"Człowiek człowiekowi wilkiem", "wilk w owczej skórze" czy "nie wywołuj wilka z lasu" - to tylko niektóre powiedzenia związane z tymi drapieżnikami, jakie - według Ministerstwa Klimatu i Środowiska - należy wyrzucić ze słownika. Akcja resortu wywołała kontrowersje, a jego rzecznik Marek Pogorzelski tłumaczy, iż była to "prowokacja", mająca zwrócić uwagę na poważny problem.
"Intelektualna prowokacja" ministerstwa. Kontrowersje wokół przysłów o wilkach

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zorganizowało akcję, której celem jest interpretowanie na nowo powiedzeń związanych z wilkiem. Resort tłumaczy, iż np. zwrot "wilk w owczej skórze" należy odrzucić, bo "utrwala stereotyp, iż wilk ma zawsze złe intencje".
Podobne propozycje dotyczą takich powiedzeń jak "człowiek człowiekowi wilkiem", "nie wywołuj wilka z lasu", "wilczy bilet", "patrzeć na kogoś wilkiem" i "wilcze prawo".
Przysłowia i powiedzenia o wilkach. Ministerstwo tłumaczy się z kampanii
Akcja, której celem miało być złagodzenie wizerunku wilków wywołała falę krytyki. Tymczasem ministerstwo kilka dni wcześniej zwracało uwagę na fałszywe informacje dotyczące wilków i niedźwiedzi, które w dobie sztucznej inteligencji produkowane są w ilościach hurtowych.
- Bardzo trudno się z tymi informacjami przebić - tłumaczył w "Wydarzeniach" Marek Pogorzelski. - Nagle zyskaliśmy bardzo duże zasięgi - wyjaśnił.
Jedocześnie podkreślił, iż była to "prowokacja" i ma nadzieję, iż "nikt nie potraktował jej poważnie".
WIDEO: "Intelektualna prowokacja" ministerstwa. Zamieszanie wokół przysłów o wilkach

"Prowokacja intelektualna" czy "szukanie problemów na siłę"?
Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej tłumaczył, iż wynik tego typu kampanii bardzo często jest trudny do przewidzenia. - Z prowokacjami intelektualnymi, w tym prowokacjami językowymi jest tak, iż czy one się sprawdzają, czy nie, to jesteśmy w stanie ocenić po reakcji opinii publicznej - powiedział polityk Nowej Lewicy.
Starań urzędników resortu nie doceniła była wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Anna Gembicka. - W ministerstwie teraz siedzi stado baranów, które zamiast zajmować się swoją robotą, zajmuje się szukaniem problemów na siłę - oceniła.














