Na lotnisku w Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej, azerskiej eksklawie oddzielonej przez terytorium Armenii, spadły drony nadlatujące z Iranu, wywołując pożar i uszkodzenia budynków – w tym terminalu – oraz raniąc dwóch cywilów. W związku z incydentem Azerbejdżan wezwał irańskiego ambasadora i zapowiedział możliwość podjęcia odwetowych działań mimo wcześniejszych zapewnień o neutralności w stosunku do Teheranu.
Warto zaznaczyć, iż prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew był jednym z nielicznych światowych przywódców, którzy złożyli kondolencje Iranowi po śmierci najwyższego przywódcy Aliego Chameneiego zabitego w sobotę podczas amerykańsko-izraelskich ataków.
Pomimo tego reżim mułłów wśród swoich celów obrał Nachiczewańską Republikę Autonomiczną, oderwaną część Azerbejdżanu, i rozpoczął ataki dronów na miasto Nachiczewan i jego lotnisko. To po raz kolejny obnaża istotę reżimu mullahów: jego wrogość i niewdzięczność. Po raz kolejny widać wyraźnie, iż irański reżim jest destrukcyjny, nie uznaje żadnych 'czerwonych linii’ i nie rozumie polityki dobrosąsiedzkiego porozumienia i przyjaźni – czytamy w komunikacie rządowej agencji APA.
W sobotę 28 lutego USA i Izrael przeprowadziły skoordynowany atak na cele wojskowe w Iranie, co doprowadziło do szerokiej eskalacji konfliktu, a Teheran w odwecie wystrzelił pociski i drony m.in. w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Bahrajnu oraz innych państw regionu z amerykańskimi instalacjami wojskowymi.
