Zimą w Holandii wyginęło 24 proc. rodzin pszczelich – wynika z corocznego badania prowadzonego
przez Wageningen University & Research (WUR).
To czwarty rok z rzędu, w którym zimowa śmiertelność pszczół miodnych przekracza
20 proc.; najwyższa była w prowincji Groningen.
Dane pochodzą z ankiety przeprowadzonej wśród holenderskich pszczelarzy. Badanie prowadzi WUR we współpracy z Nederlandse Bijenhoudersvereniging, Imkers Nederland, pszczelarzami biodynamicznymi i pszczelarzami zawodowymi, na zlecenie ministerstwa rolnictwa, rybołówstwa, bezpieczeństwa żywnościowego i przyrody.
Wyniki pokazują duże różnice regionalne. Najwyższą śmiertelność zimową odnotowano w prowincji Groningen, gdzie zginęło 41,5 proc. rodzin pszczelich. Najniższy
wynik miało Overijssel – 16,9 proc. Straty powyżej średniej krajowej zanotowano także w Zelandii,
Utrechcie i Holandii Północnej.
Według WUR dokładne przyczyny różnic regionalnych
nie są znane. Mogą mieć znaczenie praktyki pszczelarskie
i lokalne warunki środowiskowe. Na zimową śmiertelność wpływa wiele czynników, m.in. utrata matki, niedobór pokarmu, choroby i słaba kondycja rodziny przed zimą.
Jednym z najważniejszych zagrożeń pozostaje wywołujący warrozę pasożyt dręcz pszczeli (Varroa destructor) oraz przenoszone przez niego wirusy. WUR podał, iż 86,9 proc. holenderskich pszczelarzy podjęło ostatniej zimy działania przeciwko warrozie. To wynik zbliżony do poprzednich lat.
Niejasny pozostaje wpływ szerszenia azjatyckiego.
W 2024 r. obecność tego inwazyjnego gatunku w swojej okolicy zgłaszało 24,7 proc. pszczelarzy, a w 2025 r.
już 56,4 proc. Badacze spodziewają się, iż jego znaczenie dla pszczelarstwa będzie w kolejnych latach rosnąć.
W ankiecie wzięło udział 840 pszczelarzy, reprezentujących prawie 8 proc. wszystkich pszczelarzy w Holandii. Ponad połowa respondentów (55,6 proc.) zgłosiła, iż wszystkie ich rodziny przetrwały zimę, ale 7 proc. zadeklarowało,
że straciło cały swój stan.
APW, PAP










