Handel dziećmi w Warszawie odwołany. Właściciel sali: nie chcemy z nimi współpracować

pro-life.pl 2 days ago

Zaplanowana na 12–13 września w Warszawie „konferencja” ukraińskiej firmy BioTexCom, która promuje surogację, nie odbędzie się w pierwotnie planowanym miejscu. Właściciel sali odmówił współpracy, jak tylko zorientował się, czym naprawdę zajmuje się organizator.

Centrum Żoliborz przy alei Jerozolimskich 49 w Warszawie, które media wskazywały jako miejsce spotkania, zdecydowanie zdementowało informacje o rezerwacji. Zarząd obiektu potwierdził, iż ukraińska spółka rzeczywiście pytała o wynajem sali szkoleniowej i dostała ofertę, ale do żadnej formalnej rezerwacji nie doszło. Kiedy właściciele dowiedzieli się, czym firma się zajmuje, przerwali rozmowy. Wyraźnie podkreślili też, iż BioTexCom nigdy nie miał prawa używać adresu Centrum Żoliborz w swoich materiałach.

Osobom, które przez cały czas dopytują o wydarzenie, obiekt odpowiada, iż spotkanie zostało przełożone na bliżej nieokreślony termin, a jako powód podaje bezpieczeństwo klientów firmy. Sam BioTexCom oficjalnie nie wycofał się z Warszawy i zapowiedź konferencji wciąż wisi na jego stronie, a zainteresowanych odsyła teraz do indywidualnych „konsultacji” przez WhatsApp.

Takie rozwiązanie pozwala firmie unikać rozgłosu i publicznej kontroli, a jednocześnie dalej działać na polskim rynku w mniej widoczny sposób.

Skąd ta decyzja? Presja opinii publicznej i prawa

Do rezygnacji z sali doprowadził cały splot wydarzeń: zawiadomienie do prokuratury złożone przez Instytut Ordo Iuris, petycja obywatelska, stanowcze apele Akcji Katolickiej i Konferencji Episkopatu Polski, zapowiedź pikiety oraz zaangażowanie organizacji pro-life. Sprawę nagłośniły też liczne publikacje prasowe, które pytały wprost: czy w Polsce ma być miejsce na jawną promocję procederu, którego istotą jest komercyjne wykorzystanie ciała kobiety i handel dziećmi?

Instytut Ordo Iuris złożył w Prokuraturze Rejonowej w Warszawie zawiadomienie dotyczące działalności BioTexCom. Wskazał na przepisy Kodeksu karnego o nielegalnym organizowaniu adopcji dla korzyści majątkowej, przygotowaniu do handlu ludźmi oraz udziale w zorganizowanej grupie przestępczej. Prawnicy Instytutu wnieśli też o zakaz opuszczania kraju dla osób odpowiedzialnych.

Ekspertka Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris podkreślała, iż reklamowanie komercyjnej reprodukcji sprowadza ciało kobiety do roli środka produkcji, a dziecko czyni produktem szytym na miarę oczekiwań klienta. Instytut działa też na forum międzynarodowym i jako uczestnik koalicji wokół Deklaracji z Casablanki apeluje do Komitetu Praw Dziecka ONZ o uznanie odpłatnej surogacji za formę handlu dziećmi w rozumieniu Konwencji o prawach dziecka.

BioTexCom – firma z długą listą kontrowersji

To nie pierwszy raz, kiedy praktyki tej spółki budzą oburzenie. W listopadzie 2021 roku firma zorganizowała promocję z okazji Black Friday i oferowała rabaty na pakiety surogacyjne, w tym prawie 65-tysięczny euro pakiet „All inclusive VIP”. Dziecko poczęte w ramach takiej usługi stało się towarem objętym sezonową wyprzedażą, jak sprzęt AGD czy elektronika. Cennik firmy przypomina katalog biura podróży: pakiety „standard”, „standard plus” i „VIP” w cenach od niespełna 37 do prawie 65 tysięcy euro. Różnica polega tylko na tym, iż przedmiotem transakcji jest istota ludzka.

Najbardziej wstrząsający obraz tej działalności świat zobaczył w maju 2020 roku. Firma opublikowała wtedy nagranie z kijowskiego hotelu, gdzie w rzędach przezroczystych łóżeczek leżało 46 noworodków oczekujących na odbiór przez zagranicznych zamawiających, odciętych od Ukrainy pandemicznymi restrykcjami. Materiał, przetłumaczony na kilka języków, miał skłonić klientów do nacisku na własne rządy w sprawie zgody na wjazd. Obraz niemowląt ułożonych rządami, filmowanych z góry przesuwającą się kamerą, przywoływał skojarzenia z linią produkcyjną i dla wielu stał się symbolem odczłowieczenia, jakie niesie komercyjna surogacja.

Szacuje się, iż przed pełnoskalową wojną Ukraina odpowiadała za znaczną część światowego „eksportu” dzieci urodzonych przez matki zastępcze, a sam BioTexCom miał realizować około dwóch trzecich tego rynku. W przeszłości firma i jej właściciel byli też przedmiotem śledztwa dotyczącego ponad tysiąca nieprawidłowych procedur, choć zarzutów wówczas nie postawiono. Australijska telewizja publiczna ujawniła z kolei przypadki porzucania przez zamawiających dzieci urodzonych z niepełnosprawnościami, odrzucony jako „wadliwy” towar noworodek trafiał wtedy do ukraińskiego sierocińca lub szpitala.

Paryż i Rzym pokazują, iż skuteczna walka jest możliwa

Doświadczenia innych państw europejskich pokazują, iż konsekwentna presja społeczna i legislacyjna potrafi trwale ograniczyć działalność branży surogacyjnej.

We Francji przez lata odbywały się targi promujące usługi macierzyństwa zastępczego, mimo iż sama surogacja jest tam nielegalna. Organizacje broniące rodziny na czele z ruchem znanym wcześniej jako La Manif Pour Tous, prowadziły wieloletnią kampanię: manifestacje, akcje informacyjne i pozwy sądowe przeciwko organizatorom oraz właścicielom obiektów, zarzucając im współudział w pośrednictwie surogacyjnym. Pod narastającą presją targi musiały zmieniać lokalizacje na coraz mniejsze, aż w kwietniu 2025 roku organizatorzy ogłosili ostateczne przeniesienie wydarzenia poza Francję, do Brukseli. Prezes organizacji broniącej rodziny nazwała to owocem wieloletniej, systematycznej mobilizacji.

Znacznie dalej poszły Włochy

Surogacja jest tam zakazana od 2004 roku, a złamanie zakazu grozi więzieniem i wysokimi grzywnami. Ponieważ obejście prawa poprzez wyjazd za granicę na Ukrainę, do Gruzji czy Stanów Zjednoczonych było stosunkowo proste, rząd Giorgii Meloni zdecydował się zamknąć tę lukę. Uchwalona jesienią 2024 roku nowelizacja, którą włoskie media nazwały przestępstwem uniwersalnym, sprawia, iż obywatel włoski odpowiada według prawa krajowego również wtedy, gdy proceder zrealizował poza granicami kraju. Premier Meloni uzasadniała zmianę jako regułę zdrowego rozsądku, sprzeciwiającą się utowarowieniu ciała kobiety i dzieci, podkreślając, iż życie ludzkie nie ma ceny.

Włoskie rozwiązanie pokazuje, iż państwo traktujące surogację jako formę handlu ludźmi dysponuje realnymi narzędziami prawnymi, by przeciwdziałać jej także poza własnymi granicami nie musi poprzestawać na samych deklaracjach.

Cena płacona przez całe życie

Za każdą statystyką i każdym cennikiem stoi konkretny człowiek, który do końca życia mierzy się ze skutkami decyzji podjętej bez jego udziału. Podczas czerwcowej konferencji zorganizowanej przez Instytut Ordo Iuris wraz z Centrum Badawczo-Dydaktycznym Katolickiej Nauki Społecznej UKSW poruszające świadectwo złożyła Olivia Maurel, osoba urodzona w wyniku surogacji. Mówiła o poczuciu, jakby od początku była przeznaczona do porzucenia przez rodziców genetycznych. W tym samym wydarzeniu wzięła udział Specjalna Sprawozdawczyni ONZ do spraw przemocy wobec kobiet i dziewcząt, która opowiedziała się za całkowitym zakazem surogacji na świecie.

Co dalej? Potrzebne twarde prawo, nie tylko czujność

Odwołanie warszawskiej konferencji BioTexCom to dobra wiadomość i dowód, iż zorganizowany sprzeciw społeczny przynosi realne efekty. Nie jest to jednak koniec sprawy. Firma nie zrezygnowała z obecności na polskim rynku jedynie przeniosła ofertę do mniej widocznego kanału indywidualnych konsultacji online, a zapowiedź warszawskiego wydarzenia wciąż figuruje na jej stronie.

Potrzebna jest więc dalsza czujność ze strony właścicieli obiektów konferencyjnych i hotelowych, ale przede wszystkim zdecydowana reakcja instytucji państwowych. Wzorem godnym naśladowania pozostaje rozwiązanie przyjęte przez Włochy: surowe sankcje karne za korzystanie z usług macierzyństwa zastępczego, niezależnie od tego, czy proceder odbywa się na terytorium Polski, czy za granicą. Tylko takie przepisy mogą skutecznie zamknąć furtkę pozwalającą obchodzić krajowy zakaz i ograniczyć rynek, na którym ciało kobiety i dziecko stają się przedmiotem handlu.

jb
Źródło: Na podstawie materiałów Instytutu Ordo Iuris.

Read Entire Article