Imigranci zdecydowali o wynikach wyborów w Szwecji

magnapolonia.org 4 hours ago

Wybory parlamentarne w Szwecji zakończyły się wynikiem, który jeszcze długo może pozostawiać kraj bez stabilnego rządu. Po przeliczeniu około 95% głosów blok centrolewicowy kierowany przez socjaldemokratkę Magdalenę Andersson miał 176 mandatów, podczas gdy prawicowe ugrupowania związane z premierem Ulfem Kristerssonem – 173. Różnica wynosi zaledwie trzy miejsca w 349-osobowym parlamencie. Ostateczny wynik nie pozostało przesądzony, ponieważ pozostały do policzenia m.in. głosy zagraniczne.

Imigranci zdecydowali o wynikach wyborów w Szwecji. Wynik ten trudno jednak analizować bez uwzględnienia potężnej zmiany demograficznej, jaka zaszła w Szwecji w ostatnich dekadach. W ciągu ostatnich 25 lat do kraju przyjechało około 2,5 mln imigrantów. W wielu dzielnicach zamieszkanych w dużej mierze przez ludność imigrancką to właśnie lewica odnotowała przytłaczające poparcie. W sztokholmskim Rinkeby, jednej z dzielnic o bardzo dużym udziale mieszkańców imigranckiego pochodzenia, blok centrolewicowy otrzymał aż 94% głosów.

To właśnie ten fakt powinien być jednym z najważniejszych tematów debaty o przyszłości szwedzkiej polityki. Imigracja nie jest już wyłącznie kwestią polityki społecznej czy bezpieczeństwa. Zmienia również strukturę elektoratu, a tym samym układ sił politycznych.

Szczególnie interesujące jest to, iż zwycięstwo lewicy nie oznacza powrotu do dawnej, liberalnej polityki migracyjnej. Szwedzcy socjaldemokraci sami przesunęli się w ostatnich latach w kierunku znacznie bardziej restrykcyjnego stanowiska. W Szwecji zaostrzono przepisy azylowe, ograniczono świadczenia i zwiększono liczbę deportacji. Liczba wniosków azylowych spadła do poziomu najniższego od około 40 lat.

Mimo tego w dzielnicach z dużą populacją imigrancką lewica przez cały czas cieszy się ogromnym poparciem. Pokazuje to mechanizm, o którym w europejskiej debacie politycznej mówi się zdecydowanie zbyt rzadko: masowa migracja może w długiej perspektywie zmieniać nie tylko społeczeństwo, ale również wynik wyborów.

W tegorocznych wyborach szczególnie mocno ucierpieli Szwedzcy Demokraci. Ugrupowanie, które przez lata rosło w siłę dzięki sprzeciwowi wobec masowej migracji, uzyskało około 17,6% głosów – o około trzy punkty procentowe mniej niż cztery lata wcześniej. Był to pierwszy spadek poparcia dla tej partii od momentu jej wejścia do parlamentu w 2010 roku.

Jednocześnie dane z najbardziej imigranckich okręgów pokazują ogromną przewagę lewicy. W Rinkeby centrolewica zdobyła 94 proc. głosów. Trudno więc ignorować pytanie, w jakim stopniu zmiana struktury ludności wpływa na polityczny kierunek Szwecji.

W ten sposób można otwarcie stwierdzić, iż prawica przegrała wyłącznie z powodu głosów imigrantów. Należy więc postawić pytanie, czy masowa imigracja jest dla europejskiej lewicy wyłącznie projektem ideologicznym i społecznym, czy również – świadomie lub nie – sposobem na trwałe powiększanie własnego elektoratu. Szwedzkie wybory pokazują, iż pytania o związek między migracją a przyszłym kształtem europejskich dyzmokracji nie można już dłużej spychać na margines.

Sprawa jest poważna tym bardziej, iż szwedzki przypadek nie jest odosobniony. Masowa imigracja dotyczy bowiem wielu państw Europy. Wszędzie powtarza się ten sam schemat – imigranci, jeżeli zdobyli prawa wyborcze, masowo głosują na lewicę, która gwarantuje ich przywileje socjalne i gospodarcze. jeżeli zmiana struktury demograficznej będzie przez cały czas postępowała, w kolejnych dekadach może mieć coraz większe znaczenie dla tego, kto w Europie będzie wygrywał wybory. Nie tylko w Szwecji, ale w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, Belgii, Niemczech i innych krajach.

Polecamy również: ZUS będzie dopłacał do emerytur Brazylijczyków

Read Entire Article