Giertych i Republika grają znaczonymi kartami. Borowski to tylko przynęta

gazetatrybunalska.info 3 days ago

W styczniu br. sąd prawomocnie skazał Adama Borowskiego za wypowiedź, którą wygłosił na antenie Telewizji Republika w kontekście afery Polnordu. Borowski stwierdził, iż Roman Giertych jako adwokat „współpracuje z przestępcami” oraz iż „dawał swoich znajomych, godził się na to, żeby jego znajomi byli tymi słupami”. Zdaniem sądu były to słowa zniesławiające, mieszczące się w art. 212 k.k.

Sąd zobowiązał Borowskiego do przeproszenia Giertycha. Postępowanie zostało warunkowo umorzone, ale Borowski nie wykonał orzeczenia. – Nie ma takiej możliwości, żeby go przeprosił. To wolę iść do więzienia – powiedział w telewizji Tomasza Sakiewicza.

Czytaj: „Zarzuty niezaleznej.pl wobec sądu w Piotrkowie. Prezes odpowiada”.

W dalszej kolejności sąd orzekł karę pół roku więzienia w zawieszeniu na rok oraz ponownie nakazał przeprosiny. To ten moment stał się punktem zapalnym. Nie dlatego, iż sprawa dotyczyła samego Borowskiego, ale dlatego, iż stała się pretekstem do uruchomienia ogromnej medialnej i politycznej machiny.

Wystarczyło, iż TV Republika podała informację w tonie sugerującym, iż Borowski „idzie do więzienia”, by wciągnąć w sprawę kolejne środowiska. W ciągu kilku dni temat został podchwycony przez media i polityków, a potem przez organizacje, które zaczęły formułować swoje stanowiska w obronie skazanego działacza.

W tym momencie „sprawa Borowskiego” przestała mieć wymiar prawny i stała się zaczątkiem do „prawicowej” mobilizacji. Wydano komunikaty, publikowano stanowiska, a słowa nabierały znaczenia, którego pierwotny kontekst został rozmyty.

Przykładem jest stanowisko Prezydium Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”, które oceniło decyzję sądu jako „straszny wstyd” i porównało ją do działań peerelowskiej propagandy. W oświadczeniu czytamy m.in.:

Gdyby w latach 80-tych ktoś nam powiedział, iż w wolnej Polsce legendarny działacz ‘Solidarności’ zostanie skazany na karę bezwzględnego więzienia za korzystanie z wolności słowa, to od razu wiedzielibyśmy, z kim mamy do czynienia. […] Tymczasem to, co wydawało się wówczas absolutnie niewiarygodną przepowiednią, dziś stało się faktem.

To samo stanowisko sugeruje, iż sądy powinny wykazywać „zrozumienie swojej roli w naszym wolnym państwie”, a wprost oczekuje, iż prezydent „nie dopuści do tego, aby w wolnej Polsce Adam Borowski trafił do więzienia”.

Do tego dołączyły się oświadczenia innych środowisk, jak działacze Opozycji Demokratycznej, którzy podkreślali, iż „nie mogą milczeć” w sprawie Borowskiego i domagali się, by minister sprawiedliwości przyjrzał się sprawie. W oświadczeniu, które podpisało 25 osób, czytamy:

Mimo, iż wielu z nas nie podziela poglądów politycznych Adama Borowskiego […] nie możemy w tej sprawie milczeć. […] Artykuł 212 Kodeksu karnego pozwalający skazać kogokolwiek na karę więzienia za publiczne wyrażanie swojej opinii co do osób publicznych budzi od lat spore wątpliwości. Naszym zdaniem ten artykuł powinien zostać usunięty z KK.

W ten sposób „balon”, na oczach opinii publicznej, został nadmuchiwany pseudomartyrologią solidarnościową, łzawym patriotyzmem i instrumentalnym wykorzystywaniem prawa.

Wpis R. Giertycha pochodzący z FB. Kliknij, aby powiększyć

W tym samym czasie „machina” pracowała pełną parą. Widzowie Republiki, karmieni przez lata zatrutymi przekazami, mentalnie przygotowywali się do obrony Borowskiego, podjudzani przez środowisko Sakiewicza. Pod petycją skierowaną do prezydenta Karola Nawrockiego o ułaskawienie zebrano co najmniej 10 tysięcy podpisów. Najważniejsze media w Polsce powtarzały jak mantrę: „Legendarny działacz opozycji antykomunistycznej został skazany na pół roku bezwzględnego więzienia za krytykę Romana Giertycha”. Tymczasem prawdziwy stan rzeczy był zupełnie inny.

21 stycznia Giertych w Facebooku wprost przyznał, iż wyrok nie został odwieszony, iż trwa procedura, a zarządzenie wykonania kary nie zostało wydane. Napisał też, iż czekał specjalnie, aż „wszyscy się wypowiedzą”, bo w tym momencie „pisowskie wzmożenie” stało się dla niego elementem gry.

Jego wpis zawierał także opis, jak wyglądał przebieg sprawy:

Za zniesławienie mnie został on początkowo uznany winnym i nakazano mu przeproszenie (które wcześniej sam zaakceptował). Postępowanie warunkowo umorzono, a ja tego nie skarżyłem uznając, iż wystarczą mi przeprosiny. Gdy zlekceważył to orzeczenie i mnie nie przeprosił, to zdenerwowany sąd wlepił mu wyrok pół roku więzienia w zawieszeniu na rok i ponownie nakazał przeprosić.

Po tej informacji „balon” został przekłuty wyjątkowo brutalnie.

Największym beneficjentem tego zamieszania była Telewizja Republika oraz środowiska, które potrzebowały tematu do walki. Borowski stał się tylko pretekstem, marionetką. W rzeczywistości nie jego los był najważniejszy. Liczyło się wywołanie konfliktu, wciągnięcie ludzi w emocje i zmuszenie polityków do zajęcia stanowiska Potem można było powtarzać, iż „Giertych to zbrodniarz”, „sądy represjonują”, „wolność słowa jest zagrożona”, a wszystko to i tak „wina Tuska”.

Rykoszetem oberwały niemal wszystkie polskie media, które informowały o sprawie, nie sprawdzając u źródła rewelacji Republiki. Bezrefleksyjnie powieliły przekaz stacji, która sama nie zadbała o weryfikację faktów. Bo żeby to zrobić, trzeba mieć uczciwych fachowców, a nie niedouczonych udawaczy.

Zasiadający po drugiej stronie konfliktu Giertych czekał na reakcję, bo wiedział, iż każda odpowiedź pozwoli mu wciągnąć przeciwnika w swoją pułapkę. Miał pełną świadomość, iż będzie to Telewizja Republika. I nie przeliczył się. To nie „przypadkowy błąd”. To klasyczna metoda tej stacji: wybiera się fragment, który pasuje do narracji, pomija się resztę, a potem buduje się „wielką aferę”. W tym przypadku „wielką aferę” zbudowano na przekonaniu, iż Borowski ma być natychmiast skierowany do więzienia. Tylko że, jak sam Giertych napisał, to jeszcze nie nastąpiło i nie wiadomo czy nastąpi.

Czytaj: „Niezależna.pl namawia do donoszenia na polskie władze do unijnych komisarzy”.

I to jest kolejny element tej samej gry: Republika i jej środowisko wzięli na siebie rolę obrońców wolności słowa i etosu „Solidarności”, ale robili to nie po to, by bronić prawdy. Robili to po to, by rozpętać zawieruchę i poprzez Giertycha, uderzyć w Koalicję Obywatelską i rząd Donalda Tuska.

Giertych to zauważył i w swoim wpisie nie krył satysfakcji, iż „pisowska maszyna” przykleiła się do lepa, który sam zawiesił. Napisał wprost, iż czekał, aż Błaszczak i Morawiecki się wypowiedzą, a potem ujawnił, iż wyrok jeszcze nie został odwieszony. I to jest właśnie esencja tej sprawy.

Taka strategia jest przerażająca, bo działa jak maszyna do wyrzucania obornika na twarze społeczeństwa. Wciąga ludzi w konflikt, podsyca nienawiść, wywołuje reakcje, a potem, gdy okazuje się, iż „fakty nie są takie, jak myśleliśmy”, jest już za późno.

Przy jednym karcianym stole zasiedli: cyniczny gracz i twórca największej gadzinówki w kraju. Obaj grali znaczonymi kartami. A Borowski? Kogo obchodzi Borowski?

→ M. Baryła

25.01.2026

• grafika: barma / Gazeta Trybunalska

Read Entire Article