Grecki dziennik "Kathimerini" napisał, iż Francja zwiększa naciski na Grecję, by dostarczyła Ukrainie myśliwce Mirage 2000-5. Według tej relacji Ateny przez cały czas pozostają niechętne, a w tle są jednocześnie względy polityczne, finansowe i bezpieczeństwa regionalnego. "Kathimerini" dodaje, iż Paryż ma próbować przełamać opór ofertą korzystniejszych warunków przy kolejnych zakupach Rafale. Na dziś nie ma jednak oficjalnej decyzji ani publicznego potwierdzenia, iż Grecja zgodziła się na transfer.
To nie jest zresztą temat, który pojawił się dopiero teraz. Już w lutym 2025 roku ta sama gazeta pisała, iż Grecja szukała możliwości sprzedaży swoich 24 Mirage 2000-5, ale Francja nie chciała ich odkupić, choć taki ruch pomógłby Atenom sfinansować kolejne Rafale. Podkreślano wtedy też, iż Ukraina była zainteresowana tymi samolotami, ale Grecja nie chciała rozwijać transakcji, bo uznawała Mirage’e za przez cały czas istotny składnik własnej obrony powietrznej.
Dla Ukrainy to byłoby to duże wzmocnienie
Z punktu widzenia Kijowa greckie Mirage’e są atrakcyjne z jednego prostego powodu: ten typ samolotu już jest w ukraińskiej służbie. Francja dostarczyła Ukrainie pierwszą partię Mirage 2000 już w lutym 2025 roku. Liczby wtedy nie ujawniono, ale sam fakt wejścia tej platformy do ukraińskiego lotnictwa oznacza, iż kolejna partia maszyn tego samego typu byłaby logistycznie i szkoleniowo znacznie prostsza do wdrożenia niż zupełnie nowy system.
Dodatkowo ukraińskie ministerstwo obrony ogłosiło w marcu 2026 roku, iż spodziewa się kolejnej dostawy Mirage 2000-5 z Francji. Resort podkreślał, iż te samoloty wzmacniają ochronę nieba przed pociskami manewrującymi i dronami, a także mogą wykorzystywać uzbrojenie zgodne ze standardami NATO, w tym pociski SCALP/Storm Shadow i bomby AASM Hammer.
Paryż od dawna patrzy na sprawę szerzej niż tylko przez własne zapasy. Gdy Emmanuel Macron ogłaszał w czerwcu 2024 roku przekazanie francuskich Mirage’ów, sugerowano, iż Francja liczy także na przekonanie innych państw posiadających te maszyny do wsparcia Ukrainy. Skoro więc Ukraina już teraz lata na Mirage’ach, kolejne egzemplarze od innego użytkownika tego typu byłyby jednym z najszybszych sposobów na zwiększenie floty bez budowania wszystkiego od zera.
Grecja nie odmawia dlatego, iż nie chce pomagać
Mirage 2000-5 przez cały czas pozostają dla Grecji kluczowym komponentem obrony powietrznej przynajmniej do chwili, gdy kraj zabezpieczy więcej nowych Rafale. Z greckiego punktu widzenia nie chodzi o pozbycie się starego sprzętu, ale o uniknięcie osłabienia własnych zdolności w okresie przejściowym. A właśnie taki okres dziś trwa.
Grecja i Turcja, choć obie należą do NATO, od dekad pozostają w sporze o granice morskie, przestrzeń powietrzną, Morze Egejskie i Cypr. Ankara utrzymuje 30-letni casus belli wobec ewentualnego rozszerzenia przez Grecję swoich wód terytorialnych w Egejskim.
W 2026 roku można było zaobserwować napięcia wokół badań i praw do szelfu kontynentalnego na tych akwenach. W takim otoczeniu politycznym i wojskowym każda nowoczesna maszyna bojowa ma dla Aten większą wartość niż w państwie pozbawionym podobnego sąsiedzkiego sporu.








