Péter Szijjártó nie wymienił wprost nazwiska Zbigniewa Ziobry, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, do kogo nawiązuje. Na konferencji prasowej ogłosił, iż władze Węgier zatwierdziły kilka wniosków o azyl z Polski, przyznając ochronę osobom, które miałyby być narażone na "prześladowania polityczne". To pierwszy tak otwarty komunikat Budapesztu po informacji, iż były minister sprawiedliwości otrzymał status uchodźcy politycznego.
Szijjártó poszedł dalej, stawiając bardzo ostrą diagnozę o sytuacji w Polsce. Stwierdził, iż demokracja i praworządność nad Wisłą "znajdują się w kryzysie i są zagrożone", a polska telewizja publiczna ma być "praktycznie okupowana". Z ust szefa dyplomacji państwa należącego do Unii Europejskiej to nie jest kurtuazyjna uwaga, ale otwarty zarzut pod adresem rządu Donalda Tuska.
Warszawa reaguje dyplomatycznym sprzeciwem. Do siedziby polskiego MSZ został wezwany ambasador Węgier, który usłyszał oficjalny protest wobec decyzji o azylu. Mimo tego Budapeszt wciąż nie przekazał w kanałach dyplomatycznych, kogo dokładnie objął ochroną, ograniczając się do ogólnych formułek o przestrzeganiu prawa krajowego i unijnego.
Tusk: "architekt korupcji", Morawiecki: "demokratura", ale zostaje
Premier Donald Tusk natychmiast postanowił nagłośnić sprawę poza granicami kraju. Na platformie X opublikował wpis po angielsku, w którym nazwał Zbigniewa Ziobrę "byłym ministrem sprawiedliwości, architektem systemu politycznej korupcji", a wybór azylu na Węgrzech uznał za "logiczny". Według Tuska Budapeszt udziela parasola ochronnego politykowi, który odpowiada za patologiczny model rządzenia.
"Były minister sprawiedliwości (!), Zbigniew Ziobro, który był architektem systemu politycznej korupcji, zwrócił się do rządu Viktora Orbána o azyl polityczny. Logiczny wybór" – napisał szef rządu.
Z kolei były premier Mateusz Morawiecki próbuje iść zupełnie inną ścieżką niż Ziobro. W rozmowie z RMF FM przyznał, iż decyzja o azylu dla Ziobry "nie jest dla niego dziwna", bo jego zdaniem polska prokuratura działa dziś w sposób motywowany politycznie. Jednocześnie sam zdecydowanie odcina się od pomysłu szukania schronienia za granicą. Zapewnia, iż "nie będzie starał się o żaden azyl" i iż "niech go tutaj sądzą, jak mają ochotę". Zapowiada też, iż będzie "walczył na ubitej ziemi z tym rządem".
– Na pewno się nie będę starał nigdzie o żaden azyl. Niech mnie tutaj sądzą, jak mają ochotę – stwierdził Morawiecki.
Na tym tle jeszcze mocniej widać różnicę między obozem dawnych koalicjantów. Ziobro stawia na narrację o "polowaniu politycznym" i buduje wizerunek uchodźcy, Morawiecki – choć sam ma na karku zarzuty związane z wyborami kopertowymi z 2020 roku – chce pokazać się jako ktoś, kto nie ucieka przed krajowym wymiarem sprawiedliwości.
Orbán buduje swoją opowieść o Polsce, a kryzys przenosi się do Europy
Słowa Pétera Szijjártó o "kryzysie demokracji i praworządności w Polsce" pokazują, iż Węgry budują w ten sposób własną opowieść o sytuacji nad Wisłą, w której to nie były minister sprawiedliwości ma problem z prawem, ale Polska jako państwo ma problem z praworządnością.
Każde kolejne zdanie węgierskiego ministra – o prześladowaniach politycznych czy "okupowaniu" mediów publicznych – wzmacnia narrację, iż Budapeszt ratuje ofiary, a nie ukrywa oskarżonych polityków. Ciekawe, jak długo Orbán będzie gotów brać na siebie polityczny koszt ochrony Ziobry i Romanowskiego.












