Za 2026 r. nie ma jeszcze pełnej rocznej liczby nowo przyjętych imigrantów, ale najnowsza twarda miara pokazuje skalę: na koniec marca 2026 r. w ZUS było 1,305 mln cudzoziemców objętych ubezpieczeniami. To nie jest liczba wszystkich imigrantów ani liczba nowych przyjazdów, ale najlepszy szybki wskaźnik legalnej obecności cudzoziemców na rynku pracy.
Najpierw definicja, potem liczba
Pytanie „ilu imigrantów przyjęła Polska w 2026 roku” brzmi prosto, ale urzędowo nie ma jednej kategorii „przyjętych imigrantów”. Państwo liczy cudzoziemców według podstaw pobytu, zezwoleń, ochrony międzynarodowej, pracy, ubezpieczeń, ruchu granicznego i rejestrów administracyjnych. Każda z tych liczb opisuje coś innego.
Dlatego odpowiedź musi być uczciwa: na koniec marca 2026 r. ZUS wykazał 1,305 mln cudzoziemców w ubezpieczeniach emerytalnym i rentowych. To 8 proc. wszystkich ubezpieczonych. Pełne dane roczne o nowych decyzjach pobytowych za 2026 r. będą znane dopiero po zakończeniu roku.
Co pokazuje ZUS
ZUS mierzy osoby pracujące legalnie i zgłoszone do ubezpieczeń. To nie obejmuje wszystkich cudzoziemców, ale dobrze pokazuje, jak mocno polski rynek pracy opiera się na pracownikach z zagranicy. Według ZUS najliczniejszą grupę stanowili obywatele Ukrainy i Białorusi.
W naszym wcześniejszym opracowaniu o tym, ilu cudzoziemców jest w Polsce, widać tę samą prawidłowość: Polska przestała być wyłącznie krajem emigracji, a stała się państwem imigracyjnym. Wielu polityków woli tego nie mówić, bo taka diagnoza wymaga odpowiedzialności.
Co pokazuje GUS
GUS w statystykach eksperymentalnych wskazał, iż w ostatnim dniu grudnia 2025 r. pracę w Polsce wykonywało 1 141,1 tys. cudzoziemców, o 7,2 proc. więcej niż rok wcześniej. To ostatnia pełniejsza seria danych sprzed 2026 r. i ważne tło dla odczytu z ZUS.
Różnica między GUS a ZUS wynika z metodologii. Jedna instytucja opisuje pracę w gospodarce narodowej, druga ubezpieczenia społeczne. Dla obywatela sens jest jednak jasny: cudzoziemcy stali się trwałym elementem polskiej gospodarki.
Pobyt, praca, ochrona
Urząd do Spraw Cudzoziemców i portal migracje.gov.pl pokazują inną stronę zjawiska: ważne dokumenty pobytowe, postępowania i strukturę obywatelstw. Sam portal migracje.gov.pl podkreśla, iż dane o dokumentach pobytowych nie obejmują wszystkich osób, na przykład przebywających na wizach.
To ważne zastrzeżenie. Debata o migracji nie może opierać się na jednej tabeli, wyrwanej z kontekstu. Trzeba łączyć dane o pracy, pobycie, ochronie czasowej, odmowach wjazdu i nielegalnym pobycie. Dopiero wtedy widać realną skalę.
Polityka migracyjna nie może być dodatkiem do rynku pracy
Przedsiębiorcy często chcą szybkiego dostępu do pracowników. To zrozumiałe z perspektywy firmy. Państwo ma jednak szerszy obowiązek. Musi patrzeć na bezpieczeństwo, demografię, koszty integracji, presję na usługi publiczne i poziom płac Polaków.
Dlatego polityka migracyjna dla Polaków powinna zaczynać się od pytania o interes narodowy. Ilu ludzi potrzebujemy, w jakich zawodach, na jak długo, na jakich warunkach i z jaką kontrolą państwa.
Gdzie jest granica rozsądku
Migracja kontrolowana może uzupełniać braki na rynku pracy. Migracja bez strategii zmienia strukturę społeczną poza plecami obywateli. Tu przebiega granica. Nie przez pochodzenie ludzi, ale przez odpowiedzialność państwa.
Polska nie może powtarzać błędów Zachodu, gdzie przez lata mówiono wyłącznie o gospodarce, a potem społeczeństwa płaciły rachunek za gettoizację, konflikty kulturowe i presję na budżety lokalne. U nas trzeba działać wcześniej.
Najważniejsze liczby
1,305 mln cudzoziemców w ZUS na koniec marca 2026 r. pokazuje skalę legalnej pracy i ubezpieczeń. 1 141,1 tys. cudzoziemców wykonujących pracę według GUS na koniec grudnia 2025 r. pokazuje trend wzrostowy. Do tego dochodzą dane pobytowe UDSC, ochrona czasowa obywateli Ukrainy i ruch graniczny.
To nie jest powód do paniki. To powód do polityki. Polska potrzebuje systemu, który przyjmuje tylko tyle migracji, ile jest w stanie kontrolować, zweryfikować i włączyć bez szkody dla bezpieczeństwa Polaków.
Puenta
Jeżeli w 2026 r. politycy przez cały czas będą mówić o migracji półsłówkami, obywatele słusznie stracą cierpliwość. Liczby są już duże. Teraz potrzebne są jasne kryteria, sprawna Straż Graniczna, odpowiedzialna administracja i pierwszeństwo polskiego interesu. Humanitaryzm bez kontroli staje się lekkomyślnością, a rynek pracy bez polityki narodowej zaczyna rządzić państwem.
Źródło: ZUS, GUS, migracje.gov.pl.
















