Gotowi na wszystko

polska-zbrojna.pl 5 hours ago

Liczba alarmów Alpha Scramble na wschodniej flance NATO w lipcu 2026 roku wzrosła o ponad 250% w porównaniu z lipcem 2025 roku. Przyczyną są rosyjskie prowokacje nad Bałtykiem. Przechwycenia intruzów znajdujących się w pobliżu polskich granic dokonuje para dyżurnych myśliwców F-16. Jak krok po kroku wygląda działanie pilotów, którzy usłyszą alarm?

W ostatnich latach, gdy rosyjskie lotnictwo dalekiego zasięgu rozpoczyna ataki na Ukrainę, polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) informuje o uruchomieniu „niezbędnych sił i środków” do ochrony polskiej przestrzeni powietrznej. Za tym komunikatem kryje się m.in. procedura Alpha Scramble. Dyżurna para uzbrojonych myśliwców musi niezwłocznie znaleźć się w powietrzu, a piloci są gotowi na każdy scenariusz: od przechwycenia rosyjskiego samolotu i identyfikacji niezidentyfikowanego obiektu, przez pomoc cywilnej lub sojuszniczej maszynie, po reakcję na realne zagrożenie dla przestrzeni NATO.

REKLAMA

Od alarmu do startu

Podstawą całego systemu jest Quick Reaction Alert (QRA) – dyżur bojowy, w ramach którego wyznaczone samoloty wraz z załogami pozostają w gotowości do szybkiego startu. Gotowość nie dotyczy wyłącznie dwóch pilotów siedzących w pobliżu samolotów, ale całego zespołu składającego się m.in. z techników Służby Inżynieryjno-Lotniczej (SIL), logistyków, kontrolerów ruchu lotniczego.

„System obrony powietrznej RP funkcjonuje w sposób ciągły i jest zintegrowany z systemem obrony powietrznej i przeciwrakietowej NATO. Jego zadanie to bieżące monitorowanie sytuacji w przestrzeni powietrznej, identyfikacja potencjalnych zagrożeń oraz zapewnienie możliwości adekwatnej reakcji”, informuje Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ). Dyżurne pary samolotów są jednym z elementów tego systemu. o ile zachodzi potrzeba użycia myśliwców, wydawana jest komenda: „Alpha Scramble”. Wówczas piloci przerywają to, co w danej chwili robią, i przechodzą do działania w specjalnym trybie. Samoloty są już wcześniej odpowiednio przygotowane i skonfigurowane, więc po otrzymaniu alarmu rozpoczyna się procedura, której kolejne elementy są wykonywane niemal automatycznie. Może się również zdarzyć, iż piloci „wchodzą” w tryb alarmowy w trakcie wykonywania lotu treningowego.

DORSZ zaznacza, iż dobór sił i środków jest każdorazowo uzależniony od charakteru sytuacji, dostępnych danych oraz oceny prowadzonej przez adekwatne elementy systemu dowodzenia NATO i narodowego. Dotyczy to również zdarzeń mających miejsce w rejonach sąsiadujących z polską przestrzenią powietrzną.

Nie tylko obcy samolot

Alpha Scramble jest reakcją na sytuację, którą trzeba sprawdzić, rozpoznać albo zabezpieczyć. Przykład: gdy radar wykryje samolot, który nie ma planu lotu, nie używa transpondera albo nie utrzymuje łączności z kontrolą ruchu lotniczego, informacja trafia do odpowiedniego centrum operacji powietrznych NATO. jeżeli konieczna jest interwencja, centrum decyduje, z której bazy wysłać myśliwce.

Polskie komunikaty o Alpha Scramble najczęściej dotyczą F-16 lecących w kierunku rosyjskiego samolotu rozpoznawczego nad Bałtykiem. To jednak tylko jeden ze scenariuszy. Płk pil. Krzysztof Duda, dowódca 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, podkreśla, iż dyżurna para może zostać wykorzystana do znacznie szerszego zakresu zadań. Jednym z nich jest przechwycenie samolotu, który może zostać porwany i wykorzystany do ataku terrorystycznego lub sabotażu. Innym – pomoc cywilnej maszynie, która utraciła łączność albo ma problemy techniczne.

Dowódca przywołał przykład, kiedy polskie myśliwce zostały użyte do wsparcia samolotu cywilnego, którego podwozie nie wysunęło się prawidłowo. Podobnie może wyglądać reakcja na maszynę sojuszniczą, która znalazła się w polskiej przestrzeni powietrznej i wymaga pomocy. – Para dyżurna może wykonywać rożne zadania – wszystko zależy od sytuacji i decyzji podejmowanych na odpowiednim szczeblu dowodzenia – zaznacza płk Duda.

„Sox”, pierwszy Polak szkolący pilotów F-16 w USA, wspomina misję, podczas której para miała przechwycić samolot naruszający strefę ograniczenia lotów. Okazał się nią akrobacyjny Extra 300. – To było wyzwanie, m.in. ze względu na osiągi tego małego samolotu. Extra leciała wolno i nisko, około 600 m nad ziemią. Przechwyciliśmy ją, ale lot z małą prędkością na takiej wysokości jest trudny i wymaga ogromnego skupienia. Im niżej, tym większe zagrożenia dla odrzutowców, np. ze względu na większą liczbę ptaków – tłumaczy oficer.

Przechwycenie i co dalej?

Gdy polskie myśliwce z pary dyżurnej znajdą się w pobliżu podejrzanej maszyny, rozpoczyna się kolejny etap. Celem może być potwierdzenie jej tożsamości, ustalenie zamiarów albo nakłonienie do zmiany kursu. – Para dyżurna jest podrywana po to, by lecieć jak najbliżej tego samolotu i „świecić” swoim kodem z transpondera – tłumaczy polski pilot F-16. Pozwala to systemom naziemnym precyzyjnie powiązać pozycję myśliwca z pozycją przechwytywanej maszyny. Piloci mogą też sprawdzić jej oznaczenia i numery boczne, aby upewnić się, czy jest to samolot zgłoszony wcześniej w planie lotu.

Pierwszym sposobem nawiązania kontaktu jest radio. Pilot wykorzystuje ogólnodostępną częstotliwość, na której przechwytywany samolot powinien odbierać komunikaty. jeżeli nie odpowiada, myśliwce zbliżają się, aby zwrócić na siebie uwagę. W klasycznym przechwyceniu jeden F-16 zajmuje pozycję pozwalającą na wskazanie maszynie adekwatnego kierunku lotu. Drugi pozostaje na swoim miejscu i obserwuje sytuację. jeżeli pilot obcego samolotu nie reaguje, istnieją kolejne procedury, o których wojskowi nie mogą mówić.

Przechwycenie nie zawsze przebiega spokojnie. Polski pilot F-16, który brał udział w misji PKW Orlik na Litwie, wspomina dwa przechwycenia rosyjskich myśliwców Su-27. – Jeden leciał niemal z prędkością dźwięku i mocno manewrował. Chciał mnie zgubić – mówi pilot Jastrzębia. Rosjanin ostatecznie odpuścił, gdy zorientował się, iż polski samolot pozostaje za nim. Drugi Su-27 zwolnił do minimalnej prędkości, zmuszając polskiego pilota do dostosowania parametrów lotu. Na dużej wysokości utrzymanie pozycji obok rosyjskiej maszyny przy tak wolnym tempie stało się dla F-16 wymagającym zadaniem.

Takie działanie może utrudnić wykonanie zadania, ale nie musi oznaczać bezpośredniego zagrożenia. Granica między agresywnym zachowaniem a niebezpiecznym manewrem jest jednak szczególnie istotna w sytuacji, gdy obie maszyny poruszają się z dużą prędkością i blisko siebie.

Coraz więcej alarmów

NATO podało, iż liczba alarmów Alpha Scramble na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego w lipcu 2026 roku wzrosła o ponad 250% w porównaniu z lipcem 2025 roku. Dowództwo Połączonych Sił Sojuszniczych NATO w Brunssum jako przyczynę wskazało wielokrotne loty rosyjskich samolotów w pobliżu przestrzeni NATO bez planów lotu i z wyłączonymi transponderami. Podrywanie dyżurnych myśliwców do lotu nie musi oznaczać bezpośredniego zagrożenia, ale jest ważnym wskaźnikiem napięcia pomiędzy Federacją Rosyjską a państwami Sojuszu. Każdy taki start oznacza zaangażowanie samolotów, pilotów, obsługi technicznej i systemów dowodzenia. Im częściej trzeba podrywać dyżurną parę, tym większe obciążenie całego systemu. Przykłady z Polski pokazują, jak to działa w praktyce. W kwietniu 2025 roku brytyjskie Eurofightery stacjonujące w Malborku zostały dwukrotnie poderwane tego samego dnia. Najpierw przechwyciły rosyjski Ił-20M, który wylatywał z rejonu Królewca, a następnie dwa rosyjskie Su-30. Dwa dni później doszło do kolejnego poderwania – tym razem w związku z niezidentyfikowanym samolotem, który później rozpoznano jako kolejny Ił-20.

Wzmożona agresja i prowokacje

Płk Duda zwraca uwagę, iż sposób działania rosyjskich pilotów wyraźnie zmienił się w porównaniu z sytuacją sprzed lat, gdy podczas przechwyceń nad Bałtykiem obie strony unikały zachowań mogących prowadzić do eskalacji. Dziś – jak mówi – rosyjskie lotnictwo podejmuje bardziej agresywne działania, m.in. pojawia się przed dronami i wykorzystuje pułapki termiczne oraz radiolokacyjne, które mają zmylić ewentualnie wystrzelone pociski i radary. – To wszystko powoduje zwiększenie napięcia między pilotami. Odbieramy to jako formy nacisku i prowokacje – mówi dowódca 32 BLT.

Dyżurne myśliwce są wykonawczym elementem całego systemu – reagują na sytuację w powietrzu zgodnie z decyzjami dowództwa i przekazanymi im zadaniami. Polska nie działa przy tym sama. Nasze myśliwce współpracują z maszynami sojuszniczymi, które regularnie wzmacniają ochronę wschodniej flanki. Z Polski zadania NATO wykonywały m.in. brytyjskie Eurofightery, włoskie i holenderskie F-35, a w 2025 roku po raz pierwszy w takiej misji z terytorium innego państwa NATO uczestniczyły także szwedzkie Gripeny. W przypadku zagrożenia do działania mogą zostać włączone również naziemne systemy obrony powietrznej innych państw. To sprawia, iż polskie dyżury są częścią znacznie większej układanki – zintegrowanego systemu NATO, w którym radary, centra dowodzenia, myśliwce i obrona naziemna wspólnie monitorują i chronią przestrzeń powietrzną Sojuszu.

F-35 na dyżurze

Pierwsze polskie samoloty F-35 są już w kraju, ale nie pełnią jeszcze dyżurów bojowych. Jak zapowiedział gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych, w połowie 2027 roku będziemy w stanie certyfikować załogi samolotu i włączyć F-35 w system dyżurów bojowych. Wtedy Husarze dołączą do F-16. Samoloty piątej generacji jednak już wcześniej wykonywały z Polski zadania na rzecz NATO. Na początku 2023 roku do 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku trafiło osiem holenderskich F-35, które wspierały misję NATO Air Policing (nadzór powietrzny). Później przybyły tam cztery F-35 z Włoch. Co znamienne, część infrastruktury 22 BLT, która jest bazą macierzystą polskich MiG-29, trzeba było dostosować do wymagań samolotów piątej generacji. Wykorzystano istniejący hangar i platformy, ale przygotowano także dodatkowe zaplecze, a choćby zmodyfikowano drzwi hangaru, by podczas obsługi dostarczać do maszyn schłodzone powietrze. Mimo ograniczeń baza była w stanie zapewnić całodobową gotowość F-35 do wykonywania zadań na rzecz NATO. w tej chwili polskie F-35 korzystają już z nowoczesnej, wybudowanej od zera infrastruktury dla samolotów piątej generacji w 32 BLT w Łasku. Drugi dom Husarzy powstaje w 21 BLT w Świdwinie.

Jakub Zagalski
Read Entire Article