
Fundusze inwestują w spółki związane ze sztuczną inteligencją na skalę niespotykaną od lat. Startupy spoza sektora AI mają dziś problem z zebraniem kapitału, bo większość pieniędzy trafia do jednej branży. Mimo dynamicznych wzrostów S&P 500 przez ostatnie tygodnie, indeks ten rośnie głównie dzięki kilkunastu największym firmom technologicznym. W tym tekście zebraliśmy wykresy, które najlepiej pokazują, co napędza obecną hossę, gdzie zaczynają się pęknięcia i dlaczego inflacja może jeszcze nie powiedzieć ostatniego słowa.
Hossa pojedynczych spółek. Reszta stoi w miejscu
S&P 500 rośnie, nastroje są dobre, a pieniądze płyną na rynek szerokim strumieniem. Problem w tym, iż ta hossa ma bardzo ograniczoną szerokość. Większość spółek wchodzących w skład indeksu nie uczestniczy we wzrostach, a całą robotę robi ]]>kilkanaście największych firm technologicznych]]>. I właśnie to widać najlepiej na pierwszym wykresie.

Czarna linia pokazuje stosunek wersji równoważonej S&P 500 (gdzie każda spółka ma taki sam udział w indeksie) do wersji ważonej kapitalizacją (czyli standardowego S&P500, jakiego znamy na co dzień). Najprościej mówiąc, wykres przedstawia jak radzi sobie przeciętna spółka z indeksu w porównaniu do całego rynku. Niebieska przerywana linia to długoterminowy trend, natomiast złota linia w dolnym panelu pokazuje odchylenie od tego trendu w procentach.
Od mniej więcej 2022 roku przeciętna spółka z S&P 500 systematycznie traci w stosunku do indeksu jako całości. W 2026 roku to odchylenie sięga już około -20%. Jest to poziom niewidziany od bańki technologicznej z 2000 roku. Innymi słowy: jeżeli kupiłeś ETF na S&P 500, zarabiasz. jeżeli kupiłeś losową spółkę z tego indeksu, prawdopodobnie zostajesz w tyle. To nie jest bessa. To hossa, która dzieje się bez większości rynku.
Instytucje wiedzą, co kupują – i kupują to samo
Pozycjonowanie inwestorów instytucjonalnych potwierdza ten obraz. Deutsche Bank Asset Allocation regularnie mierzy, jak bardzo fundusze są przeważone lub niedoważone w różnych klasach aktywów. Wynik podaje względem historii od 2010 roku: im wyżej, tym bardziej „zatłoczona” pozycja.
Na wykresie widać dwie linie. Niebieska to pozycjonowanie w akcjach ogółem, które jest umiarkowane, bez sygnałów alarmowych. Zielona to pozycjonowanie w największych spółkach technologicznych. Ta linia w maju 2026 roku wybiła się w górę i jest zaznaczona czerwoną ramką jako anomalia. Co ciekawe, w listopadzie 2025 roku przeważenie w Big Techu było jeszcze większe. Fundusze zdążyły je częściowo wyprzedać, ale wróciły w okolice historycznych maksimów. Takie zatłoczenie historycznie często poprzedzało korekty, nie dlatego iż rynek musi spaść, ale dlatego iż przy tak jednostronnym ustawieniu nie ma już zbyt wielu nowych kupujących. Wystarczy, iż część funduszy zacznie wyprzedawać akcje spółek technologicznych, a sprzedający gwałtownie nie znajdą chętnych po obecnych cenach. Inwestorzy instytucjonalni są dziś bardziej przeważeni w Big Techu niż w niemal każdym innym momencie z ostatnich 16 lat. Szeroki rynek jeszcze nie jest zatłoczony. Big Tech już tak.
Google rozwadnia akcje
Przez ostatnią dekadę Google, a adekwatnie jego spółka matka Alphabet, regularnie skupował własne akcje z rynku. Skup akcji własnych, czyli ]]>buyback, to operacja, w której spółka odkupuje swoje papiery]]>, zmniejszając ich liczbę w obiegu i podnosząc zysk przypadający na każdą pozostałą akcję. Dla akcjonariusza to forma wypłaty: zamiast dywidendy dostaje wyższą wycenę.

Niebieskie słupki na powyższym wykresie reprezentują skalę skupu akcji dokonywanego w danym roku przez Alphabet. Słupki rosną od niemal zera w 2015 roku do około 60 mld USD rocznie w latach 2022–2024. W 2025 roku wartość skupu lekko spadła do około 46 mld USD. W 2026 roku słupek jest czerwony i schodzi głęboko poniżej zera, do około -80 mld USD.
Ujemna wartość oznacza w tym przypadku, iż Alphabet nie tylko przestał skupować akcje, ale zaczął je emitować, czyli sprzedawać nowe papiery uczestnikom rynku. To odwrócenie o 180 stopni względem polityki z ostatnich lat. Pieniądze, które wcześniej trafiały do akcjonariuszy, teraz idą na centra danych i infrastrukturę AI.
Warto przy tym dodać, iż Berkshire Hathaway pod nowym zarządem, ]]>po odejściu Warrena Buffetta]]>, ma objąć około 10% udziałów w Alphabet. To nieoczywisty ruch jak na firmę, która przez dekady omijała spółki technologiczne szerokim łukiem i sygnał, iż coś w postrzeganiu Big Techu przez największych inwestorów instytucjonalnych się zmienia.
Czytaj dalej: ]]>Wszyscy kupują Big Tech. Nikt nie pyta o cenę – czerwiec 2026 na wykresach]]>
]]>Jak zainwestować w górnictwo?]]>
Autor: ]]>Zespół Independent Trader]]>





