuska „konkretami” nie została i nie będzie zrealizowana, gdyż oszust Tusk objawił się kilka dni temu jako pomazaniec Jehowy, zapowiadając na łamach „Financial Times” wojnę z Rosją w perspektywie "raczej miesięcy niż lat" . Ogłosił to przyznając, iż „ma pewne problemy” z wiarą, iż artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego o wzajemnej obronie sojuszników w NATO przez cały czas obowiązuje”! Tusk nie ma jednak żadnych problemów z łamaniem praworządności i Konstytucji, gdyż w państwie Tuska obowiązuje prawo takie, jak je Tusk rozumie…
Co więc nas czeka, gdy Rosja zaatakuje Polskę w perspektywie kilku miesięcy, a jedynym sojusznikiem pozostanie Francja – tak jak w 1939 roku? Będzie to Armagedon – podobny do niemieckiej okupacji, gdyż żaden Francuz nie był wtedy gotowy oddać życia za Gdańsk – a tym bardziej nie odda dzisiaj życia za Danzig, w którym urodził się Donald Tusk. Co innego Niemcy – ci chętnie się w Polsce pojawią – zwłaszcza na zaproszenie niemieckiego namiestnika…
Tak więc po co nam szpitale, porodówki, gabinety onkologiczne, inwestycje w CPK, terminale kontenerowe i elektrownie atomowe i obniżenie podatków, skoro Tusk i jego koalicjanci już przed wyborami w 2023 roku wiedzieli, iż te wszystkie „konkrety” to wielka ściema? Przecież już od maja 2024 roku Władysław Kosiniak-Kamysz ma spakowany "plecak ewakuacyjny", do czego przyznał się w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ! Nic więc dziwnego, iż ani wicepremiera Kosiniaka-Kamysza i świadków pomazańca Jehowy nie wzrusza zapaść Polski, skoro za parę miesięcy czeka nas Armagedon …
Pamiętam rok 1975, gdy sąsiadka – Świadek Jehowy nakłaniała moich rodziców do opuszczenia mieszkania i ukrycia się pobliskich lasach – czekając na koniec świata. Ludzie z zapartym tchem oglądali wtedy Dziennik Telewizyjny, wypatrując znaków w bieżących wydarzeniach politycznych. Emocje sięgały zenitu. Latem 1975 roku odbył się zjazd członków zgromadzenia, zaś w publikacjach Towarzystwa Strażnica sugerowano, iż rok 1975 może oznaczać koniec 6000 lat istnienia człowieka. W rezultacie wielu Świadków Jehowy sprzedawało domy, rezygnowało z pracy i poświęcało się działalności „ewangelizacyjnej” wierząc w zapowiedzi Ciała Kierowniczego z siedzibą w Brooklynie.
Dziś w rolę pomazańca Jehowy wpisał się premier Tusk, w swej „niezwykłej wypowiedzi” – jak to określił „Financial Times”, zaś Ciało Kierownicze z wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem czeka na zapowiedziany koniec świata z plecakami ewakuacyjnymi na plecach…












